Aktualności

[NICE 1 LIGA] Adam Banasiak: Nie możemy zaklinać rzeczywistości – jest bardzo duża szansa awansu

Rozgrywki12.05.2018 

Trzy mecze i trzy zwycięstwa. Zagłębie Sosnowiec to kolejna drużyna, która włączyła się do walki o ekstraklasę. Przed drużyną Dariusza Dudka wyjazd do Olsztyna. – Mamy bardzo dobrych obrońców, którzy powinni znaleźć receptę na Siemaszkę. Artur może strzelić gola, my wtedy dwie – przekonuje pomocnik Zagłębia Adam Banasiak, bohater spotkania z Drutex-Bytovią Bytów.

Słyszałem, że dorobiłeś się ksywki Roberto Carlos Sosnowca?

To nie tylko efekt ostatniego meczu z Drutex-Bytovią, już wcześniej koledzy tak do mnie wołali. Zobaczyli na treningu jak mocnym uderzeniem dysponuję. Teraz w końcu udało się zaprezentować siłę strzału na meczu. Poprzedni mój gol też padł po uderzeniu z dystansu, tyle że z akcji. Można powiedzieć, że stałe fragmenty gry to, oprócz silnego uderzenia, są moim atutem.

A wiesz z jaką szybkością leciała piłka po twoim strzale w ostatnim spotkaniu?

Szybkości nie mierzyłem. Wymowne jest jednak co innego. Po meczu koledzy z drużyny rozmawiali z Michałem Szromnikiem. Powiedział się, że zorientował się gdzie jest piłka dopiero na jedenastym metrze. Nie zdążył zareagować w porę. Mówił, że futbolówka leciała w takim tempie, że nawet nie próbował jej łapać, chciał ją po prostu wybić. Nie trafił, szybkość strzału sprawiła, że był bez szans.

Na treningach zdarza ci się rozerwać siatkę?

Przed meczem z Drutex-Bytovią ćwiczyliśmy stałe fragmenty gry. Dodatkowo zostawałem po zajęciach. Tak się składa, że na dziesięć prób, sześć wpadło prosto do bramki. Siła strzału była porównywalna z tą z niedawnego meczu.

W tym sezonie strzeliłeś dwa gole, a grasz w pomocy. Dużo, mało?

Pomocnik jest w pierwszej kolejności rozliczany z asyst. Do tej pory z tymi asystami nie za bardzo mi wychodziło, za to z Bytovią strzeliłem gola, miałem kluczowe podanie. Nie jestem więc zaskoczony, że wcześniej nie byłem wystawiany. Na mojej pozycji byli lepsi i bardziej efektywniejsi zawodnicy. W końcu i ja coś dałem od siebie drużynie. Niestety, dostałem czerwoną kartkę i nie zagram w Olsztynie.

Ostatnimi czasy któryś z piłkarzy Zagłębia ma „dzień konia”, mecz, w którym wychodzi mu wszystko. Niedawno świetne spotkanie rozegrał Tomasz Nowak.

To wynika z siły naszej drużyny. Jeden od drugiego nie odstaje. Jeszcze nie tak dawno mieliśmy ponad 20 zawodników w kadrze. Trener miał ból głowy kogoś posłać na trybuny. W końcówce sezonu siły są ograniczone, ale kto by nie grał daje odpowiednią jakość zespołowi.

Zagłębie wygrało trzy spotkania z rzędu. Kolejna wygrana i staniecie się obok Miedzi głównym kandydatem do awansu?

Nie powiem nic odkrywczego, ale skupiamy się na najbliższym meczu. Z drugiej strony, w szatni możemy zaklinać rzeczywistość, jednak nie możemy się oszukać – jest bardzo duża szansa awansu. Nieprzypadkowo łapiemy te punkty, w każdym spotkaniu jesteśmy lepszym zespołem. Z Olsztyna musimy przywieźć trzy punkty. Śmieszą mnie sugestie kibiców, że nie chcemy awansować.

Wasz najbliższy rywal, Stomil też złapał dobrą serię.

Z takim rywalem, który walczy o życie, gra się często dużo trudniej. Przypomnę, że Stomil niedawno wygrał z GKS-em Katowice.

Teoretycznie wystarczy, że wyłączycie z gry Artura Siemaszkę. Tylko, czy da się to zrobić?

Mamy bardzo dobrych obrońców, którzy powinni znaleźć receptę na Siemaszkę. Artur może strzelić gola, my wtedy dwie.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

fot. 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży