Aktualności

[NICE 1 LIGA] Grzegorz Lech: Nie po to tyle się biliśmy, żeby jednym meczem oddać I ligę

Rozgrywki01.06.2018 

Stomil Olsztyn był w tym sezonie w bardzo trudnej sytuacji. Piłkarze Kamila Kieresia nie poddali się jednak i przed ostatnią kolejką Nice 1 ligi zajmują miejsce barażowe. Przy korzystnym zbiegu okoliczności mają jeszcze szansę bezpośrednio się utrzymać kosztem Pogoni Siedlce. – Nie po to tyle się biliśmy, żeby jednym meczem oddać I ligę. Walczyliśmy o takie spotkanie na sam koniec – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka pomocnik olsztynian Grzegorz Lech.

Czujesz się piłkarzem przywracającym nadzieję?

Domyślam się do czego zmierzasz tym pytaniem... Ostatnie wyniki Stomilu są wielką zasługą trenera Kamila Kieresia, który zaraził nas optymizmem. W żadnym momencie tej rundy nie zwiesiliśmy głów. Spodziewaliśmy się, że walka o utrzymanie będzie trwać do samego końca. Wiedzieliśmy też, że złapiemy wreszcie serię, podczas której zaczniemy regularnie punktować. I tak jest. Doszliśmy do punktu, w którym to my jesteśmy nad Górnikiem Łęczna. Tracimy punkt do Pogoni, wywieramy presję na innych. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.

Nie za późno nastąpiło przełamanie Stomilu jeśli chodzi o regularność w zdobywaniu punktów?

Lepiej późno, niż wcale. Mecze różnie nam się układały, nie wszystko było zależne od nas. Znaleźliśmy się w trudnym położeniu, dlatego cieszymy się, że mamy jeszcze możliwość walki o utrzymanie. Myślę, że Olimpia Grudziądz czy Ruch Chorzów chciałyby być na naszym miejscu. Nie ma co patrzeć wstecz, tylko postawić obie nogi za metą określającą cel.

Ty z racji doświadczenia postanowiłeś wziąć odpowiedzialność na swoje barki? Twoje gole z Wigrami Suwałki i Stalą Mielec dały zwycięstwa Stomilowi.

Nie uciekam od odpowiedzialności za wyniki drużyny. Piłkarze strzelający gole w trudnych momentach zawsze są na świeczniku, a prawda jest taka, że cała drużyna ciężko pracuje na bramki. Z tego rodzą się sytuacje, ja po prostu znajduję się w odpowiednim miejscu. Robię to, co należy do piłkarza ofensywnego. Od kilku kolejek zbieramy punkty. Zapracowaliśmy na to, że Stomil ma szansę uratować się przed spadkiem.

Znamienne jest to, że wygrywacie, nawet jeśli bramek nie zdobywa Artur Siemaszko, który w tym sezonie znajduje się w wysokiej formie. Ostatnimi czasy koledzy wyręczyli go pod bramką.

Artur jest bardzo ważnym ogniwem Stomilu. Nie chodzi o jego status młodzieżowca, ale o to, że daje duże możliwości w ataku. Był moment kiedy nie grał, wyszliśmy z tej sytuacji obronną ręką. Wyzdrowiał, liczymy na niego.

Wasza sytuacja w pewnym momencie była krytyczna. Co sprawiło, że się podnieśliście?

Zachowaliśmy chłodną głowę. Byliśmy bardzo skoncentrowani na celu. A w takim meczu jak z Wigrami, mieliśmy mnóstwo szczęścia. To Wigry dominowały, my strzeliliśmy gola. Dobrą robotę zrobił także trener Kiereś. Dzięki niemu nie straciliśmy nadziei na skuteczną walkę o utrzymanie. No i w końcu zapaliło. Presja, która nam towarzyszy, pobudzi nas do jeszcze większego zaangażowania. Nie po to tyle się biliśmy, żeby jednym meczem oddać I ligę. Walczyliśmy o takie spotkanie na sam koniec.

Mecz z Chrobrym to chyba najważniejszy mecz dla Stomilu w ostatnich latach?

Tak. Nie chcemy jednak przez to narzucać na siebie dodatkowej presji. Chcemy zagrać tak jak umiemy.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży