Aktualności

[FORTUNA 1 LIGA] Beniaminkowie nie na drugim planie

Rozgrywki14.12.2018 
Zakończona runda jesienna dostarczyła kibicom beniaminków Fortuna 1 ligi dużo pozytywnych emocji. Najmniej fanom Garbarni, która utknęła w strefie spadkowej, choć i tak zespół z Krakowa w kilku spotkaniach pokazał się z dobrej strony. Z czasem regularnie punkty zaczęła zdobywać Warta Poznań, a do czołówki dostał się zespół GKS Jastrzębie. Jednak największy pozytyw to gra i postawa Łódzkiego Klubu Sportowego. Mimo że niedawni II-ligowcy są w skrajnie różnych położeniach, to pierwszą część sezonu w ich wykonaniu należy ocenić na plus.

Układ sił w Fortuna 1 lidze rozkłada się następująco: Raków Częstochowa, długo, długo nikt, a potem peleton goniących drużyn, walczących o drugie miejsce. W tej grupie jest ŁKS Łódź, który do 19. kolejki był wiceliderem, jednak w trzech ostatnich meczach rundy jesiennej zdobył trzy punkty i dał się wyprzedzić Sandecji Nowy Sącz oraz Stali Mielec. Po piętach najlepszym zaczął w pewnym momencie deptać GKS Jastrzębie. Drużyna ze Śląska mogła wyciągnąć jeszcze więcej aniżeli siódme miejsce, ale w końcówce roku zaliczyła gorsze wyniki, spychające ją poza TOP 4. Na przeciwległym biegunie są beniaminkowie z Poznania oraz Krakowa. Ci pierwsi rzutem na taśmę wydostali się ze strefy spadkowej. Garbarnia, póki co, jest czerwoną latarnią ligi, ale nie można odbierać jej szans na utrzymanie, gdyż do miejsca bezpiecznego traci sześć punktów.

Beniaminkowie dwóch prędkości

– Jeśli miałbym jednym słowem podsumować jesień beniaminków, to powiem: ŁKS. W drugiej kolejności: Jastrzębie. Wszystkich zaskoczyli in plus – przekonuje ekspert Polsatu Sport, współkomentujący spotkania Fortuna 1 ligi Janusz Kudyba.

Nie trudno nie przyznać mu racji. Nawet mając świadomość, jaką marką w Polsce jest Łódzki Klub Sportowy, pamiętając o tradycji i historii tego klubu, sugerując się ciekawym składem oraz tym, że drużynę prowadzi doświadczony i obyty w grze o konkretną stawkę trener Kazimierz Moskal, to wynik łodzian należy uznać za niespodziankę. Miłą niespodziankę. Podobne odczucia towarzyszą w ocenie GKS-u Jastrzębie. – GKS zaimponował mi otwartą, ofensywną grą. Ofensywa, za którą odpowiadał kwartet Tront, Jadach, Skórecki, Adamek, do tego też Ali, spisywała się bardzo dobrze – mówi Kudyba w rozmowie z Łączy Nas Piłka.



Za to ŁKS, razem z Rakowem, ma najwyższy procent utrzymywania się przy piłce (58 procent). –  Mecz Raków – ŁKS w Częstochowie, zakończony remisem 1:1, to najlepszy jesienią występ beniaminka w jakimkolwiek spotkaniu. Łodzianie na tle mocnego Rakowa pokazali bardzo dobrą organizację gry, przygotowanie taktyczne. I to oni prowadzili grę na stadionie Rakowa, dominowali przez większość pojedynku – podkreśla ekspert Polsatu Sport.

Dla szkoleniowca ŁKS-u postawa jego drużyny też jest pozytywnym zaskoczeniem. – Przychodząc tutaj przed sezonem, nie wiedziałem na co nas stać. Nie liczyłem, że uda się osiągnąć taki wynik i prezentować tak dobrą grę. Uważam, że cała drużyna ma prawo czuć się mentalnym zwycięzcą rundy. Każdy z moich piłkarzy chce grać w piłkę i robi to w sposób zaplanowany, co sprowadza się do dominacji na boisku i stwarzaniu sytuacji – analizuje Kazimierz Moskal.



Poziom lidera

Jastrzębianie wysoką lokatę zawdzięczają nie tylko dobrej strukturze gry, pomysłowemu rozgrywaniu akcji, w ich przypadku dużą rolę odgrywa też przygotowanie mentalne. – W tym względzie osiągnęli poziom podobny do Rakowa. Procentuje praca trenera Jarosława Skrobacza. Dobrze przygotował mentalnie zespół do sezonu. Potrafili się podnieść z opresji. Nawet jeśli przegrywali, to w następnym meczu szybko odbudowywali się psychicznie. Indywidualnie wyróżniłbym Kamila Szymurę. Jest ostoją w defensywie, w dodatku bardzo skuteczny w polu karnym przeciwnika – zwraca uwagę komentator spotkań Fortuna 1 ligi.

– Jeśli ktoś porównuje nas do lidera, to dobrze to o nas świadczy. Rzeczywiście, odpowiednie nastawienie i podejście cechowało moją drużynę. Nie wiem czy w którymś z meczów byliśmy faworytem, może potem, a nawet jeśli tak było, to ta rola nie za bardzo nam sprzyjała. Staramy się cały czas mówić chłopakom, że nie ma w tej lidze zespołu, z którym nie da się wygrać. Pokazaliśmy to niejednokrotnie. Paradoksalnie to nasze najlepsze podejście pokazaliśmy przeciwko Rakowowi, w meczu, który wysoko przegraliśmy [1:5]. Wbrew pozorom mieliśmy naprawdę sporo sytuacji. Z hegemonem ligi chcieliśmy i graliśmy z nastawieniem o zwycięstwo. Wiara była i być może nas zgubiła – przyznaje Skrobacz.



Pasują do ligi

A Warta? – Wpływ na wyniki i grę Warty miały zawirowania organizacyjnie. To, że rozgrywali mecze w Grodzisku Wielkopolskim, a nie w Poznaniu, odbiło się na formie. Ale gdy tylko pewne kwestie się unormowały, to sportowo byli stabilniejsi. Garbarnia awansowała po barażach i choć też dotknął ich problem natury organizacyjnej, to mieli kilka przebłysków. Tak było na początku sezonu, potem prezentowali bardzo niestabilną formę. Generalnie, wiele meczów beniaminkowie grali na dobrym poziomie, spotkania z ich udziałem były ciekawe – stwierdza Kudyba. I dodaje, że zespoły z Poznania i Krakowa sportowo wcale nie odstają od stawki. – Uważam, że pasują do I ligi. Jeśli chodzi o Wartę, to pasuje tutaj moje ulubione powiedzenie: „Jaka kierownica, taki samochód”. Petr Nemec jest na tyle doświadczonym szkoleniowcem, że z ciężkiej sytuacji potrafi wyjść obronną ręką. Garbarnia na przykład w meczu z Podbeskidziem, choć przegrała, pokazała organizację gry na dobrym poziomie. Powoli widać już rękę trenera Pietrzaka, postawił on stempel na grze Garbarni.

Bogusław Pietrzak przejął Garbarnię w połowie października, kiedy zastąpił Mirosława Hajdę. Pod wodzą poprzedniego szkoleniowca, krakowianie wywalczyli dziewięć punktów w trzynastu meczach. Z nowym trenerem u sterów zgromadzili siedem „oczek” w ośmiu występach. – Trenerowi Hajdo trzeba oddać te lata pracy z Garbarnią. Zrobił awans, a teraz możliwe, że doszło  do zmęczenia materiału. Jednak z nim na ławce Garbarni też zdarzały się dobre mecze. Udało jej się zremisować choćby z Rakowem. To pokazuje, że potencjał kadrowy jest spory, trener Pietrzak powinien jeszcze coś z tego wycisnąć – sugeruje ekspert Polsatu Sport.



Jaki trend po zimie?

Beniaminków czeka zatem ciekawa zima. Każdy z nich ma wiosną o co grać. Jedni o czołowe lokaty, drudzy o miejsce w środku tabeli, jeszcze inni o przetrwanie. – Na pewno rozbudziliśmy apetyty na więcej, a oczekiwania wobec nas wzrosły. Wszyscy oczekują, że włączymy się do walki o awans. Będziemy chcieli prezentować się tak, jak jesienią, a najprostszy sposób ku temu do gra o pełną pulę w każdym meczu. Zobaczymy, co z tego wyniknie – mówi Moskal.

– Zadowolenie w szatni? Oj, nie do końca... Zwrócę uwagę na dwa aspekty. Jeden to czas przed startem rozgrywek i związane z tym nadzieje, obawy jak to będzie. Gdyby ktoś wtedy powiedział nam, że będziemy przed Odrą Opole, Tychami, Termaliką i tak dalej, to nikt trzeźwo myślący nie uwierzyłby w to. Drugi aspekt: mieliśmy sporo spotkań, w których brakowało wyrachowania i zimnej krwi, bo powinniśmy mieć jeszcze więcej punktów.  Nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej – przyznaje trener GKS-u Jastrzębie.



Lepiej w przypadku GKS-u i ŁKS-u może oznaczać walkę o awans, poprawa sytuacji Warty i Garbarni zapewni im tak oczekiwane i upragnione utrzymanie.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności