Aktualności

[FORTUNA I LIGA] Wzloty i upadki Artura Siemaszki. „Liczę na stabilizację”

Rozgrywki01.03.2019 

Miał w swojej dotychczasowej przygodzie z piłką wzloty i upadki. Teraz liczy na stabilizację. Ale najbliższe miesiące będą dla Artura Siemaszki również walką o przyszłość. – Trzeba popracować wiosną, pokazać się z dobrej strony, a spokój, który mi towarzyszy, też powinien działać na plus. Na razie jestem w GKS Tychy i to jest najważniejsze – mówi 22-letni napastnik, który zimą dołączył do pierwszoligowca.

Głośniej o tym napastniku zrobiło się w sezonie 2017/2018. Wówczas w barwach Stomilu Olsztyn, którego jest wychowankiem, na pierwszoligowych boiskach zdobył jedenaście bramek. Został powołany nawet do młodzieżowej reprezentacji Polski Czesława Michniewicza na majowe zgrupowanie, ostatecznie z powodu kontuzji na kadrze się nie pojawił. Do Stomilu był jednak tylko wypożyczony z Zagłębia Lubin, po sezonie wrócił więc na Dolny Śląsk. – Jesień była jednak dla mnie stracona – mówi bez ogródek napastnik, który grywał jedynie w trzecioligowych rezerwach Zagłębia. – Ciężko znaleźć pozytywy w tym okresie. Dało się wyczuć, że ktoś chce mnie sprowadzić na ziemię, problem w tym, że ja mocno stąpam po ziemi. Głównie pracowałem indywidualnie, bo zostałem odsunięty od pierwszego zespołu, nie potoczyło się to wszystko, tak jak chciałem. Ciężko pracowałem, zresztą zawsze byłem na to skazany. Nigdy nie miałem jakiegoś dużego talentu, gdy byłem młody piłka raczej mi przeszkadzała, teraz raczej sobie radzę. Nie wiem jednak czy się nie wkomponowałem w drużynę Zagłębia, ciężko też mówić o zaprzepaszczonej szansie, skoro jej nie dostałem. Chciałem się pokazać po dobrym sezonie w Olsztynie, ale nie miałem okazji – mówi piłkarz GKS Tychy.

Artur Siemaszko na Górny Śląsk również został wypożyczony. Latem jednak kończy się jego kontrakt w Lubinie, obecnie więc Siemaszko walczy o swoją przyszłość. – Podchodzę do tego spokojnie. Nie osiągnąłem w piłce zbyt wiele, a żerować na jednym udanym sezonie w Stomilu też nie można zbyt długo. Trzeba wiosną popracować, pokazać się z dobrej strony, a spokój, który mi towarzyszy, też powinien działać na plus. Na razie jestem w GKS Tychy i to jest najważniejsze – mówi 22-latek.

Na Górnym Śląsku Siemaszkę czeka trudna rywalizacja o miejsce w składzie. Jest bowiem młodziutki Michał Staniucha, doświadczony Jakub Vojtus, a w ostatnich dniach do zespołu dołączył jeszcze Mateusz Piątkowski. W sparingu z GKS-em Bełchatów Siemaszko pojawił się w drugiej połowie na boisku, tworząc duet napastników wraz z Piątkowskim. –Najlepiej czuję się grając sam z przodu, tak do tej pory grałem. Ale próbujemy różnych rozwiązań, goniąc wynik, czy też nastawiając się bardziej ofensywniej, pewnie będziemy wychodzić na dwójkę z przodu. Dla mnie to kolejna nauka, nie mam jeszcze wielu doświadczeń przy takim ustawieniu. Ja najlepiej w takim układzie lubię grać jako wolny elektron, nie przypisany do konkretnej pozycji. Bazuję na szybkości, lubię się zerwać. A rywalizacja wśród napastników to chyba tylko plus dla trenera. Ja także staram się jak najwięcej z tego czerpać. Mateusz Piątkowski to zawodnik, od którego mogę się wiele nauczyć, właściwie od każdego można coś podpatrzeć. Ale wiem, że ja również mam elementy, którymi przewyższam konkurentów, nie muszę się obawiać rywalizacji. Mogę ponadto zagrać na skrzydle – mówi pochodzący z Olsztyna napastnik.

Tyszanie w okresie przygotowawczym nie prezentują się najlepiej. Wszyscy cierpliwie jednak czekają na efekty, które mają przyjść wraz z początkiem marca. – Podchodzimy do wyników sparingowych spokojnie. Wiadomo, że z jednej strony gra się po to, by wygrywać, ale wiemy również, że mecze kontrolne to nie jest wyznacznik tego, jak drużyna będzie się prezentować w lidze. Większość spotkań gramy dwoma jedenastkami, trener sprawdza różne schematy, chodzi o to, by na ligę być gotowym w stu procentach. Zwycięstwa mają przyjść w meczach o punkty – uspokaja jeden z nabytków tyszan.

GKS Tychy jest na miejscu jedenastym, pewny utrzymania jeszcze więc nie może być. Najważniejszy w kontekście spokojnego grania w kolejnych tygodniach będzie więc początek rundy. A na inaugurację tyszan czeka wyjazd... do Olsztyna. – Lepiej nie mogliśmy trafić – uśmiecha się Siemaszko. – Nigdy się nie wyprę Stomilu. Będzie miał w moim sercu miejsce szczególne, czy się to komuś podoba czy nie. Teraz w Tychach będę dawał tyle samo, co wcześniej w Olsztynie. Na pewno wyjazd do Olsztyna będzie szczególny. 3/4 trybun to pewnie będą moi znajomi, sam się zastanawiam jak mnie przywitają. Mam nadzieję, że kibice nie wygonią mnie ze stadionu. Smutne jest teraz, że klub ten ma takie problemy. Byłem tam w ubiegłym sezonie, wiem jak trudno się wychodzi na trening słysząc non stop o problemach – wspomina na koniec.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności