Aktualności

[NICE 1 LIGA] Mirosław Smyła: Zamknięcie kadry w Odrze może być spektakularne

Rozgrywki19.02.2018 
Zespół Odry Opole, jako beniaminek Nice I ligi, imponował jesienią, o czym najlepiej świadczy pozycja wicelidera. Szansa na powrót opolan po 27 latach do ekstraklasy jest więc ogromna. – Nie znaczy to, że mamy gorący okres. Nie rozbijamy się na transferowym rynku, nie wyjeżdżamy na zagraniczne zgrupowania. Do wszystkiego podchodzimy z chłodną głową, bo to przecież... zima – mówi trener Odry Mirosław Smyła.

Czyta pan doniesienia o transferowych hitach i zagranicznych obozach innych I-ligowych klubów?
Czytam i... nie zazdroszczę kolegom po fachu. Porównywanie się na przykład z Rakowem Częstochowa, który na „dzień dobry” sprowadził reprezentanta Polski Mateusza Zacharę prosto z Portugalii, albo z klubami, które mają zgrupowania w Hiszpanii, Turcji czy na Cyprze, niczego nie da. Ja pracuję w Opolu i cieszę się z tego, że mam wokół siebie ludzi, którzy mocno stoją na nogach i są realistami. Wywalczyliśmy jesienią drugie miejsce w tabeli, ale nie znaczy to, że mamy przez to gorący okres. Nie rozbijamy się na transferowym rynku, nie wyjeżdżamy na zagraniczne zgrupowania. Do wszystkiego podchodzimy z chłodną głową, bo to przecież... zima.

Czy to znaczy, że Odra „zamarzła”?
To znaczy, że każdy ma swoją drogę do celu. Niektórzy zaczęli przygotowania do rundy wiosennej 17 stycznia, a my już 11 grudnia. Od 21 stycznia przez tydzień byliśmy na zgrupowaniu w Cetniewie, a w połowie lutego spontanicznie zorganizowaliśmy drugi obóz, jeżeli tak można nazwać kilkudniowe skoszarowanie zawodników w... opolskim hotelu. Dzięki temu mamy wpływ na ich odżywianie się i odpoczynek, który po ciężkim okresie treningowym jest równie ważny jak praca. Zresztą, gdyby był jakiś „złoty szablon”, to wszyscy trenerzy korzystaliby z niego i każdy zespół byłby mistrzem. Ale na szczęście piłka nożna jest nieprzewidywalna i dopiero w czerwcu przekonamy się, kto wybrał najlepszą drogę.

Wystarczą wam dwa transfery, żeby obronić pozycję dającą awans do ekstraklasy?
To jest też forma docenienia tych, którzy grali jesienią i dowód na to, że budowa zespołu już od dłuższego czasu jest przemyślana. To dotyczy także przedłużenia kontraktu z Marcinem Wodeckim, naszym najlepszym strzelcem, który jesienią zdobył 9 bramek. Sprowadziliśmy natomiast Mateusza Czyżyckiego, czyli 20-latka ogranego już w II lidze i zbierającego w niej bardzo dobre recenzje. Miał inne propozycje, ale wybrał Opole. Cieszę się, bo wierzę, że podniesie poziom rywalizacji młodzieżowców, którzy w mojej drużynie nie grają dlatego, że mają odpowiedni wiek, tylko dlatego, że są wartościowym ogniwem zespołu. Liczę też, że to samo będę mógł powiedzieć o 25-letnim słowackim pomocniku Tomaszu Mikiniczu, który do nas przyszedł z zaplecza słowackiej ekstraklasy, ale ma za sobą nawet występy i gole w Lidze Europy. Piłkarskie życie nauczyło go pokory, a w Odrze znowu może wypłynąć.

I to już koniec waszych zmian kadrowych?
Mamy jeszcze jedno miejsce, które trzymam dla napastnika. Jest tylko Szymon Skrzypczak, który jesienią strzelił 6 goli i szukam dla niego konkurenta. Był temat Marcina Urynowicza z Górnika Zabrze, ale zagrał w meczu inaugurującym wiosnę w ekstraklasie, co oznacza, że potrzebny jest Marcinowi Broszowi i ten temat jest już „spalony”. Przerabiam więc na „dziewiątkę” 19-latka Bartłomieja Maćczaka, który spisuje się w tej roli coraz lepiej. Ale nie ukrywam, że zamknięcie kadry w Odrze może być spektakularne. Został mi jeden ruch, więc chcę go wykorzystać jak najlepiej się da.

Ile sparingów zaplanował pan w sumie na zimę?
Za nami już 9 sparingów. W sobotę graliśmy na dwa składy z drugą i trzecią liga. Zremisowaliśmy 0:0 z MKS Kluczbork i 1:1 z Rekordem Bielsko-Biała. Za tydzień będziemy mieć próbę generalną przed inauguracją rundy wiosennej z GKS 1962 Jastrzębie oraz sprawdzian zaplecza na tle Skry Częstochowa.

Czy waszym celem jest awans?
Nawet w regulaminie Ruchu Chorzów na ten sezon jest uwzględniona premia za awans. To świadczy o tym, że każdy walczy o jak najwyższe miejsce. My też mamy zapis o nagrodach i za mistrzostwo, i za... utrzymanie. Powiem tak: Nie ma u nas bezczelnego ciśnienia na awans, bo zdajemy sobie sprawę, że poważnych kandydatów jest praktycznie ośmiu, a miejsca premiowane są tylko dwa. Jest jednak sportowa ambicja, która motywuje całe sportowe środowisko Opola, czego dowodem jest... makieta nowego stadionu. Na razie mamy w tym miejscu jedną sztuczną i dwie naturalne murawy w Centrum Sportu oraz zaplecze treningowe.

A jaki cel pan wyznaczył sobie?
Cieszę się, że jesienią zespół rozwinął skrzydła, ale zimą pracujemy nad tym, żeby poprawić jeszcze wiele aspektów, które nam nie wychodziły. Chcę, żeby drużyna miała duży wachlarz umiejętności taktycznych w przechodzeniu z obrony do ataku i z ataku do obrony. Pracuję także nad każdym zawodnikiem z osobna. Indywidualny rozwój, szczególnie młodych piłkarzy, a mamy ich w drużynie sporo, to mój trenerski cel. 19-latek Olek Kowalski, który jesienią wskoczył do gry i stał się podstawowym zawodnikiem, czy jego rówieśnicy Bartek Maćczak i Filip Żagiel, mający już na koncie kilkanaście występów w I lidze, pokazują, że idę w dobrym kierunku. Ważne jest też to, że w opolskim klimacie czuję się swojsko, bo spotkałem tu ludzi, którzy na piłkę patrzą tak, jak ja. Dlatego pracuję tu z przyjemnością.

Rozmawiał Jerzy Dusik

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży