Aktualności

[NICE 1 LIGA] Piotr Ćwielong: Nadal czekam na telefon z ekstraklasy

Rozgrywki12.01.2018 
Mimo że Piotr Ćwielong strzelił jesienią cztery gole i był liderem GKS Tychy, jego zespół zawiódł w pierwszej części sezonu rozgrywek NICE 1 Ligi. – Muszę zasuwać w okresie przygotowawczym, żeby jeszcze bardziej pomagać drużynie. Nie wyobrażam sobie, że GKS spadnie do II ligi. Musimy zmazać plamę, udowodnić ludziom, że niepotrzebnie nas skreślono – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka 1-krotny reprezentant Polski i były zawodnik m.in. Ruchu Chorzów, Wisły Kraków, Śląska Wrocław i VfL Bochum.

Pierwszą rundę po powrocie do Polski zaliczysz do udanych?
Mam cztery bramki i cztery asysty, nie do końca jestem zadowolony z tych liczb. Wymagam od siebie dużo więcej. Gdy patrzę na całokształt naszej gry jesienią, to trudno mówić o satysfakcji. Oczekiwania wobec GKS Tychy przed sezonem były wysokie. Runda jesienna nam nie wyszła, wygraliśmy tylko pięć meczów. Nie tak miało być. Musimy dobrze przepracować zimę, aby wiosną zmazać niemiłe wrażenie po pierwszej części sezonu.

Gdyby nie ty i Dawid Błanik, GKS mógłby być nawet na miejscu spadkowym…
GKS nie był zależny od naszej dwójki. Moje i Dawida bramki to zasługa całego zespołu. Jeśli chodzi o formę poszczególnych zawodników, to na indywidualne oceny przyjdzie czas po sezonie. Runda jest rundzie nierówna. Prawda jest taka, że po tym, co prezentowaliśmy w minionym półroczu, nikomu z nas nie należą się pochwały. Jako drużyna wypadliśmy słabo.

Jesteś krytyczny wobec siebie. Może dlatego, że oczy kibiców były skierowane zwłaszcza na ciebie?
Nie odczuwałem przez to większej presji. Rozumiem, że z moją grą kibice wiązali duże nadzieje. Mieli prawo, w końcu przychodziłem z Niemiec, wcześniej rozegrałem wiele meczów w ekstraklasie, ktoś musiał strzelać te gole. Wytrzymuję ciśnienie, przyzwyczaiłem się do gry o konkretną stawkę. Z Wisłą Kraków i Śląskiem Wrocław zdobyłem mistrzostwo Polski. Z taką wizytówką trafiłem do I ligi i muszę dawać z siebie więcej niż inni.

Jaki był twój najlepszy mecz w rundzie jesiennej?
Z Podbeskidziem Bielsko-Biała, w którym strzeliłem gola i miałem dwie asysty. To był zwariowany mecz. Prowadziliśmy 1:0, w 84. minucie było 3:1 dla Podbeskidzia. Zdołaliśmy zremisować 3:3 dzięki bramce zdobytej w drugiej minucie doliczonego czasu gry. Podszedłem do rzutu wolnego i uratowałem punkt. Mało brakowało, a przy odrobinie szczęścia mogliśmy wygrać. W ostatniej akcji źle dograliśmy piłkę i pozostał niedosyt. Inna sprawa, że w wielu spotkaniach rundy jesiennej za bardzo się odkrywaliśmy, zamiast pilnować wyniku, szliśmy na hurra do przodu i traciliśmy bramkę. Mogliśmy więcej wycisnąć z pierwszej części sezonu, ale w końcówce zabrakło nam tlenu. Nie ma co rozpamiętywać już tego złego. Przyszedł nowy szkoleniowiec, będziemy inną drużyną. Ciekawe, bo znów spotkałem na swojej drodze Ryszarda Tarasiewicza, z którym pracowałem w Śląsku. Był bardzo dobry piłkarzem, a jako trener lubi wymagać. Trudno go oszukać, czuje grę i wie, kiedy dany zawodnik mógł na boisku zachować się lepiej. To charyzmatyczna postać.



A o którym spotkaniu rundy jesiennej chciałbyś jak najszybciej zapomnieć?
Z Górnikiem Łęczna dostałem pierwszą czerwoną kartkę w Polsce i drugą w całej mojej karierze. Pierwszy raz z boiska zostałem wyrzucony w meczu 2. Bundesligi FSV Franfurt – Vfl Bochum. Myślę, że w obu przypadkach zachowałem się nieodpowiedzialnie, bo powinienem uniknąć drugiej żółtej kartki. W Łęcznej niepotrzebnie wdałem się w dyskusję z sędzią. Drugą kartkę otrzymałem za faul. Straciłem piłkę, chciałem ratować sytuację i dopuściłem się nieprzepisowego zagrania. Może był to przejaw frustracji? Prowadziliśmy grę przez całą pierwszą połowę, wychodzimy z szatni i szybko dostajemy bramkę…

Jak oceniasz poziom Nice 1 ligi?
W pierwszej lidze grałem kilkanaście lat temu w barwach Ruchu Chorzów. Teraz największą różnicą jest słowo „Nice”, używane w nazewnictwie tych rozgrywek. Wizytówką ligi jest nieprzewidywalność, dominuje w niej futbol siłowy. Mimo wszystko, w ekstraklasie jest wyższa kultura gry. A jeśli już jakiś zespół stara się grać efektownie, obraca się to na jego niekorzyść. To dotyczy Zagłębia Sosnowiec, Podbeskidzia, Tychów. I jakie to ma przełożenie na tabelę?

Tęsknisz za grą na najwyższym szczeblu rozgrywkowym w Polsce?
Cały czas powtarzam, że chcę grać w ekstraklasie. Związałem się kontraktem z GKS, który skusił mnie wizją swojego projektu. Mamy plan walki o ekstraklasę i to się dla mnie liczyło. Chęci, chęciami, na razie muszę skupić się jednak na występach w pierwszej lidze.

Myślisz, że pasujesz do ekstraklasy?
Poradziłem sobie, gdy wracałem z Bochum, poradziłbym sobie i teraz. Mam 31 lat, nie jestem stary, za to bardziej doświadczony.

Uważasz, że jest zapotrzebowanie w najwyższej klasie rozgrywkowej na zawodników w twoim wieku?
Niekoniecznie. Dawid Błanik, którego wzięła Pogoń Szczecin, jest młodzieżowcem, całą karierę ma przed sobą. Ogólnie w Polsce jest boom na młodych piłkarzy. Im łatwiej dostać kontrakt w ekstraklasie, ale ja też czekam na telefon. Muszę zasuwać w okresie przygotowawczym, żeby jeszcze bardziej pomagać drużynie, a wtedy może ktoś się zgłosi? Nie wyobrażam sobie, że GKS spadnie do II ligi. Musimy zmazać plamę, udowodnić ludziom, że niepotrzebnie nas skreślono.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

FOT: 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży