Aktualności

[FORTUNA 1 LIGA] Przemysław Płacheta: Stanowimy zgrany zespół. Jeden idzie za drugim

Rozgrywki24.10.2018 

Poprawa wyników Podbeskidzia Bielsko-Biała ma związek z coraz lepszą formą Przemysława Płachety. 20-letni pomocnik w trzech ostatnich meczach strzelił cztery gole. – Jestem świadom, że to w jakim stopniu wykorzystam szansę, wpłynie na to, czy pójdę do przodu i na ile się rozwinę. A rozwój to mój cel. Z każdy treningiem, meczem, chcę być lepszy piłkarsko – mówi Płacheta w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Dopiero od czterech kolejek ligowych jesteś piłkarzem podstawowego składu Podbeskidzia, ale w każdym z tych występów pokazałeś się z dobrej lub bardzo dobrej strony. Nie brakowało ci minut w pierwszych spotkaniach?

Nie ma chyba piłkarza, który nie chciałby grać regularnie od pierwszej do ostatniej minuty w każdym spotkaniu. Ale to miejsce trzeba najpierw wywalczyć. Jedni potrzebują mniej jednostek treningowych, żeby przekonać do siebie trenera, innym etap wchodzenia do pierwszego składu zajmuje dużo więcej czasu. Ten drugi przypadek dotyczy mnie. Dość długo aklimatyzowałem się w nowej drużynie poniekąd też dlatego, że konkurencja w drużynie jest spora. Mamy dobry zespół, rywalizacja trwa. A chyba ona jest w piłce najważniejsza, bo starasz się jeszcze bardziej, żeby tylko przypadkiem ktoś ciebie nie zastąpił.

Nie da się nie zauważyć twojej wysokiej formy w ostatnim czasie. Strzelasz gole, asystujesz, napędzasz grę drużyny. Masz najlepszy czas, odkąd w styczniu tego roku wróciłeś do Polski?

Staram się jak najlepiej wykorzystać szansę, którą dostałem. Jestem świadom, że to w jakim stopniu ją wykorzystam wpłynie na to, czy pójdę do przodu i na ile się rozwinę. A rozwój to mój cel. Z każdy treningiem, meczem, chcę być lepszy piłkarsko.

Kilkumiesięczny pobyt w Pogoni Siedlce wpłynął na twój rozwój?

W każdy klubie, w którym byłem, nauczyłem się czegoś nowego. Zdobyłem nowe doświadczenie, które procentuje teraz w Podbeskidziu. Poznałem pierwszą ligę, która jest bardzo wymagająca, stawia przed piłkarzem określone wymagania. Ma swoje wyzwania.

Z Chojniczanką Chojnice strzeliłeś gola, zaliczyłeś asystę. W ogóle można było dostrzec, że świetnie czułeś się na boisku tego dnia.

To nie tak, że miałem swój dzień, po prostu robiłem swoje – to, czego wymaga ode mnie trener. Jednym z zadań, jakie sobie postawiłem, jest to, żeby formę z treningów przełożyć na dyspozycję meczową. Ostatnio się udało. Takimi spotkaniami jak z Chojniczanką mamy się wzajemnie napędzać.

Powiedz, jak się znalazłeś w Podbeskidziu?

Podbeskidzie złożyło Pogoni ofertę transferu definitywnego. Zanim to nastąpiło, miałem sygnały, że chcą mnie w Podbeskidziu. Po namyśle, uznałem, że przenosiny do Bielska-Białej będzie dobrym krokiem w moim dalszym rozwoju. Gdzie bym jednak nie trafił, i tak wszędzie trzeba swoją robotę wykonać. A ja zawsze staram się iść po swój cel. Indywidualny i drużynowy. Ten pierwszy zakłada grę w każdym meczu, a drugi pomoc drużynie w celu nadrzędnym. Chcę też robić postęp taktyczny, techniczny, szybkościowy. Z mojej perspektywy skrzydłowego, ważny jest też odpowiedni drybling.

W zespole Krzysztofa Brede masz ku temu okazję?

Jeśli jesteś pewny swoich umiejętności, masz pewność, że wyjdzie ci zwód, to nie można się tego bać w meczu. Skoro twój udany drybling może zwiększyć szansę na gola, to należy z tego korzystać. Powodzenie akcji często zależy od jednej przemyślanej decyzji, dobrego zagrania.

Skrzydło to twoja naturalna pozycja. Trenerzy Podbeskidzia i Pogoni nie ograniczali ciebie w tym zakresie?

W Pogoni większość meczów grałem na prawym skrzydle, w obecnym klubie jest na odwrót. Jestem piłkarzem lewonożnym, ale lubię grać i z lewej i z prawej strony. Trzeba tylko szukać innego sposobu dostania się pod bramkę.

Ostatnie mecze pokazały, że nie godzicie się z rolą średniaka Fortuna 1 ligi?

Mam nadzieję, że włączymy się do walki o czołowe miejsca, dlatego kluczowy jest każdy najbliższy mecz, a w naszym przypadku ten środowy, zaległy z GKS-em Jastrzębie. Potrzebujemy jeszcze czasu, żeby wejść na odpowiednie tory, żeby zespół rozumiał się na boisku, żeby w naszej grze była spójność. Można tego dokonać ciężką pracą.

5:0 z Wigrami Suwałki, remis 0:0 z liderem tabeli Rakowem Częstochowa, 2:1 z Chojniczanką – te wyniki świadczą o tym, że macie drużynę z potencjałem.

Nie ma u nas lidera jako takiego, stanowimy zgraną paczkę. Jeden idzie za drugim. Cegiełka po cegiełce – każdy ma jakiś wpływ na wyniki Podbeskidzia.

A jak sobie radzi Hiszpan Chopi?

Jak to Hiszpan, ma dobrą technikę. Dobrze wkomponował się w zespół. Jest jego ważną częścią.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży