Aktualności

[FORTUNA 1 LIGA] Marek Kozioł zmorą strzelców rzutów karnych

Rozgrywki03.01.2019 
Przemysław Trytko, Maksymilian Rozwandowicz, Łukasz Grzeszczyk, Adrian Błąd. Wspólnym mianownikiem w przypadku tych piłkarzy jest niewykorzystany rzut karny, a konkretniej: łączy ich osoba Marka Kozioła, bramkarza Sandecji Nowy Sącz, który wyrósł na postrach wykonawców jedenastek. – To jakby nie patrzeć spore osiągnięcie. Śmieję się teraz, że kiedy wiosną zdarzy mi się nie obronić jakiegoś karnego, to ludzie powiedzą, że to moja wina – mówi Kozioł  w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Chrobry Głogów, ŁKS Łódź, GKS Tychy, GKS Katowice...
... w meczach z tymi rywalami obroniłem rzut karny. Cieszę się, że w ten sposób mogłem pomóc drużynie. Fakty są takie, że żadnego z tych spotkań nie przegraliśmy, trzy razy zremisowaliśmy 0:0, poza tym wygraliśmy 1:0. Pierwszy raz udało mi się obronić cztery jedenastki w jednej rundzie,  wcześniej były to góra dwie zatrzymane. Jest powód do satysfakcji, bo jako bramkarz chciałbym łapać jak najwięcej karnych, z drugiej strony wolałbym, żebyśmy wygrywali normalnie i rywal w meczach z nami nie miał takich okazji do strzelenia gola. Trudno nie być zadowolonym, gdy ktoś oceniając moją grę powołuje się na statystyki. To jakby nie patrzeć spore osiągnięcie. Śmieję się teraz, że kiedy wiosną zdarzy mi się nie obronić jakiegoś karnego, to ludzie powiedzą, że to moja wina. Muszę więc do końca sezonu złapać wszystkie jedenastki.

Który z tych karnych sprawił tobie największy problem?
Paradoksalnie chyba strzał Łukasza Grzeszczyka z Tychów. Niby uderzał w środek bramki, ale rzadko zdarza się, aby bramkarz nie ruszył się z miejsca, to była bardziej gra psychologiczna, akurat wyszedłem z niej zwycięską ręką. Z kolei na Katowicach do jedenastki podszedł mój przyjaciel Adrian Błąd. Przed karnym chciałem odwieść go od tej decyzji, powiedziałem, że będzie mi szkoda, gdy chybi. W trakcie strzału nawet na mnie nie patrzył i skończyło się tak jak przewidywałem (śmiech). Potem przyznał mi rację. Stwierdził: „Rzeczywiście wyszło na twoje”.

Czy można nauczyć się obrony karnych?
Karne to gra psychologiczna między strzelającym, a bramkarzem. Muszę wejść w skórę strzelającego i spróbować wyczuć jego zamiary. To jest też moja forma zabawy w trakcie treningów. Lubię wyzwać któregoś z kolegów na pojedynek. Myślę, że w ten sposób bramkarz uczy się zachowań przeciwnika, łatwiej mu przeczytać co planuje strzelec.

Zaprzeczasz prawom fizyki, które jasno mówią, że bramkarz nie ma zbyt wielkich szans na skuteczną interwencję w przypadku jedenastki. To bardziej wina wykonawcy niż zasługa golkipera, że nie padł gol.
To fakt, łatwiej jest strzelić karnego aniżeli go obronić. Gdy stoisz w bramce i w perspektywie masz czekającą cię jedenastkę, to z góry wszyscy zakładają, że to pewny gol. Bo ty nie musisz obronić, co najwyżej możesz. Nie mamy nic do stracenia, a wiele do zyskania.



Zatem sporo zyskałeś jesienią, skoro obroniłeś tyle karnych, w dodatku w dwunastu meczach zachowałeś czyste konto. Wpuściłeś też tylko dwanaście bramek. To dobre statystyki?
Nie wiem tylko, co ta dwunastka w numerologii może oznaczać. Ale do sedna: mam satysfakcję z tego, ile razy byłem w stanie pomóc Sandecji, do której wróciłem w trudnym zarówno dla siebie, jak i drużyny momencie. W poprzednim sezonie nie rozegrałem ani jednego meczu, Sandecja natomiast spadła z ekstraklasy. Nie wiedzieliśmy czy to i jak wypali, może stąd też mniejsze oczekiwania naszych kibiców. Po tym półroczu można powiedzieć, że wszystko idzie w dobrym kierunku, bo zajmujemy wysokie miejsce, a i ja dołożyłem do tego cegiełkę. Wiosną chcemy pójść za ciosem.

Dobry zespół z ambicjami, aspirujący do gry w ekstraklasie, powinien mieć skutecznego bramkarza, a już tym bardziej Sandecja, o której pisaliśmy, że ma w sobie włoski pierwiastek, gra całej formacji obronnej musi być zatem na bardzo wysokim poziomie. I tu ukłon w twoją stronę.
W tej rundzie charakteryzowała nas cierpliwość w grze. Na boisku wychodziliśmy że świadomością, że bramkę równie dobrze możemy zdobyć w 90. minucie. Mamy doświadczoną drużynę, chłopacy wiedzą o co w piłce chodzi, dlatego do naszych atutów, poza cierpliwością, dodałbym też konsekwencję.

Fortuna 1 liga trzydziestolatkami w bramce stoi. Czołowymi piłkarzami rozgrywek są Michał Gliwa i ty – rocznik 1988 oraz Seweryn Kiełpin, starszy od was o rok. Z czego to wynika?
Na własnym przykładzie widzę, że im jestem starszy, tym lepiej bronię, inaczej podchodzę do wykonywanego zawodu. Na boisku procentuje zebrane doświadczenie.



W jaki sposób to się przejawia?
Duży nacisk przed sezonem położyłem na przygotowanie mentalne. Współpracowałem z psychologiem sportu. Dostałem szereg ćwiczeń, które pozwalają mi przygotować się do konkretnego meczu. To się sprawdza. Czuję, że mam z tego duże korzyści.

Jakieś przykłady?
Przekonałem się, że można doprowadzić się do takiego stanu, kiedy skupiasz się tylko i wyłącznie na tym, co dzieje się na boisku. Cały czas jestem świadom tego, co muszę zrobić w danym momencie i jak się zachować w przypadku interwencji. Nie zwracam uwagi na inne bodźce, nie mam rozproszonych myśli. Działam zadaniowo. Stałem się bardziej świadomym bramkarzem.

I pewniejszym siebie?
Na początku rundy miałem duże obawy związane z długą przerwą w grze. Wtedy bardzo przydała mi się pomoc psychologa. Dzięki temu pewność siebie rosła z każdym udanym meczem. I wzrosła do bardzo wysokiego poziomu.

Ekstraklasa to wasz główny cel na wiosnę?
Zanim rozpoczął się sezon, naszym podstawowym zadaniem było utrzymanie, a potem gra w górnej połowie tabeli. 8 stycznia rozpoczynamy przygotowania do rundy wiosennej, wówczas określimy cele na najbliższe półrocze. Pozycja w tabeli obliguje Sandecję do gry o coś więcej, ale na spokojnie. Dalej robimy swoje, czyli walczymy o jak najlepszy wynik w... konkretnym spotkaniu. Nie wybiegaliśmy myślami w przyszłość. I dalej się tego trzymamy.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Fot: 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu Polityka prywatności