Aktualności

[WYWIAD] Paweł Cretti: Z kompasem nie zgubimy kierunku

Rozgrywki15.05.2020 
Z początkiem czerwca wracają rozgrywki Fortuna I ligi. Kluby otrzymały pozwolenie na wspólne treningi i przystąpiły do ciężkiej pracy, aby być w optymalnej dyspozycji po dwumiesięcznej przerwie. Trudne wyzwanie przed Wigrami Suwałki, które znajdują się na przedostatnim miejscu w tabeli i walczą o utrzymanie. O izolacji, treningach w odosobnieniu i powrocie do zajęć opowiedział nam Paweł Cretti, trener suwalskiego zespołu.

Pierwszoligowcy przeszli badania na obecność koronawirusa i dostali zgodę na zajęcia w grupach. Z jakimi wyzwaniami musiał się pan zmierzyć, gdy już zaczęliście trenować razem? Brak kontaktu z piłką, treningami, meczami w pańskiej drużynie był mocno zauważalny?

Tak, zwłaszcza w pierwszych dniach naszych wspólnych zajęć. Na pewno z tym problemem borykali się również szkoleniowcy w innych klubach. Wiedzieliśmy, że nie będzie tak samo, jak przed pandemią. Wszyscy w trakcie zawieszenia rozgrywek pracowali indywidualne, ale to zupełnie inny wymiar treningów. Brak czucia piłki sprawiał moim zawodnikom trochę kłopotów, ale na szczęście ten etap mamy już za sobą. Zwracamy uwagę na prewencję i to, co robimy, staramy się wykonywać w spokoju. Trenujemy mocno, solidnie i traktujemy obecny czas jako okres przygotowawczy, ale z drugiej strony zdajemy sobie sprawę, żeby nie przedobrzyć z zajęciami, bo można narazić piłkarzy na kontuzje.

Ile czasu potrzeba, aby odbudować czucie piłki i automatyzmy w drużynie, które zostały utracone przez dwumiesięczną przerwę?

Czucia piłki nie da się odzyskać w dwa tygodnie. U nas to element, nad którym musimy nadal pracować. To niezamknięty proces i trzeba poświęcać mu dużo uwagi. W Wigrach niektórzy zawodnicy potrzebowali mniej czasu, aby się poprawić, a inni troszkę więcej, żeby wrócić na odpowiednie tory sprzed pandemii. Niektórzy piłkarze dopiero będą wchodzić w ten proces. Puściliśmy czterech chłopaków na święta i wrócili z końcem kwietnia. Dopiero teraz kończą kwarantannę i tak jak pozostali, będą wchodzili w proces wprowadzający. Nie można mówić, że wszystko jest super, bo cały czas jesteśmy na etapie okresu przygotowawczego. Z każdym kolejnym treningiem widzę jednak, że wracamy do normalności, którą wcześniej zaburzyła nam pandemia.

Właśnie wcześniej jedyne co można było zrobić, to wyczekiwać oficjalnej daty, kiedy będzie można wrócić do treningów i meczów. Jak utrzymywał pan namiastkę normalności w swojej drużynie?

Musieliśmy uzbroić w cierpliwość, ale pojawiła się także niepewność. Po zawieszeniu rozgrywek jedną wielką niewiadomą było czy liga ruszy, a jak ruszy, to na jakich zasadach. To był czas, który rzadko się zdarza, nawet przerwa między rozgrywkami nie jest tak długa. Myślę, że w pierwszych dniach pandemii piłkarze nie myśleli o lidze, tylko o tym, żeby się nie zarazić. Podczas izolacji chcieliśmy mieć zawodników pod kontrolą, dlatego otrzymali indywidualne rozpiski, uczestniczyli w treningach online z trenerem Adamem Pomianem. Pracowali nie tylko fizycznie, ale też umysłowo. Przesłaliśmy między innymi nagranie meczu Ligi Mistrzów – z naszej perspektywy bardzo ciekawe do analizy – a ich zadaniem było ocenienie pozycji piłkarza ze swojego punktu widzenia. Nie mogliśmy pozwolić sobie, żeby dwumiesięczna przerwa była czasem straconym. Trzeba było jakoś sobie radzić z tą nową sytuacją.

Pan często rozmawiał ze swoimi zawodnikami?

Oczywiście, że byliśmy w stałym kontakcie, ale nie mógł być on nachalny. Nie nadużywałem rozmów telefonicznych, czy przez inne komunikatory. Zawodnicy mieli trochę więcej czasu, żeby pobyć z rodziną, oczyścić głowy. Rolą naszego sztabu było podtrzymanie dyspozycji fizycznej i pracy umysłowej, jeśli chodzi o taktykę. Jak wcześniej wspomniałem – zawodnicy mieli mecz do oceny, później zdzwanialiśmy się i dyskutowaliśmy na temat konkretnych zachowań. Co jakiś czas wykonywałem też telefony do chłopaków i pytałem jak sobie radzą, czy wszystko u nich w porządku, jak się czują i czy w rodzinie są wszyscy zdrowi. Próbowałem ich trochę podtrzymać na duchu. Daliśmy sobie też czas na odpoczynek od siebie, ale jednocześnie chcieliśmy, żeby wiedzieli, że cały czas jesteśmy i kontynuujemy naszą pracę, tylko trochę w inny sposób.

Do wznowienia rozgrywek pierwszoligowych coraz bliżej. Jak można sprawdzić na jakim poziomie jest drużyna, jeśli nie można rozgrywać meczów sparingowych z innymi zespołami?

Musimy tego przestrzegać i dostosować się do warunków. Otrzymaliśmy nawet niedawno informację w klubie, że zakazywane są sparingi przed wznowieniem pierwszej ligi. Jedyne co nam pozostaje, to gierki wewnętrzne, ale one też mają swoją wartość. Chcemy przygotowywać się systemem środa, sobota, środa, sobota. W wymienionych dniach będziemy kłaść większy nacisk na grę. Na razie nie w pełnym wymiarze czasowym, ale później będziemy zwiększać obciążenia, żeby zbliżyć się do rytmu meczowego. W taki sposób będziemy przygotowywać się na bazie treningów bez rozgrywania spotkań sparingowych. Na pewno niewiadomą będzie pierwszy, drugi, trzeci mecz, ale to nie jest jednak wielki problem, bo rozegramy dwanaście kolejek w kilka tygodni. Także tego grania będzie sporo.

Jak piłkarze mają podołać wyzwaniu, żeby grać w tak napiętym harmonogramie meczowym?

W Wigrach możemy pozwolić sobie na rotację w składzie. Jesteśmy na przedostatnim miejscu w tabeli, ale minuty zebrało bodajże 24 zawodników. Inne kluby bazują na 15, 16, 17 graczach. Uważam, że to nie będzie natężenie, którego nie da się wytrzymać. Utrudnieniem może być pora roku, bo spotkania odbywać się będą w czerwcu i lipcu, gdy temperatura wzrośnie. Nie boję się zmian w wyjściowej jedenastce, bo mam piłkarzy o zbliżonym poziomie na wielu pozycjach. Nie jest to top, jeśli chodzi o umiejętności i doświadczenie, ale ten poziom jest zbliżony. Obyśmy mogli tylko unikać kontuzji, bo to może pokrzyżować nam plany.

Co będzie teraz ważniejsze – zaskoczenie przeciwnika czymś nowym, czy jak najszybsze przypomnienie tego, co było?

Nie skupiamy się na jakimś wielkim zaskoczeniu przeciwnika. Chcemy zaskakiwać w czasie gry nie ustawieniem, tylko w rywalizacjach w pojedynkach, rozwiązywaniu sytuacji i działaniami na boisku. To będzie moim zdaniem kluczowe. Ważne jest, żeby pokazywać swoją kreatywność. W momencie objęcia przeze mnie sterów w Wigrach Suwałki, rozpocząłem pracę, którą wykonujemy do dziś. Staramy się kontynuować nasz pomysł i skupiać na detalach. Mamy plan, jak chcemy grać w poszczególnych fazach meczu i przykładamy uwagę do tego, żeby doszlifować to, co wcześniej zaczęliśmy. Wiemy, co nas zadowala, a nad czym jeszcze musimy ciężko pracować.

Wigrom nie układało się przed pandemią, bo poniosły w lidze cztery bolesne porażki z rzędu. Suwalczanie okupują strefę spadkową, a do bezpiecznego miejsca brakuje kilku punktów. Czy najbliższe tygodnie będą pańskim największym życiowym wyzwaniem, by dźwignąć zespół i uratować go przed degradacją? 

Zdecydowanie. Czeka mnie jedno z najtrudniejszych wyzwań jako trenera. Tym bardziej, że to moja pierwsza praca na szczeblu centralnym. Miałem kiedyś podobną sytuację w Pogoni Szczecin w zespole juniorskim. Wówczas przegraliśmy cztery razy z rzędu, dlatego mam przetarcie z tym, co jest teraz. Wtedy w Pogoni wyszliśmy z kryzysu obronną ręką, bo nie było zbędnych emocji, niepotrzebnych ruchów, tylko skupienie na pozytywach. Trzeba było zachować zimną krew, konsekwencję. To była trochę inna sytuacja, bo graliśmy jako faworyt ligi i piłkarsko byliśmy lepsi od przeciwników, ale dzięki tamtemu doświadczeniu działam tak samo. Oczywiście, czasem jest potrzebna zdecydowana reakcja, bo to narzędzie, które trener ma prawo wykorzystać, a nawet powinien. Ale jeśli tego nadużywa, to nie tędy droga. W Wigrach staramy się nie tracić naszego kierunku. Lubię metafory, dlatego obecną sytuację porównam do posługiwania się kompasem. Tam gdzie jest północ, to nasz model gry, pomysł i nasze wartości. Nie chcemy iść na wschód, zachód, południe. Nawet, jeśli zgubny wiatr zaburzy nam kierunek, kompas za chwilę pokaże nam właściwą drogę. Mamy przed sobą wyzwanie, przed zadaniem stoją też zawodnicy, ale nie panikujemy. Najważniejsze, by razem podążać w jednym kierunku.

Rozmawiał Jacek Janczewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności