Aktualności

[WYWIAD] Krzysztof Brede: Chcę w drużynie zawodników, którzy nie nasycili się sukcesem

Rozgrywki27.11.2019 
– W Bielsku-Białej zasmakowano ekstraklasy i wszyscy związani z klubem chcieliby do niej wrócić. Podpisałem dwuletni kontrakt, dostałem czas, by zaspokoić ten głód i spełnić ambicje działaczy oraz kibiców – podkreśla Krzysztof Brede, trener Podbeskidzia Bielsko–Biała.

Objął pan Podbeskidzie Bielsko-Biała latem 2018 roku. Z kadry, którą pan wtedy miał, zostało już tylko sześciu zawodników. W krótkim czasie zespół ma za sobą dwie rewolucje kadrowe, a jest wiceliderem I ligi.

Kiedy przychodziłem do Podbeskidzia, zespół był już w trakcie budowy przez dyrektora sportowego Andrzeja Rybarskiego. Zacząłem z nim współpracować i później już razem tworzyliśmy drużynę. Po sezonie miałem dobre rozeznanie, na co stać zawodników i jaką powinniśmy przyjąć strategię budowania zespołu. Uznałem, że część piłkarzy nie jest w stanie zagwarantować tego, czego bym oczekiwał. Jedni nie wpisywali się w tę strategię, a innych nie byliśmy w stanie zatrzymać w zespole. Kacper Kostorz i Przemysław Płacheta zostali sprzedani i klub zarobił na nich dobre pieniądze, jak na transfery z pierwszej ligi. Nie byliśmy w stanie spełnić oczekiwań, co do nowego kontraktu Valerijsa Sabali. Jesteśmy dobrze zorganizowanym klubie z niezłym budżetem jak na ten poziom rozgrywek, ale Miedź Legnica miała większe możliwości finansowe.

To jaka jest ta strategia Podbeskidzia?

To oczywiście bardzo szerokie pojęcie. Jeśli chodzi o budowę drużyny, to chcieliśmy mieć zespół, który zawsze będzie dążył do dominacji na boisku. Potrzebowaliśmy i wciąż potrzebujemy piłkarzy głodnych sukcesów, którzy jeszcze się nie nasycili wygrywaniem. Takich, którzy na przykład wypadli z ekstraklasy, ale mają ambicje, by do niej wrócić. Szukamy też wyróżniających się zawodników w pierwszej lidze i zdolnej młodzieży, która będzie chciała wejść do zespołu przebojem i bez kompleksów.

Jeszcze w sezonie 2015/2016 Podbeskidzie było w ekstraklasie. Czy wspomniana strategia zakłada też awans?

W Bielsku-Białej zasmakowano ekstraklasy i wszyscy związani z klubem chcieliby do niej wrócić. Podpisałem dwuletni kontrakt, dostałem czas, by zaspokoić ten głód i spełnić ambicje działaczy oraz kibiców. W pierwszym sezonie cały czas byliśmy w czołówce ligi. Ostatecznie zajęliśmy szóste miejsce z tą samą liczbą punktów co piąty GKS Jastrzębie. Drużyna zrobiła postęp, bo rok wcześniej była na dziewiątej pozycji. Zadanie jest takie, by iść dalej tą drogą, rozwijać zespół, „nauczyć się” tych piłkarzy, a zawodnicy mają przyswoić mój pomysł na grę. Klub dał mi też wolną rękę w doborze zawodników i na razie nie mogę narzekać na wyniki zespołu. Cały czas twardo jednak stąpamy po ziemi. Zdajemy sobie sprawę, że w piłce nożnej wciąż przytrafiają się różnego rodzaju problemy i trzeba ciężko pracować, by utrzymać formę. Patrzymy też do przodu i staramy się rozwijać indywidualnie zawodników.



Czyli mówiąc wprost – Podbeskidzie chce awansować?

Naszym celem jest czołowa szóstka, która do końca będzie walczyła o ekstraklasę. Najlepiej byłoby zająć pierwsze lub drugie miejsce, by nie trzeba było grać w barażach. Widzę w tym sezonie sześć, może nawet osiem zespołów, które będą się liczyć w tej walce i są dla nas groźne. Żadna z tych drużyn się nie podda i wiosną rywalizacja powinna być bardzo emocjonująca. Cel minimum, czyli miejsce w czołowej szóstce, sobie określiliśmy. Każda pozycja niżej będzie dla nas porażką.

Dzięki reformie PZPN można wejść do ekstraklasy nawet z szóstej pozycji…

Jestem przyzwyczajony, że w polskiej piłce szukamy sposobu, by jak najbardziej uatrakcyjnić rozgrywki. Stąd zdarzają się zmiany w regulaminie, jak na przykład z liczbą młodzieżowców czy drużyn, która spadają lub awansują. PZPN chce sprawić, by było jak najwięcej emocji, które powinny przyciągać kibiców na stadiony. Po to jest właśnie piłka nożna, by robić show dla fanów i dawać im przyjemność z oglądania piłki. Rzeczywiście, jest możliwość awansu z szóstego miejsca, co sprawia, że jeszcze więcej drużyn może myśleć o włączeniu się do walki o ekstraklasę. Nam też zależy, by do końca były emocje.

Podbeskidzie w tym sezonie gra bardzo równo. Od września w 12 spotkaniach przegraliście tylko dwa razy, a wygraliście osiem. Macie tyle samo punktów co lider Warta Poznań.

Nie mogę powiedzieć złego słowa o piłkarzach na treningach. Jestem zadowolony z pracy, jaką dzień w dzień wykonują. W trakcie meczu jesteśmy dobrze zorganizowani w ofensywie i w obronie. Dobrze też przechodzimy z defensywy do ataku i stwarzamy spore zagrożenie podczas stałych fragmentów. Zawodnicy są bardzo zaangażowani i widać, że się rozwijają indywidualnie, jak i zespołowo. Są też kreatywni i mają dużo własnej inwencji. Oczywiście nie jest tak, że wszystko idzie idealnie, bo zdarzają nam się porażki. Widać jednak, że zespół czuje siłę i nie zraża się przegranymi. My staramy się wyciągnąć wnioski i im je przekazać, a po nich widać, że chcą się szybko zrehabilitować.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności