Aktualności

[NICE 1 LIGA] Szymon Lewicki: Każdy punkt przybliża do celu, którym jest ekstraklasa

Rozgrywki25.05.2018 
Zagłębie Sosnowiec w ostatnich tygodniach nie zwalnia tempa. Zespół Dariusza Dudka wygrał piąte spotkanie z rzędu i jest coraz bliżej ekstraklasy. Wysoką formę strzelecką pod koniec sezonu prezentuje napastnik sosnowiczan Szymon Lewicki, który zdobył bramkę w trzech, kolejnych meczach. – Chcieliśmy być takim Górnikiem Zabrze i walczyć o awans z tylnego siedzenia. I póki co, idziemy tym śladem – mówi Lewicki w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Dobry napastnik szykuje formę na najważniejszy moment sezonu, a ty strzelałeś gola w każdym z trzech ostatnich meczów Zagłębia Sosnowiec. I te spotkania wygraliście. Przypadek?

Czuję piłkę, co przekłada się na skuteczność pod bramką. Cieszę, że wygrywamy, bo punkty teraz są nam bardzo potrzebne. Każdy punkt przybliża do celu, którym jest ekstraklasa. Ktoś może powiedzieć, że po meczu z Podbeskidziem zostały nam dwa kroki. My jednak nie wybiegamy tak daleko myślami, koncentrujemy się na najbliższym pojedynku z Ruchem Chorzów, bo jest szansa dużo zyskać. Może już w Chorzowie uda nam się przyklepać awans. 

Po meczu z Podbeskidziem pewnie dziękowaliście Adamowi Banasiakowi, który strzelił pięknego gola, a wcześniej zaliczył asystę właśnie przy twoim golu?

Wiedzieliśmy, że w tym meczu o wszystkim decydować będą stałe fragmenty gry. Kładliśmy na nie nacisk podczas treningów. Banasiak zagrał dobrą piłkę, ja wywalczyłem pozycję, uderzyłem głową i wpadło. Trzeba przyznać, że Adam ma ten młotek w nodze. Jest wyznaczony do wszystkich rzutów wolnych. Na pewno jeszcze nieraz skorzysta ze swojego atutu, czyli mocnego strzału.

Za to ty strzelasz rzuty karne. Koledzy chcieli abyś powalczył o koronę króla strzelców?

Do karnych trener wyznaczył mnie i Tomasza Nowaka. Z Bytovią to ja strzelałem z jedenastego metra. W Olsztynie oddałem piłkę Tomkowi. O tym kto strzela w danym spotkaniu, ustalamy między sobą.

Zdołasz prześcignąć Mateusza Machaja? Ty masz 14 goli, on 16.

Jesienią zdobyłem 10 bramek, w tej rundzie cztery. Tylko tyle, bo nie grałem w wielu meczach. Uciekły mi przez to gole. Mimo wszystko, cztery trafienia w siedmiu spotkaniach tego roku to niezły wynik, dlatego z całościowego dorobku jestem zadowolony. Na początku rundy przegrywałem rywalizację. Potem przytrafiła się kontuzja. Najpierw musiałem się wyleczyć, a w dalszej kolejności myśleć o kolejnych golach. Bo są jednak ważniejsze rzeczy niż zdobycie drugiej korony króla strzelców I ligi. Takie życie piłkarza, nie zawsze jest różowo.

Do rundy rewanżowej Zagłębie przystąpiło jako dziewiąty zespół, ze stratą siedmiu punktów do drugiego miejsca. Chyba mało kto zakładał, że wiosną tak podgonicie czołówkę, że w pewnym momencie sami zaczniecie rozdawać karty.

Jeśli szukać by przyczyn naszej dobrej postawy w tej rundzie to w pierwszej kolejności należy wymienić dobrze przepracowany okres przygotowawczy. Mieliśmy świadomość, że będziemy w stanie włączyć się do walki o ekstraklasę. Ale nie za wszelką cenę. Jak się uda, to się uda. Chcieliśmy być takim Górnikiem Zabrze (Górnik po rundzie jesiennej poprzedniego sezonu też miał 27 punktów i zajmował 8. miejsce – przyp. red.) i walczyć o promocję z tylnego siedzenia. I póki co, idziemy śladem Górnika. Ten zespół pokazał, że wystarczy wygrać kilka meczów z rzędu żeby włączyć się do gry o awans. My wygraliśmy piąty raz z kolei. Mam nadzieję, że w Chorzowie postawimy kropkę „nad i”.

Ruch zalazł już za skórę innemu faworytowi – GKS-owi Katowice. Wygrywając 1:0, praktycznie pozbawił szans awansu drużynę Jacka Paszulewicza.

Ruch tego meczu nie odpuści, w końcu to lokalne derby. Mają niezłą, młodą drużynę. Ci chłopacy będą chcieli się pokazać. My też musimy zaprezentować się z jak najlepszej strony, w przeciwnym razie będzie ciężko o zwycięstwo.

Kibice Zagłębia śpiewali ostatnio: „Bójcie się... do ekstraklasy wracamy”. Presja przez to rośnie, jest większe ciśnienie w szatni?

Ciśnienia jako takiego w szatni nie ma. Prawda jest też taka, że do tej pory goniliśmy, teraz musimy  uciekać. Gramy z innym rodzajem presji, na szczęście udało się wygrać z Podbeskidziem, podtrzymaliśmy dobrą serię. Tak w ogóle, to byliśmy lepszym zespołem od Podbeskidzia. Oni skupili się tylko na przeszkadzaniu i wybijaniu piłek.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży