Aktualności

[NICE 1 LIGA] Piotr Mroziński: Chciałbym jeszcze założyć koszulkę Widzewa

Rozgrywki12.11.2017 

Gole w jego wykonaniu to rzadkie zjawisko. Bardziej skupia się na kreowaniu gry. W weekend zdobył jednak bramkę na 2:1 w wygranym spotkaniu z Puszczą Niepołomice. Piotr Mroziński chce ustabilizować formę w Nice 1 lidze, a w przyszłości znów sprawdzić się w Widzewie Łódź, którego jest wielkim fanem. – Wierzę, że to nie koniec moich popisów pod bramką – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka pomocnik Pogoni Siedlce.

Długo czekałeś na pierwszego gola w obecnym sezonie.

Sezon nie rozpoczął się dla mnie za dobrze. Już na samym początku dopadła mnie infekcja. Przeziębienie, ale na tyle mocne, że straciłem kilka meczów. Potem miałem problem z kolanem. Dopiero od 14. kolejki gram regularnie. Złapałem rytm, no i mogłem w końcu strzelić gola. Bramkę z Puszczą Niepołomice zdobyłem po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Zbiegłem na krótki słupek i tylko dostawiłem nogę. W poprzednich rozgrywkach też zaliczyłem jedno trafienie. Mam jednak nadzieję, że nie będę piłkarzem jednego gola w sezonie (śmiech). Wierzę, że to nie koniec moich popisów pod bramką. A wracając do bramki z sezonu 2016/17, to wbiłem ją Górnikowi Zabrze. To był akurat początek drugiej rundy, teraz mam przed sobą jeszcze całą rundę. Mam szansę poprawić swój bilans.

Pogoń prezentuje bardzo nierówną formę. Potraficie na przykład przegrać u siebie 2:3, by w następnej kolejce wygrać 3:2. Masz na to jakieś wytłumaczenie?

Coś się nie możemy odblokować w domu. Dużo lepiej punktujemy na wyjazdach. Tam wygraliśmy pięć meczów, a u siebie tylko jeden. Kluczem jest poprawa gry w Siedlcach. Mam wytłumaczenie dlaczego tak się dzieje: na własnym stadionie jesteśmy zmuszeni do gry atakiem pozycyjnym. Nie od dziś wiadomo, że to problem wszystkich polskich drużyn. Na wyjazdach możemy skupić się na kontrataku, a w tym Pogoń czuje się bardzo dobrze. Wiem, że strzeliliśmy najwięcej goli na wyjeździe (15). U siebie z kolei tylko siedem... (drugi najgorszy wynik w lidze). Staramy się odebrać piłkę w środku pola i szybko przetransportować ją na pole karne przeciwnika. Mamy szybkich piłkarzy z przodu. W dobrej formie jest Adrian Paluchowski. Sporo do boku schodzi Dariusz Zjawiński, który zagrywa dobre piłki ze skrzydła.

Do Pogoni trafiłeś wiosną 2017 roku z Wisły Płock. Nie widziałeś już dla siebie perspektyw w drużynie „Nafciarzy”?

W Wiśle po awansie była duża rywalizacja. Na mojej pozycji występował kapitan zespołu Maksymilian Rogalski. Ciężko było wygryźć go ze składu. Do tego doszedł Dominik Furman. Sytuacja robiła się coraz trudniejsza. W grudniu skończył mi się kontrakt, postanowiłem rozejrzeć się za nowym klubem. Zadzwonił trener Marcin Broniszewski. Poza tym wiedziałem, że Pogoń Siedlce naciskała na transfer pół roku wcześniej. Uznałem, że przenosiny do Pogoni wyjdą mi na dobre. I tak jest. W Siedlcach mam wszystko, czego potrzebuje piłkarz. Chcę się ograć w Nice 1 lidze i spróbować jeszcze swoich sił w ekstraklasie.

Nuda Ci chyba nie doskwiera?

Taki nasz los, że wszystko szybko się zmienia. Najpierw jesteś na szczycie, a potem spadasz w dół...

Tak było w Widzewie Łódź?

W ekstraklasie debiutowałem w wieku 18 lat. Graliśmy w Białymstoku, trener Czesław Michniewicz wystawił mnie w pierwszym składzie. Wygraliśmy 3:1, niestety doznałem kontuzji. Do końca sezonu zostało pięć kolejek, a ja już nie mogłem grać. W następnym sezonie przejął nas Radosław Mroczkowski. Wystąpiłem w 17 meczach ekstraklasy. Następnie, gdy byłem jeszcze w wieku młodzieżowca, zostałem wypożyczony do Sandecji Nowy Sącz. Potem często podróżowałem na linii Łódź – Nowy Sącz. Raz byłem w Widzewie, i znów w Sandecji. W lipcu 2013 roku na dobre wróciłem do Łodzi. A przez klub przewijały się kolejni trenerzy – Włodzimierz Tylak, Rafał Pawlak, Artur Skowronek. Niestety, nie udało się uratować ekstraklasy. Szkoda, że dopiero w grudniu, gdy graliśmy w I lidze, przyszedł do nas trener Wojciech Stawowy. Z nim na pewno nie spadlibyśmy.

Pamiętasz czasy Widzewa w ekstraklasie. Co pozostało z tych wspomnień?

Problemy finansowe klubu. Dług rósł, upadek był bliski. Z sezonu na sezon było coraz gorzej. Spadek to pokłosie tych problemów. W I lidze byliśmy przez chwilę, czułem pismo nosem. Wiedziałem, że to wszystko się rozpadnie.

Wygląda na to, że Widzew powoli podnosi się z kolan.

Teraz to jest inna rzeczywistość. Nowy stadion, kilkanaście tysięcy widzów na trybunach. Dla mnie to jedni z lepszych kibiców w Polsce! Mam nadzieję, że szybko wrócą do ekstraklasy. Sentyment do Widzewa mam duży. Widzew odbudowuje się od podstaw i zmierza to w dobrym kierunku. Chciałbym jeszcze kiedyś założyć koszulkę tego klubu. Myślę, że awansują do II ligi, z której moim zdaniem jest trudniej wywalczyć promocję, a potem do I. Wielkim kibicem Widzewa jest prezes Zbigniew Boniek. Ja też staram się być na bieżąco.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży