Aktualności

[WYWIAD] Jakub Bartosz: Kontuzja mnie nie załamała. Teraz walczę o powrót do ekstraklasy

Rozgrywki03.04.2021 

Jakub Bartosz jeszcze przed ukończeniem 18 lat zadebiutował w ekstraklasie. Przez dwa sezony grał w niej regularnie aż kontuzja pleców przerwała występy na cały rok. – Bardzo długo lekarze nie potrafili znaleźć źródła bólu. Miałem nawet myśli, że więcej w piłkę nie zagram, ale się nie załamałem. Dopiero po siedmiu miesiącach udało się znaleźć przyczynę bólu. W trakcie rehabilitacji w siłowni wyglądało to tak, jakbym od nowa uczył się chodzić – mówi pomocnik Puszczy Niepołomice. – Teraz już nic mi nie dolega, skupiam się ma trenowaniu i grze. I mam nadzieję, że wrócę do ekstraklasy – dodaje.

Zaczynałeś grę w piłkę w małym klubie Hejnale Krzyszkowice, potem przeszedłeś do Wisły i bardzo szybko trafiłeś na treningi pierwszej drużyny.

Najpierw jeszcze Hejnał zamieniłem na Karpaty Siepraw. To był ważny krok, bo w tej drużynie rywalizowałem w lidze juniorów z Hutnikiem, Cracovią czy Wisłą. Często mogli mnie więc obejrzeć trenerzy tych zespołów. I dość szybko przyszły zaproszenia na testy z Hutnika i Cracovii, ale od razu chciałem do Wisły. W końcu pojechałem się tam sprawdzić. Akurat zdarzyło się, że trafiłem na trening młodszego rocznika. Nic więc dziwnego, że się wyróżniałem umiejętnościami i wzrostem. W pewnej chwili trener postawił mnie na bramkę, bo wszystkich dryblowałem. Na następne zajęcia trafiłem już do właściwego rocznika i zostałem. W wieku 15 lat usłyszałem, że trener Michał Probierz zaprasza mnie na trening pierwszej drużyny. Zagrałem nawet w sparingu, ale późnej doznałem kontuzji.

Jak się wchodzi w tak młodym wieku do drużyny, która dopiero co zdobyła mistrzostwo Polski?

Kiedy przyszedłem do szatni, nikogo w niej jeszcze nie było i nie wiedziałem, co zrobić. Dopiero jak pojawił się Łukasz Garguła powiedział, żebym wybrał sobie miejsce, a jak przyjdzie ktoś starszy, to najwyżej mu ustąpię. Trema w szatni była, bo dopiero co podawałem im piłki, ale jak wszedłem na boisko to od razu zniknęła.



Wcześnie też zadebiutowałeś w ekstraklasie, bo w wieku niespełna 18 lat.

Trener Franciszek Smuda lubi zaskakiwać. Przed meczem z Podbeskidziem Piotr Brożek narzekał trochę na uraz, ale wyszedł na boisko. Tyle że kontuzja nie pozwoliła mu grać i szybko poprosił o zmianę. Miałem przeczucie, że wejdę i tak się stało. Może jak stałem przy linii było trochę stresu, ale szybko minął. W końcu robię to, co kocham, a do tego spełniłem wielkie marzenie. Zagrałem w ekstraklasie i na kolejny występ czekałem rok.

I znów wszedłeś na boisko za kontuzjowanego kolegę.

Tak, w meczu z Legią trener Marcin Broniszewski wpuścił mnie za Bobana Jovicia. Tak się zdarza, że pech jednego piłkarza otwiera szansę drugiemu. Zagrałem jeszcze w dwóch kolejnych meczach, które zostały do końca rundy jesiennej. Wtedy zacząłem czuć, że coś w piłce mogę osiągnąć. Rozgrywałem coraz więcej spotkań i raczej nie popełniałem w nich błędów.

Występowałeś dość regularnie, a do tego strzeliłeś też kilka goli. Potem poszedłeś na półroczne wypożyczenie do Sandecji Nowy Sącz. Po powrocie zaczęły się jednak problemy z plecami. Podobno długo nikt nie potrafił zdiagnozować, w czym tkwił problem.

Pół roku szukałem przyczyny, skąd brał się ten ból. Mogłem biec prosto, ale przy zmianie kierunku bolało. Sprawdzałem z lekarzami wszystko. Byłem prześwietlony od stóp do głowy. Miałem mnóstwo badań, dostawałem zastrzyki, przypalano nerwy i nic. Miałem wtedy już takie myśli, że więcej w piłkę nie zagram, ale się nie załamałem i nie poddałem. W końcu okazało się, że jeden z mięśni tak się rozbudował, że naciskał na nerw. Musiałem zmienić postawę podczas biegania i wykonywania ćwiczeń. Na początku w siłowni wyglądało to tak, jakbym od nowa uczył się chodzić. Dopiero po jakimś czasie zacząłem trenować z ciężarami. Ból po dwóch miesiącach minął i do tej pory już nie mam takich problemów.



Tyle że w ważnym momencie dla rozwoju w wieku 22 lat straciłeś bardzo dużo czasu na leczenie.

Miałem rok przerwy w występach w ekstraklasie. Wisła mi w tym czasie bardzo pomogła. Choć w czerwcu 2019 roku kończył mi się kontrakt i nie było wiadomo, co mi dolega, to przedłużyła ze mną umowę. Kontuzja zaburzyła mój rozwój. Nie chodzi tylko o występy w lidze, ale miałem też szansę pojechać na mistrzostwa Europy U-21. Czasu nie cofnę i trzeba myśleć o przyszłości.

Pół roku spędziłeś w Stali Mielec, której trochę pomogłeś w awansie do ekstraklasy. Zostałeś jednak w pierwszej lidze, w Puszczy Niepołomice.

W Stali nie grałem tyle, co bym chciał. Zostałem w pierwszej lidze z nadzieją, że będę więcej występować. Dlatego zdecydowałem się na Puszczę. Tylko dzięki regularnej grze się rozwinę. Nic mi nie dolega, mogę zająć się tylko trenowaniem i meczami. Jestem też bardziej świadomy jak prawidłowo ćwiczyć w siłowni. Zła postawa czy za duży ciężar mogą mieć fatalne skutki.

W ostatnim spotkaniu strzeliłeś dwa gole. To znaczy też, że forma rośnie?

Skuteczność to był mój problem w tym sezonie. Gdybym wykorzystał wszystkie stuprocentowe sytuacje, to strzeliłbym z osiem bramek. Jesienią miałem problem z wykańczaniem akcji. Zimą podczas sparingów już widziałem, że jest lepiej. Celownik został lepiej ustawiony i zacząłem trafiać. A do tego też zaliczyłem asystę w meczu z Arką Gdynia.



To teraz celem jest powrót do ekstraklasy, w której rozegrałeś 64 spotkania?

Taki mam zamiar, ale kontuzja nauczyła mnie, by nie robić długofalowych planów. Dlatego skupiam się na mniejszych celach, które mogą mnie zaprowadzić do ekstraklasy.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Fot. Cyfrasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności