Aktualności

[NICE 1 LIGA] Miedź zagra ze Zniczem. „Warunki sprzyjają sukcesowi”

Rozgrywki21.04.2017 

– Nie ma co wymyślać różnych teorii, prawda jest taka, że los mamy w swoich rękach. Trudno o lepsze argumenty niż większość spotkań na własnym stadionie – przekonuje bramkarz Miedzi Legnica Paweł Kapsa. Zespół z Legnicy siedem z ośmiu ostatnich meczów w Nice 1 lidze rozegra u siebie! Pierwszy już w piątek ze Zniczem Pruszków.

Niedawno w rozmowie z Łączy Nas Piłka trener Ryszard Tarasiewicz przekonywał, że regularność sprawiła, że Miedź z pretendenta stała się kandydatem do awansu. – Udaje nam się utrzymać ten sam poziom u siebie, co na wyjeździe. I to jest pocieszające – zauważył. Miedź cały czas jest blisko czołówki, a wkrótce może wskoczyć na podium. – Mam nadzieję, że to będzie „ten” sezon Miedzi. Zrobimy, co w naszej mocy, żeby skończył się on happy-endem. Są jednak w lidze kluby, które dłużej czekają na awans. Wszystko w moich rękach, a w nogach kolegów. Warunki sprzyjają naszemu sukcesowi – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka Paweł Kapsa.

Własne ściany mają pomóc

Sezon Nice 1 ligi wchodzi w decydującą fazę, a „Miedzianka” ma nad rywalami ogromną przewagę. Większość meczów rozegra w roli gospodarza. – Nie ma co wymyślać różnych teorii, prawda jest taka, że los mamy w swoich rękach. Trudno o lepsze argumenty niż większość spotkań na własnym stadionie. Jeśli Miedź wygra u siebie wszystkie mecze, to awansuje. Koniec, kropka – przekonuje Kapsa.

Jednak nie tylko atut własnego boiska sprzyja legniczanom. – Wyznacznikiem naszej wartości są mecze z drużynami z góry tabeli. Wygraliśmy w Suwałkach (1:0), zremisowaliśmy w Chojnicach (0:0), pokonaliśmy GKS w Katowicach (2:0). To pokazuje, że siła tej drużyna jest duża. Mamy szeroką kadrę. Zmiennicy nie odstają od piłkarzy podstawowego składu. Bogata kadra może być atutem Miedzi w końcówce sezonu. Poza tym mamy doświadczonego trenera, a to też może okazać się ważnym czynnikiem – przekonuje bramkarz 6. drużyny Nice 1 ligi.

W kwietniu Miedzi zdarzyły się potknięcia, jak porażka z Chrobrym Głogów 1:2, czy remis 2:2 ze Stomilem Olsztyn. – Wynik ze Stomilem traktuję jak wypadek przy pracy. W pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, prowadziliśmy 2:0, kontrolowaliśmy grę, a potem wkradła się dekoncentracja i straciliśmy dwa punkty – zauważa Kapsa.

Kolejny cenny wpis w życiorysie?

Doświadczony bramkarz wie już smakuje awans do Ekstraklasy. Doświadczył tego z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski (sezon 2000/01) oraz z Lechią Gdańsk (sezon 2007/08). – Teraz I liga jest bardziej wyrównana. Gdy byłem piłkarzem KSZO, o awans biły się praktycznie dwa kluby. Pamiętam, że w lidze było 20 zespołów. Przez to zrobiła się martwa strefa drużyn, które grały o nic. Awansowaliśmy my i RKS Radomsko. Sprawa rozstrzygnęła się kilka kolejek przed końcem. Teraz sytuacja jest niecodzienna. Jest tyle ekip zainteresowanych awansem... Rok temu Arka miała awans w kieszeni po 30. kolejce. Wisła Płock dołączyła do niej dwie kolejki później. Teraz walka będzie trwać do samego końca – opowiada 34-latek.

– W Lechii mieliśmy słaby start. Cały czas byliśmy z tyłu, dopiero w końcówce rundy jesiennej zaczęliśmy wygrywać. Graliśmy w kratkę, ale potrafiliśmy też wygrać kilka meczów z rzędu i dzięki temu rundę skończyliśmy na 3. miejscu. Wiosna była już nasza. Awansował też Śląsk, którego notabene prowadził Ryszard Tarasiewicz – wspomina Kapsa, który widzi sporo analogii między dawną Lechią, a obecną Miedzią. Wie, że seria kilku zwycięstw może załatwić sprawę. – Siłą rzeczy człowiek zerka na tabelę i terminarz. W każdej kolejce jest kilka meczów między zespołami walczącymi o awans. Można naliczyć trzy, cztery takie pary i ktoś musi stracić punkty. Dlatego awans Miedzi zależy tylko i wyłącznie od Miedzi! – zaznacza bramkarz Miedzi.

Piotr Wiśniewski

 

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży