Aktualności

[WYWIAD] Wojciech Cygan: Raków to grupa ludzi, która wiernie podążała drogą trenera

Rozgrywki10.05.2019 
Raków Częstochowa po wielu latach nieobecności zameldował się w LOTTO Ekstraklasie. – Awans jest nasz wszystkich. Ale to zawodnicy i trener mieli wpływ na to, co najważniejsze – boisko. To grupa ludzi, która wiernie podążała drogą, którą wyznaczył im trener – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka prezes Rakowa Wojciech Cygan.

Witajcie w ekstraklasie!

Jeszcze musimy przejść proces licencyjny....Powoli zaczynamy oswajać się z myślą, że będziemy grać w LOTTO Ekstraklasie w przyszłym sezonie. I powiem, że świetnie żyć z taką świadomością. Z GKS-em Katowice się nie udało, z Rakowem już tak. Super sprawa móc konsumować sukces, który jest zasługą wielu osób: sztabu trenerskiego, piłkarzy, wszystkich ludzi klubu. Tyle lat czekałem, żeby awansować, będąc prezesem, że teraz smak tego trudno z czymś porównać. Smakuje wybornie tym bardziej, że awansowaliśmy cztery kolejki przed końcem sezonu, a nie w ostatnim meczu, po jakiejś kontrowersji. Co by nie mówić: zasłużyliśmy na to. Gdy spojrzy się na Raków w przekroju całego sezonu: jesteśmy tam, gdzie powinniśmy być.

W spotkaniu z Podbeskidziem postawiliście w zasadzie „kropkę nad i”. Dopełniliście dzieła.

Myślę, że kluczowy był pierwszy mecz w rundzie wiosennej z Chrobrym Głogów. Wygraliśmy, strzelając gola w 84. minucie i zagraliśmy na nosie co niektórym. Pojawiały się bowiem głosy, że wiosną Raków będzie dużo słabszy niż jesienią. Słyszałem, że będziemy tracić punkty oraz: „Z tym waszym awansem to spokojnie”. Wracając do Chrobrego: postawili naprawdę trudne warunki, to było zacięte spotkanie, jednak to my dopisaliśmy trzy punkty. Piłkarzom spadł kamień z serca. Zdali sobie sprawę, że robiąc swoje w spokoju w następnych meczach mogą bez problemu punktować. Założyliśmy, że jeśli zachowamy regularność, będziemy seryjnie zdobywać punkty, to wywalczymy ekstraklasę.

„Sukces ma wielu ojców”, jednak w Rakowie ojcem awansu był przede wszystkim trener Marek Papszun. To autor waszego projektu. Bez niego Rakowa nie byłoby dziś w ekstraklasie?

Nikt nawet nie zamierza umniejszać zasług trenera Papszuna. Nie ma co z tym polemizować.     Zasługi rozdzieliłbym między trenera i jego sztabu, a piłkarzy. Do tego duży wkład i zaangażowanie właściciela klubu Michała Świerczewskiego, pracowników Rakowa, którzy dbali o codzienne funkcjonowanie klubu. Awans jest nasz wszystkich. Ale to zawodnicy i trener mieli wpływ na to, co najważniejsze – boisko.

Wiem, że lubi pan kryminały.

Rzeczywiście sporo ich czytam, staram się codziennie znaleźć chwilę czasu na książkę. W zdecydowanej większości są to kryminały polskich autorów. Jednego ulubionego pisarza ciężko mi wskazać, niemniej cenię sobie moment, kiedy za pisanie książek z kryminalną nutą zabrał się Marcin Świetlicki. Poeta, który zaczął współtworzyć serię kryminałów. Ostatnie w moje ręce trafiły kryminały śląskie. Myślę, że można liczyć w setkach książki, które przeczytałem. Zaraz, a do czego będzie to nawiązanie?

Każdy autor ma w sobie coś z artysty. Pisarz tworzy dzieło literackie, trener tworzy zespół. Widzi pan już punkt wspólny?

Tak. Pisarz i trener są twórcami. Trener, który zabiera się za budowę drużyny musi mieć dużą wyobraźnię, patrzeć wielopłaszczyznowo, „ogarniać” wiele spraw i rzeczy. I tak to wszystko poskładać, żeby miało logiczny sens. Czyli układ jak w każdej książce. Marek Papszun akurat nadaje się na twórcę, bo dba o każdy szczegół. Myślę, że śmiało mógłby napisać książkę o tym sezonie. Może nie romans, bardziej: dokument. On w takich sprawach dobrze się odnajduje.

Jaką postać stworzyłby trener dla siebie?

Na pewno nie byłby srogim nauczycielem, choć taki wizerunek stworzyły media, co jest błędem. To człowiek z dużym poczuciem humoru, można z nim pożartować na wiele tematów. Ma na tyle rozległą wiedzę, że gdyby był bohaterem serii kryminałów, to on rozwiązywałby główną zagadkę.

Mówi się o nim srogi nauczyciel zapewne przez wgląd na przeszłość zawodową. Nauczyciele historii dużo wymagają.

Dzięki temu, że jest z wykształcenia historykiem łatwiej mu o systematyczność. Nauczyciel często musi być psychologiem, ma do czynienia z młodymi ludźmi o różnych problemach, którym trzeba pomóc. Ma też wiele cech niekoniecznie tożsamych z zawodem nauczyciela. W oczy rzuca się jego dążenie do sukcesu, skrupulatność, drobiazgowość.

Czy można powiedzieć, że piłkarski Raków to armia żołnierzy pod dowództwem Marka Papszuna?

Jak najbardziej trafne określenie. Siłą Rakowa jest zespół. Tutaj nie ma lidera w pełnym tego słowa znaczeniu. To grupa ludzi, która wiernie podążała drogą, którą wyznaczył im trener. Na tle innych drużyn walczących o awans wyróżnialiśmy się tym, że nie byliśmy zależni od formy jednego piłkarza. ŁKS miał Daniego Ramireza bez którego funkcjonowaliby gorzej. Dobra, ktoś zapyta: a Tomas Petrasek? Tyle, że on na początku sezonu grał bardzo mało, był rezerwowym.

Taktyka, rzadko spotykana w polskich klubach, też odegrała dużą rolę w awansie Rakowa?

Ludzie mówią, że jeśli chodzi o grę trójką obrońców to nie mamy sobie równych w Polsce. Jesteśmy wzorem do naśladowania. Nie zrezygnujemy z ustawienia, które przynosi tyle korzyści, będziemy mu wierni. Oczywiście pewne rzeczy na boisku będą zależne od przeciwnika, ale w nadrzędnej zasadzie – taktyce z trzema defensorami – nic się nie zmieni.

Z trenerem Papszunem już w marcu przedłużyliście kontrakt, zanim wywalczyliście awans. To rzadko spotykane w naszym kraju. Szkoleniowiec jest trzeci rok w Rakowie, jeśli wypełni umowę do końca, „stuknie” mu pięciolecie pracy pod Jasną Górą.

Nasza – trenera, działaczy, właściciela – wizja jest wspólna. Kolejny etap, który przed nami, zakłada na początek utrzymanie w ekstraklasie. Musimy poznać ligę, jak ona funkcjonuje, wygląda od środka, jakimi zasadami się rządzi. Dopiero w kolejnym sezonie chcemy spróbować powalczyć o coś więcej. Nie znaczy to, że jeśli w pierwszym sezonie będzie nam szło, zaczniemy się bronić przed  ambitniejszymi deklaracjami. Jednak głównym założeniem, zgodnym z poprzednimi, jest zrobienie sukcesu w kulminacyjnym momencie naszego klubu, czyli za dwa lata, w stulecie istnienia Rakowa. Marzy nam się zajęcia wysokiego miejsca w lidze lub też zdobycie Pucharu Polski.

W Totolotek Pucharze Polski już nieźle namieszaliście.

Byliśmy o krok do finału. Każdy, kto oglądał półfinałowy mecz z Lechią, widział, że Lechia wcale nas nie stłamsiła. Nie przegraliśmy w sposób bezdyskusyjny, odpadliśmy po walce, trochę nieszczęśliwie. Trudno, takie są zasady Totolotek Pucharu Polski. Przegraliśmy z późniejszym triumfatorem, co pokazuje jak świetnie się spisaliśmy.

Zgadza się pan z tezą, że Raków już wcześniej, sportowo, wspiął się na poziom ekstraklasy?

Mimo wszystko, wylałbym kubeł zimnej wody na głowy tych, którzy tak twierdzą. Nie chcę, aby ten zespół został zagłaskany. Jeszcze ktoś pomyśli, że na podstawie tego, jak wypadliśmy z Lechem, Legią, Lechią, w przyszłym sezonie wygrane przyjdą same, a pierwsza ósemka dla Rakowa jest niemal pewna...

To wrzućmy kamyczek do tego ogródka. Na jakim stadionie Raków będzie rozgrywał swoje mecze w ekstraklasie?

Na tym, który będzie spełniał wymogi licencyjne, na ten moment nie jest to obiekt Rakowa. Wnioskowaliśmy o stadion zastępczy w Sosnowcu. I wiele wskazuje na to, że właśnie na stadionie Zagłębia przywitamy się z ekstraklasą. Cały czas walczymy, temat jest w toku, aby ekstraklasa zawitała do Częstochowy, a nie żeby były to rozgrywki z udziałem klubu z Częstochowy. Proszę tylko nie porównywać naszej sytuacji do Sandecji Nowy Sącz. Jesteśmy na innym etapie, czekamy na wyłonienie firmy, która rozpocznie prace wykonawcze na Limanowskiego. To ma być modernizacja, nie budowa wielkiego „molochu”, przez co roboty powinny potrwać kilka miesięcy. Mamy zabezpieczenie finansowe uchwałą urzędu miasta. Jest przygotowany projekt budowlany, pozwolenie na budowę. Poza tym, przepis podręcznika licencyjnego określa ramy czasowe, których musimy się trzymać. Nie mamy czasu, żeby zwlekać z rozbudową. W ciągu jednego sezonu musimy oddać obiekt, spełniający kryteria. Robimy, co możemy, żeby jak najszybciej zagrać w ekstraklasie u nas.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności