Aktualności

[WYWIAD] Adrian Paluchowski: Chcę dobić do pięćdziesięciu goli w pierwszej lidze

Rozgrywki05.04.2019 
Adrian Paluchowski wraca do Fortuna 1 ligi. Podpisał właśnie kontrakt ze Stalą Mielec, wcześniej decydując się na rozwiązanie umowy z Pogonią Siedlce. Czy kilka tygodni, jakie zostały do końca sezonu, to wystarczająco dużo, aby stawiał sobie jakiekolwiek indywidualne cele? – Nie będzie łatwo, ale spróbuję dobić do pięćdziesiątki trafień na zapleczu ekstraklasy. Najlepszy strzelec ligi ma dziś dziewięć goli, ja w ośmiu meczach musiałbym trafić siedem razy. W piłce widzieliśmy już nie takie przypadki – mówi napastnik w rozmowie z Łączy Nas Piłka. Niecodzienna to sytuacja, gdy piłkarz dwa dni po tym, jak strzela gola w barwach jednej drużyny, podpisuje kontrakt z innym klubem. 27 marca zdobyłeś bramkę przeciwko Resovii Rzeszów, grając w Pogoni Siedlce, by następnie wyjechać do Stali Mielec. Wytłumacz, jak to się stało?
Przyznam, że nawet nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy... Zaczęło się od tego, że złożyłem wezwanie do zapłaty z tytułu zaległości za grę w Pogoni. Przysługiwały mi dwa tygodnie na spłatę zobowiązań, ale nie zostało to uregulowane na czas. Skorzystałem więc z przysługującej mi prawnej możliwości rozwiązania umowy. W tym samym momencie pojawiła się oferta ze Stali Mielec. 28 marca zdecydowałem się złożyć oświadczenie o jednostronnym rozwiązaniu kontraktu z winy klubu. Prawdę mówiąc, to gdyby nie propozycja gry w Mielcu, zostałbym w Siedlcach. Koniec końców trafiłem do zespołu, który walczy o ekstraklasę. Miałem również zapytania z drugiej ligi, ale nie brałem pod uwagę przeprowadzki na ten sam poziom rozgrywkowy. Na korzyść Stali przemówiła więc możliwość gry na zapleczu ekstraklasy. W pierwszych dniach w Mielcu miałem małe zawirowania związane z sytuacją w poprzednim klubie, przez to nie mogłem grać, ale wszystko zmierza ku temu, że wkrótce pojawię się na boisku. W środę było jeszcze na to za wcześnie, bo dopiero co minął termin odwołania Pogoni od mojej decyzji. Teoretycznie w najbliższym spotkaniu powinienem już znaleźć się w osiemnastce meczowej. Chyba, że trener zadecyduje inaczej.

Zacierasz zatem ręce na starcie z liderem Fortuna 1 ligi?
Terminarz tak się ułożył, iż w odstępie kilku dni gramy z dwoma silnymi rywalami, najpierw Sandecja, w sobotę Raków Częstochowa. Musimy gonić ŁKS, który bardzo dobrze wystartował wiosną, liczymy więc, że w końcu popełnią jakiś błąd. Z drugiej strony powinniśmy się martwić o siebie. Jeśli wygramy wszystkie mecze do końca, a nie wystarczy to do awansu, to przynajmniej będziemy mogli powiedzieć, że zrobiliśmy wszystko, żeby awansować.

Spadek raczej wam nie grozi. Przerabiałeś to z Pogonią Siedlce.
To był mój drugi spadek, wcześniej doświadczyłem tego ze Zniczem Pruszków. Na pewno bolało bardziej niż za pierwszym razem, w końcu kadrowo byliśmy mocni. Taka ekipa... Nawet w najgorszych koszmarach nikomu nie śniło się, że spadniemy po barażach. Niestety, Garbarnia okazała się lepsza.

W trwającym sezonie strzeliłeś już 13 goli, z czego sześć w pierwszych ośmiu kolejkach i trzy z samym Gryfem Wejherowo.
Z kolei niedawno gdzieś przeczytałem, że w pierwszej lidze zdobyłem 43 bramki. Co więcej: przekroczyłem właśnie granicę 100 goli na szczeblu centralnym. Tę informację znalazł akurat w internecie mój tata, pisała o tym też oficjalna strona Pogoni. Setka to na ten moment mojej kariery niezłe osiągnięcie, ale przede mną sporo lat gry, będzie jeszcze okazja poprawić strzelecki wynik. Końcówka rundy w Stali? Nie będzie łatwo, ale spróbuję dobić do pięćdziesiątki trafień na zapleczu ekstraklasy. Najlepszy strzelec ligi ma dziś dziewięć goli, ja w ośmiu meczach musiałbym trafić siedem razy. W piłce widzieliśmy już nie takie przypadki.



A może się zdarzyć, że zagrasz w ekstraklasie?
Byłoby miło, choć nie jest to moim celem nadrzędnym. Kluby ekstraklasy szukają raczej młodszych zawodników niż ja, dlatego łatwiej mi będzie awansować do elity, a nie czekać jak znajdzie się jakiś chętny, który wyciągnie po mnie rękę.

Ostatnie sezony pokazują, że nie zapomniałeś jak się strzela. Wyznaczasz sobie jakieś limity pod bramką?
Zauważmy, że dużo bramek zdobywam tylko wtedy, kiedy gram regularnie. W odwrotnej sytuacji, gdy jestem dżokerem, rezerwowym wchodzącym z ławki, to trudniej mi o gole. Wniosek taki, że po prostu lepiej czuję się w polu karnym przeciwnika, wiedząc, że mam kredyt zaufania u trenera. To buduje pewność siebie. Im jest ona na wyższym poziomie, tym częściej napastnik trafia do bramki, co mi się ostatnio udaje. Pamiętam sezon 2013/14. W grupie wschodniej drugiej ligi strzeliłem 22 gole. W ostatnich sezonach zaś za każdym razem przekraczam próg dziesięciu trafień. W tym mam o jedno więcej niż w poprzednim. Tyle, że ligi są inne. Co miałbym nie mówić: poziom w pierwsze lidze jest wyższy, ale to zawsze miłe uczucie móc przebić swój poprzedni wynik. Dlaczego mówię o tych dziesięciu bramkach? Uważam, że każdy liczący się napastnik powinien ich tyle zdobyć w sezonie.

Czy zatem trener Artur Skowronek wyznaczył ci jakieś specjalne zadanie?
Nie wiem jeszcze, jaki plan ma na mnie szkoleniowiec Stali, pewnie w najbliższym czasie to się wyjaśni. Wiem za to, że gdyby nie było dla mnie miejsca, to nikt by nie zawracał sobie mną głowy. Szkoda tylko, że znalazłem się w Mielcu w takich okolicznościach. Pogoń wcześniej zadeklarowała, że jestem nie do ruszenia, choć też pojawiały się oferty z wyższej ligi. Zapewniali, że nie ma opcji, abym odszedł, chyba, że ktoś wyłoży konkretne pieniądze. Zablokowali transfer, zostałem więc na kolejny sezon. Dziś jestem w Mielcu i przyglądam się, jak funkcjonuje moja nowa drużyna. Zauważyłem, że pomoc to znak firmowy Stali. Występują tu zawodnicy ze zmysłem do gry kreatywnej, umożliwiający strzelanie goli innym. Ale nie o własne potrzeby mi chodzi. Każda bramka będzie dla mnie miłym dodatkiem. Musimy przede wszystkim punktować, wygrywać, zrealizować cel. To jest jeszcze do zrobienia.

Kończąc zatem temat Pogoni: masz żal za sposób rozwiązania twojej sprawy?
Nie ukrywam, że lekki żal mam. Boli, że poddali się bez walki, tak łatwo pozbyli się swojego najlepszego strzelca. Nie podjęli nawet próby zatrzymania mnie za wszelką cenę. Od czasu, kiedy złożyłem wniosek o wezwanie zapłaty, nikt z klubu nie skontaktował się ze mną. Nie chodziło wcale o duże pieniądze. Mogłem zostać. Składając pozew, nie zakładałem, że odejdę z klubu. Nie ma jednak tego złego, co na dobre by nie wyszło, dlatego cieszę się, że jestem w pierwszej lidze.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności