Aktualności

[NICE 1 LIGA] Adam Czerkas: „Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, to powiedz mu o swoich planach”

Rozgrywki11.01.2018 
Jego doświadczenie jest w cenie. Z sześcioma golami na koncie prowadzi w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców Rakowa Częstochowa po rundzie jesiennej. – Ktoś powiedział, że jestem jak wino – im starszy, tym lepszy (śmiech). Wiem, że w pewnym wieku organizmu nie oszukasz, dlatego cieszę się, że na boisku wciąż jestem przydatny drużynie – zapewnia Adam Czerkas w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Raków przymierza się do walki o ekstraklasę?
Oczywiście. To nasz cel na najbliższe pół roku. Mamy bardzo dużą szansę awansować, ekstraklasa jest na wyciągnięcie ręki.

W lipcu skończysz 34 lata. Myślisz już o zakończeniu kariery?
„Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, to powiedz mu o swoich planach”. Nie mam jeszcze skonkretyzowanych planów na przyszłość. Nie chcę nic zakładać, żeby potem się nie rozczarować. Poza tym czuję, że mam przed sobą jeszcze kilka lat gry w piłkę. Co rundę jestem w lepszej formie, trudno więc, żebym myślał o zakończeniu kariery. Pół życia poświęciłem piłce. Zebrałem sporo doświadczenia, szkoda byłoby z tego rezygnować. To podpowiedź, w jakim kierunku chcę podążać. Szukam różnych pomysłów na siebie właśnie w branży piłkarskiej.



Statystyki potwierdzają Twoje słowa o wysokiej formie.
Ktoś powiedział, że jestem jak wino – im starszy, tym lepszy (śmiech). Wiem, że w pewnym wieku organizmu nie oszukasz, dlatego cieszę się, że na boisku wciąż mi idzie, że wciąż jestem przydatny drużynie. Póki nie poczuję się stary, chcę dać z siebie jak najwięcej. W I lidze gra wielu zawodników starszych ode mnie i radzą sobie bardzo dobrze. Choćby Wojciech Łobodziński, rocznik 1982. Chcę mu dorównać!

Przybył Tobie mocny konkurent w ataku, Mateusz Zachara. Siła rażenia Rakowa z przodu będzie jeszcze większa?
Naszą siłą jest zespołowość. Teoretycznie gramy na jednego napastnika, w praktyce – gdy atakujemy – przechodzimy do ustawienia z trójką z przodu. Mateusz będzie dużym wzmocnieniem Rakowa. To też dobrze dla mnie, bo fizycznie nie jestem w stanie wytrzymać trudów sezonu. To nie jest też tak, że się asekuruję. Nauczyłem się, że w piłce niczego nie można się bać. Uodporniłem się na niektóre sytuacje. Pewnie dzięki temu łatwiej mi zaakceptować pewne fakty.



To znaczy?
Niejednokrotnie radziłem młodszym kolegom, że nie mogą bać się rywalizacji. Na papierze ktoś wydaje się lepszy, a potem przychodzi weryfikacja na boisku i okazuje się inaczej. Przeżyłem w piłce różne sytuacje. Były gorsze i lepsze momenty. Kiedyś nie potrafiłem wyciągać wniosków. Dziś, z wiekiem, człowiek inaczej patrzy na pewne sprawy, sam chce dawać innym rady. Mam doświadczenie, którym chętnie dzielę się z młodzieżą. Mówię, że muszą być cały czas skoncentrowani na piłce. Nie mogą ulegać bodźcom z zewnątrz. Piłka się zmienia, jest szybsza. Nie dostajesz już kontraktu „za nazwisko”.

Za to filmik z Tobą w roli głównej ma już ponad 7 milionów wyświetleń na Youtubie.

Minęło jedenaście lat, a wciąż pamiętam tę sytuację. Popularność bramki, którą zdobyłem w barwach Odry Wodzisław w meczu z Wisłą Płock, wynika pewnie z komizmu całej akcji. Patryk Rachwał próbował wybić piłkę, ta odbiła mi się od kolana i nabrała takiej paraboli lotu, że przelobowała Roberta Gubca. Wszyscy byli zaskoczeni łącznie ze mną. Dzięki internetowi mój gol stał się bardzo popularny w sieci. Powiem szczerze, że do teraz odpalam czasami ten filmik, żeby wrócić do miłych wspomnień. Wzmianka o bramce znalazła się w angielskiej książce na temat matematyki w piłce. Napisali, że nawet najlepsze obliczenia, statystyki są bezradne wobec tego typu sytuacji. Po prostu piłka jest nieprzewidywalna.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży