Aktualności

[FORTUNA 1 LIGA] Podsumowanie rundy w pięciu punktach

Rozgrywki12.12.2018 

Za nami runda jesienna w Fortuna 1 lidze. Na czele pewnie usadowił się Raków Częstochowa, natomiast na drugim biegunie znalazła się natomiast Garbarnia Kraków. Zapraszamy na podsumowanie rundy jesiennej na zapleczu LOTTO Ekstraklasy w pięciu punktach.

1. Kapitalna postawa Rakowa Częstochowa

Zespół Marka Papszuna jesienią zdominował I-ligowe rozgrywki. Dość powiedzieć, że drużyna spod Jasnej Góry po raz ostatni goryczy porażki zaznała… 3 sierpnia, gdy w wyjazdowym spotkaniu uległa Chojniczance Chojnice 1:2. Od tego czasu sukcesywnie „odjeżdża” reszcie stawki. W 21 jesiennych meczach wygrała 14-krotnie, a sześć razy dzieliła się punktami z rywalem. W efekcie częstochowianie znaleźli się właściwie na autostradzie prowadzącej do LOTTO Ekstraklasy. Nad trzecią w tabeli Stalą Mielec mają aż jedenaście punktów przewagi i trudno przypuszczać, by wiosną roztrwonili tak potężną zaliczkę. Tym bardziej, że będzie ona bardzo krótka – do rozegrania pozostało zaledwie trzynaście spotkań.


Taktyka, którą obrał trener Marek Papszun, z trójką podstawowych obrońców, okazała się bardzo skuteczna. Raków stracił tylko dziesięć bramek w 21 meczach, co jest oczywiście najlepszym wynikiem w lidze. Dodatkowo wszyscy trzej defensorzy, na których najczęściej trafia szkoleniowiec ekipy z Częstochowy – Tomas Petrasek, Arkadiusz Kasperkiewicz i Andrzej Niewulis – są jednymi z najjaśniejszych punktów nie tylko w Rakowie, ale i całej lidze. Co więcej, pierwszy z nich nie tylko świetnie broni dostępu do własnej bramki, lecz także jest skuteczny w polu karnym rywala. Jesienią strzelił pięć goli i, co warte podkreślenia, żadna z nich nie padła po uderzeniu z rzutu karnego. Kolejne dwa dołożył natomiast w Pucharze Polski. Mniej razy z trafienia cieszyli się tacy zawodnicy jak Grzegorz Kuświk czy Wojciech Trochim.  To musi robić spore wrażenie. Nic więc dziwnego, że z takimi zawodnikami Raków jest na jak najlepszej drodze do powrotu na krajowe salony. Po raz ostatni w elicie zespół z Częstochowy występował w sezonie 1997/1998.

2. Ciasno za plecami Rakowa

O ile Raków wydeptał sobie jesienią bardzo wygodną ścieżkę do awansu, o tyle walka o drugą pozycję w lidze, również gwarantującą promocję, będzie wiosną bardzo zacięta. Sandecja Nowy Sącz zgromadziła na swoim koncie 38 punktów, a o jedno „oczko” mniej mają w dorobku Stal Mielec i ŁKS Łódź. Nieco zaskakująca jest postawa zwłaszcza tej ostatniej ekipy, ligowego beniaminka. W klubie z Łodzi już w poprzednim sezonie założono sobie, że po ewentualnym awansie na drugi szczebel rozgrywkowy, zespół będzie szedł za ciosem. Beniaminek rozpędzał się powoli, ale w końcu wskoczył na właściwe tory i dobił do ligowej czołówki. Czy wystarczy mu sił, by zakończyć sezon na miejscu premiowanym awansem?


3. Kolejna słaba runda GKS Katowice

W Katowicach obowiązuje hasło „Ekstraklasa albo śmierć”. Od kilku sezonów w stolicy Górnego Śląska wszyscy liczą na to, że drużyna, która w ekstraklasie po raz ostatni znajdowała się w sezonie 2004/2005, w końcu znów się w niej zamelduje. Rzeczywistość jest jednak rozczarowująca. W każdych kolejnych rozgrywkach GKS zawodzi i pozostaje na drugim szczeblu rozgrywkowym już dwunasty rok. W trwającym sezonie katowiczanie jeszcze mocniej sprawdzają cierpliwość swoich kibiców. Jesień zakończyli na przedostatnim miejscu i do bezpiecznej, 15. lokaty tracą cztery punkty.


We wrześniu spokojem nie wykazali się klubowi działacze, którzy podziękowali za współpracę dotychczasowemu trenerowi, Jackowi Paszulewiczowi. Przez chwilę drużynę prowadził też Jakub Dziółka, ale od początku było jasne, że to rozwiązanie jedynie tymczasowe. W październiku stery przejął Dariusz Dudek, ale pod jego wodzą drużyna zgromadziła tylko sześć oczek, przegrywając między innymi z zamykającą tabelę Garbarnią Kraków czy GKS Tychy (aż 0:4). O ekstraklasie nikt w tym sezonie nie myśli, ale przed katowiczanami sporo pracy, by zapewnić sobie spokojne utrzymanie. Spadek byłby totalną katastrofą.

4. Wyróżniający się młodzieżowcy

Sezon 2018/2019 w Fortuna 1 lidze przynosi sporo nazwisk, które kibice powinni zapamiętać i zapewne już niebawem wypatrywać ich w kadrach klubów LOTTO Ekstraklasy. Na szczególną uwagę zasługują zwłaszcza trzej młodzieżowcy – Juliusz Letniowski, Jan Sobociński i Miłosz Szczepański. Pierwszy z nich, 20-latek przywdziewający barwy Bytovii Bytów, na dobre zagościł w czołówce klasyfikacji najlepszych strzelców ligi. To były zawodnik Lechii Gdańsk, który w klubie z Trójmiasta nie dostał jednak swojej szansy. Po roku w Bałtyku Gdynia sięgnęła po niego Bytovia i na pewno tego ruchu nie żałuje. Młodzian szybko stał się pierwszoplanową postacią i zwrócił na siebie uwagę większych klubów. Zdobył siedem bramek i co najważniejsze, sześć z nich miało wpływ na zdobycz punktową drużyny.


Jan Sobociński jest z kolei podstawowym defensorem ŁKS Łódź. Reprezentant Polski do lat 20 wystąpił w pełnym wymiarze czasowym w 19 spośród 21 jesiennych spotkań i można spokojnie powiedzieć, że to właśnie od niego trener zaczyna ustalanie podstawowej jedenastki. Zdobył też dwie bramki, choć… częściej trafiał do własnej siatki, trzykrotnie strzelając gola samobójczego. Niemniej jednak jest mu to absolutnie wybaczone, bo ze swoich obowiązków w defensywie wywiązuje się lepiej niż solidnie.

O Miłoszu Szczepańskim zrobiło się natomiast głośno głównie po meczu Pucharu Polski z Lechem Poznań, w którym Raków zwyciężył 1:0, a 20-latek zaliczył piękne trafienie. W lidze jednak spisuje się on równie dobrze. Cieszy się dużym zaufaniem trenera Marka Papszuna, odwdzięczając mu się za to grą na wysokim poziomie. Aż dziwne wydaje się, że Legia Warszawa, której Szczepański był wcześniej zawodnikiem, tak łatwo oddała utalentowanego pomocnika.


5. Względna cierpliwość prezesów

Jesienią pracę w klubach Fortuna 1 ligi straciło łącznie siedmiu trenerów, w tym dwóch w Katowicach. Do zmian doszło w Chojniczance Chojnice (Przemysława Cecherza zastąpił Maciej Bartoszek), Bruk-Bet Termalice Nieciecza (Jacek Zieliński – Marcin Kaczmarek), Wigrach Suwałki (Kamil Socha – Ariel Jakubowski), Stomilu Olsztyn (Kamil Kiereś – Piotr Zajączkowski), GKS Katowice (Jacek Paszulewicz – Jakub Dziółka – Dariusz Dudek) oraz Garbarni Kraków (Mirosław Hajdo – Bogusław Pietrzak). To nieco lepszy wynik, niż w analogicznym momencie poprzedniego sezonu, gdy do zmian doszło w niemal połowie stawki – na taki ruch zdecydowano się bowiem w ośmiu klubach. Choć zespoły znajdujące się tuż nad strefą spadkową, a więc Odra Opole, Warta Poznań i GKS Tychy mają minimalny zapas, działacze tych klubów obdarzyli zaufaniem szkoleniowców. I być może właśnie stabilizacja jest właściwą drogą do poprawy wyników.

Emil Kopański

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu Polityka prywatności