Aktualności

[WYWIAD] Grzegorz Tomasiewicz: Każdy trening z zespołem na wagę złota

Rozgrywki18.05.2020 
Grzegorz Tomasiewicz rozgrywa drugi sezon w Stali Mielec, a szósty kolejny w Fortuna 1. lidze. Zaczynał w niej będąc nastolatkiem. Lata spędzone na drugim szczeblu rozwinęły go piłkarsko. Nauczył się, jak wykorzystywać swoje naturalne predyspozycje. Z pomocnikiem drużyny z Mielca rozmawiamy o technice, dryblingu, braku ograniczeń na boisku i czekającym jego drużynę starciu z Lechem Poznań w Totolotek Pucharze Polski.

Przyznałeś niedawno, że trener Artur Skowronek nauczył cię decyzyjności na boisku. Czym to się objawia?
Zanim trafiłem do Stali, miałem problemy z podejmowaniem decyzji na boisku. Za trenera Artura Skowronka to się zmieniło. Z byłym już moim trenerem dużo pracowałem nad poprawą tego elementu w mojej grze – tak w defensywie, jak i w ofensywie. Sporo dały mi takie treningi. Dzięki temu stałem się jednym z motorów napędowych zespołu. Jeszcze natomiast muszę poprawić skuteczność, jeśli chodzi o końcową fazę akcji.

Jesteś jednym z lepiej wyszkolonych technicznie piłkarzy Fortuna 1. ligi. Specyfika twojej gry sprawia, że przeciwnicy często ciebie faulują?
Wiem, że jestem w czołówce ligi, jeśli chodzi o najczęściej faulowanych piłkarzy. Daje o sobie znać przeszłość w Szczakowiance Jaworzno, gdzie od początku uczono mnie jak operować piłką i jak ją umiejętnie przyjmować. Technika ukształtowała mnie piłkarsko. Myślę, że z każdym rokiem czy sezonem staję się coraz bardziej świadomym zawodnikiem. Kiedyś było inaczej. Dziś nie mam problemów z techniką i potrafię swoje warunki fizyczne obrócić w atut. Wcześniej przez fizyczne braki miałem sporo problemów na boisku. Zauważyłem że obrońcom trudniej grać przeciwko niskim zawodnikom. Nie dołowałem się więc, że brakuje mi centymetrów, poszedłem mocno w technikę.



To znaczy?
Dużo trenowałem w hali w Jaworznie. Mieliśmy sporą dawkę ćwiczeń, które polegały na uderzeniu piłki odbitej od bandy. Lewa noga, prawa. I tak cały czas. Mój pierwszy trener Andrzej Dylowicz kładł mocny nacisk na technikę. Prawda jest taka, że żeby być technicznym piłkarzem, trzeba mieć odpowiednie predyspozycje za dzieciaka. Ja osiągnąłem już taki wiek, że muszę polegać na tym, czego nauczyłem się w latach młodości. Teraz mogę jedynie zostać po treningu, poprosić kolegę z drużyny, żeby mi towarzyszył, gdy będę do niego zagrywał różne piłki. To jest bardzo potrzebne, a wiele czasu nie zajmuje. Wystarczy choćby poklepać piłkę z kolegą, poćwiczyć przerzuty z przyjęciem.

O tym, że piłka nie przeszkadza tobie przy nodze świadczy statystyka dryblingów. Średnio wykonujesz ich więcej niż poprzednim sezonie (3,6 przy 2,1 w rozgrywek 2018/19; 91 dryblingów przy 69 rok temu).
Do tej pory większość moich statystyk była w miarę ok, zawodziła jednak wspomniana decyzyjność w pojedynkach. Jak mówiłem, zyskałem tę pewność siebie dzięki trenerowi Skowronkowi. Także trener Dariusz Marzec daje mi dużą swobodę w ofensywie. Razem z Bartkiem Nowakiem wdajemy się w częste dryblingi. I jemu też trzeba oddać, że bardzo dobrze to robi.



Technika kiedyś była towarem deficytowym wśród polskich piłkarzy. Czasy się jednak zmieniły i szkoli się młodzież dbając o ich rozwój techniczny?
W obecnych czasach młodzi piłkarze mają większy komfort pracy. Szkoli się bardziej pod kątem techniki. Z doświadczenia wiem, że obrońcy nie lubią zawodników dryblujących. Czasami na boisku wynikają z tego nieprzyjemne sytuacje dla zawodnika z piłką przy nodze. W przeszłości mocno się wkurzałem na faulujących mnie rywali. Reagowałem impulsywnie, niepotrzebnie wdawałem się w dyskusje. Z wiekiem zmądrzałem, zdałem sobie sprawę, że faul to też element piłki. Raz ktoś mnie sfauluje, innym razem to ja przekroczę przepisy.

Nie jesteś przypisany do konkretnej pozycji. Często można zobaczyć ciebie rozpoczynającego akcję z bocznych rejonów boiska. Grzegorz Tomasiewicz – piłkarz poza schematem?
Chyba takie niewkładanie mnie w konkretne ramy, służy mi najbardziej. Lubię operować jako wolny elektron, będąc ustawionym na lewym bądź prawym skrzydle. Wpojono mi, że mam schodzić z piłką do środka, bo wtedy przeciwnik ma większy kłopot z upilnowaniem mnie. Jestem urodzoną „dziesiątką”, ale mogę grać na kilku pozycjach - „ósemka”, „szóstka”, skrzydło. Cieszę się, że zostałem nauczony takiej wszechstronności. Pozycję ofensywnego pomocnika po raz pierwszy przypisano mi w Ruchu Chorzów. Grałem jako pomocnik ustawiony za napastnikiem także w kadrze województwa śląskiego i młodzieżowych reprezentacjach Polski. W czasach juniorskich występowałem bliżej środka pola, „dziesiątka” była więc moją drugą wyuczoną pozycją. I tak otworzyła się przede mną perspektywa ciągłego kontaktu z piłką. To że lubię mieć piłkę przy nodze nie znaczy, że gdy trzeba, nie mogę pobiegać za futbolówką. Wytrzymałościowo jestem dobrze przygotowany.



W trwającym sezonie strzeliłeś dwa gole, masz też dwie asysty. Współczynnik xG (gol oczekiwany) przy twoim nazwisku wynosi... 2,75. W wielu statystykach zajmujesz czołowe miejsca w Stali. Stworzone sytuacje (24) – 2. wynik. Kluczowe podania (44) – 2. wynik. Podania krzyżowe (11) – 3. wynik. Strzały na bramkę (15) – 4. wynik.
W Polsce kluczowe w ocenie piłkarza ofensywnego są gole i asysty. Jestem świadom, że nie mam powalających liczb, dlatego na każdym treningu staram się uderzać z każdej możliwej piłki, będąc w ten sposób gotowym, gdy zajdzie taka potrzeba w trakcie meczu. Jeśli w spotkaniu nie wykorzystam okazji, to potem odwzorowuję ją w warunkach treningowych, tym razem zachowując się inaczej w kluczowym momencie akcji. Uważam, że powinienem mieć minimum po pięć bramek i asyst. Ofensywne statystyki są u mnie dobre, ale są rzeczy, które muszę poprawić, jak na przykład skuteczniejsze wykończenie. Ważne, że kreuję sytuacje. Nic tylko robić to, co do tej pory albo i więcej, żeby drużyna miała ze mnie pożytek.

Żyjecie już zbliżającym się ćwierćfinałowym meczem Totolotek Pucharu Polski z Lechem Poznań?
Dla całego Mielca to bardzo ważny mecz. Dobrze wiemy, że Lech jest faworytem, ale my w meczu z Pogonią, którą pokonaliśmy 2:0, pokazaliśmy, że nie położymy się przed lepszym. To nie będzie łatwe spotkanie dla Lecha. Myślę, że możemy spodziewać się otwartego spotkania. Grając przeciwko Lechowi trzeba dobrać skuteczną taktykę, mieć szacunek. Nie możemy pójść z nimi na wymianę ognia. Zapewne skupimy się na kontrze, która jest naszą mocną stroną. Oby padło jak najwięcej goli, a telewidzowie zobaczyli zwycięstwo Stali.



Podejrzewam, że nie da się opisać waszej radości z powodu powrotu do treningów grupowych?
Dokładnie! Ile można biegać po lesie, czy ćwiczyć indywidualnie?! Każdy trening z zespołem jest teraz na wagę złota. Mamy wspólny cel, dobrze, że zaczęliśmy treningi odpowiednio wcześnie. Możemy więc dobrze przygotować się na Puchar Polski.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności