Aktualności

[NICE 1 LIGA] Marek Papszun: Znajomość historii przydaje się w piłce i w życiu

Rozgrywki11.10.2017 
Pokój nauczycielski zamienił na ławkę trenerską. Kiedyś z powodzeniem łączył dwie funkcje, ale teraz to piłka jest jego zawodowym zajęciem. Marek Papszun od kilku lat prowadzi Raków Częstochowa, który w Nice 1 lidze – po początkowych problemach – radzi sobie coraz lepiej. Oto jak znajomość historii może pomóc w prowadzeniu drużyny.

Kieruje się Pan w pracy metodą małych kroczków?

Tak, a dlaczego Pan o to pyta?

Dlatego, że wrzesień w Nice 1 lidze należał do Rakowa. Pięć meczów, cztery zwycięstwa, 13 bramek zdobytych. Krok po kroku do sukcesu, czyli…?

Najbliższego meczu. Nie sugeruję się żadnymi liczbami czy statystykami. Wyznajemy metodę małych kroczków, o której Pan wspomniał na początku. Gdy nam nie szło, tryb naszej pracy był taki sam jak teraz. Czy wygrywamy, czy przegrywamy jesteśmy tym samym zespołem.

Fakty są takie, że Raków złapał formę. Wygraliście trzy z trzech spotkań na wyjeździe.

Sezon rozpoczęliśmy bardzo nieszczęśliwie, bo długo nie mogliśmy u siebie wygrać. Zaczęło się od remisu z Miedzią Legnica. Wynik niby dobry, ale mieliśmy niedosyt. Potem pojedynek z Chojniczanką, który nie mieliśmy prawa przegrać. Mieliśmy wiele sytuacji, w dodatku dostaliśmy bramkę w doliczonym czasie gry. Z GKS-em nie byliśmy w stanie powtórzyć poziomu gry z wcześniejszych spotkań w Częstochowie, poza tym przeciwnik wiedział na co nas stać. Wkradła się nerwowość. Bardzo chcieliśmy, a nie mogliśmy przełamać złej passy. Udało się dopiero z Drutex-Bytovią.

To chyba znak, że Pańscy piłkarze nauczyli się I ligi?

Po prostu wyciągnęliśmy wnioski. Nie popełniamy już tylu błędów, szczególnie w defensywie, kiedy przechodzimy z piłką do szybkiego ataku. Gramy odpowiedzialnie. To wynik ciężkiej pracy na treningach.

I efektem tego jest także duża liczba strzelanych goli? Raków z 19 golami na koncie jest drugą najskuteczniejszą ofensywą Nice 1 ligi.

Paradoksalnie, więcej sytuacji stwarzamy w meczach, które przegrywamy. Na przykład w Opolu, z Chojniczanką, czy Katowicami. Piłka niby rządzi się prostymi prawami, ale to tylko pozory. To skomplikowana gra. Czasami nie da się wytłumaczyć dlaczego jest tak, a nie inaczej. Pozostańmy przy tym, że jak idzie to idzie. Kiedy drużyna złapie luz, to nabiera też większej pewności siebie. Gdy wiara we własne możliwości jest mniejsza to głowa i nogi nie współgrają ze sobą. I to przekłada się na efekt finalny, czyli wykończenie akcji. Podejmujesz wtedy złe wybory.

Kibice Rakowa spragnieni są piłki na wysokim poziomie. Raków dawno nie grał w I lidze. Czy w związku z tym oczekiwania wobec drużyny są duże?

Tak, ale miejmy na uwadze, że klubu nie stać na to, aby aspirować do miana czołówki Nice 1 ligi. Jesteśmy beniaminkiem. Mamy dużo do zrobienia na polu organizacyjnym i infrastrukturalnym. Bez tego nie da się zrobić piłki na wysokim poziomie.

To dla Pana szczególny sezon.

Dopiero od tego sezonu jestem zawodowym trenerem. Na niższych szczeblach z pracy trenera trudno się utrzymać. Poza tym nie ma czegoś takiego jak „zawód: trener”. Ekstraklasa i I liga to już jednak inny próg finansowy. Mam wykształcenie historyczne. Jestem też nauczycielem wuefu. Pracę w zawodzie łączyłem z prowadzeniem drużyny. „Trenerka” była moim dodatkowym zajęciem, teraz w pełni się temu poświęcam. Zawiesiłem obowiązki nauczycielskie.

Dlaczego akurat historia?

Splot wielu okoliczności. Grałem w piłkę na niższych poziomach. Miałem nadzieję, że zaistnieje gdzieś wyżej. Że się wybiję. Niestety, kontuzja pokrzyżowała plany. Diagnoza została źle postawiona. Miałem dwadzieścia kilka lat. Przewartościowałem życie. Postawiłem na naukę. Lubiłem historię, więc pomyślałem, że warto iść w tym kierunku.

Co było dalej?

Skończyłem podyplomowe studia z wychowania fizycznego na Akademii Wychowania Fizycznego. Specjalizacja z piłki nożnej, trener drugiej klasy.

Jakim był Pan nauczycielem?

Bardzo wymagającym. Uczniowie na taryfę ulgową nie mogli liczyć. Lubię dyscyplinę.

Równie wymagający jest Pan dla piłkarzy?

Tak. Wymagam od siebie i od innych. Dzięki temu mam zdyscyplinowaną szatnię. Piłkarze są zaangażowani w pracę, poświęcają się dla niej. Uważam, że znajomość historii pomaga w życiu. Warto wiedzieć jakich błędów nie popełniać. Mieć dobre wzorce, pielęgnować najlepsze wartości. Polska ma bogatą i piękną historię. Warto ją znać. Jednym z moich ulubionych okresów historycznych jest średniowiecze oraz czasy I i II Wojny Światowej. Po I i II wojnie nastąpił postęp cywilizacyjny.

Historia to przeszłość, a trenerzy patrzą w niedaleką przyszłość. W jakim miejscu będzie Raków?

Jestem optymistą. Inaczej nie mógłbym pracować w piłce. Ten sezon już nas mocno doświadczył. Mieliśmy trudne chwile, które przetrwaliśmy i wyszliśmy mocniejsi. Dostaliśmy cenną lekcję, że nie można się poddawać.

Po przerwie na reprezentacje zagracie z rozpędzonym Podbeskidziem. To kandydat do awansu?

I my, i oni, wygraliśmy cztery mecze z rzędu. Obaw żadnych nie mamy. Wiem na co stać mój zespół. Nice 1 liga jest bardzo wyrównana i często decydują tu detale. Wyniki Podbeskidzia robią wrażenie, ale nie jest to drużyna poza naszym zasięgiem.

Cieszy dobra postawa beniaminków. O Odrze Opole sporo się mówi. Raków też jest dobrze odbierany, czego zapewne Pan doświadcza osobiście?

Ludzie chwalą nas za grę. Nawet gdy przegrywaliśmy sporo ciepłych słów słyszeliśmy. Wtedy wyniki się nie zgadzały. Teraz odpaliliśmy, oby tak dalej!

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży