Aktualności

Wigry cudem uniknęły spadku, a teraz są rewelacją. „Ryzykujemy, a młodzież spłaca kredyt zaufania”

Rozgrywki28.08.2019 
W poprzednim sezonie Wigry Suwałki cudem uniknęły spadku. Teraz są w czubie tabeli i… wciąż stawiają na młodzież. – Idziemy w kierunku oczekiwań PZPN, który otworzył furtkę i nagradza drużyny, które wystawiają młodzieżowców – opowiada Adam Fedoruk, trener Wigier.

Wigry z sezonu na sezon coraz mocniej stawiają na młodzież. Widać to po miejscu w rankingu Pro Junior System. W sezonie 2015/2016 klub z Suwałk był dopiero na 13. pozycji. Rok później na 11., a w rozgrywkach 2017/2018 – na szóstej. W poprzedniej kampanii Wigry tę klasyfikację już wygrały. To oczywiście wiąże się też z wymierną nagrodą finansową – w przypadku klubu z Suwalszczyzny było to aż 1,6 mln zł.

– Rzeczywiście, mamy dużo młodzieży w drużynie. Klub idzie w kierunku oczekiwań PZPN, który otworzył furtkę i nagradza drużyny, które stawiają na młodzieżowców. Ryzykujemy, ale zawodnicy jak na razie spłacają kredyt zaufania, który im dajemy – podkreśla trener Fedoruk.

Szkoleniowiec nie obawia się też stawiać na młodzież. W ostatniej kolejce w podstawowym składzie na zwycięskie spotkanie z Termalicą Bruk Bet-Nieciecza wystawił m. in. 17-letniego Konrada Matuszewskiego, a także rok starszych Szymona Łapińskiego (bratanka Tomasza Łapińskiego, byłego reprezentanta Polski) i Pawła Gieracha. Kolejnych pięciu zawodników nie przekroczyło 25 lat, a jedynym graczem, który ma ponad 30 lat, jest Dawid Sołdecki (rocznik 1987). Efekt? Wigry wygrały 1:0 z Termaliką (średnia wieku ponad 27), w której składzie był tylko jeden młodzieżowiec – 18-letni Wojciech Kamiński.

– Mimo wszystko obawy co do stawiania na młodzież na samym początku były spore. Matuszewski to rocznik 2001. Od razu było widać, że bardzo chce. Okazało się, że organizm mu na to pozwala, bo rozegrał trzy pełne mecze w dziewięć dni i dał radę. To sztuka znaleźć takich piłkarzy – uważa Fedoruk. – Jeden piłkarz jest przykładem dla drugiego i nie chodzi tylko o nastolatków. O Grzegorzu Aftyce mówiło się, że jest wielkim talentem, ale miał przestój. Okazało się, że w wieku 21 lat wciąż można się sporo nauczyć i rozwinąć. Cezary Sauczek dominował na poziomie trzeciej ligi w Polonii i pokazał, że radzi sobie też na zapleczu ekstraklasy – dodaje szkoleniowiec.



Fedoruk podkreśla też rolę kilku starszych piłkarzy, którzy ma w kadrze, jak na przykład Dawida Sołdeckiego. – A do tego Sosnowski, Huertas czy Karankiewicz. Oni dbają o psychikę młodzieży. Tonują zachwyty po wygranej, ale także pocieszają, gdy coś nie wychodzi – tłumaczy.

W poprzednim sezonie Wigry utrzymały się w lidze niemal cudem. Uniknęły spadku dzięki zwycięskiej bramce w 90 minucie i to na boisku Rakowa Częstochowa. Na dodatek było to też możliwe tylko dzięki lepszemu bilansowi bezpośrednich meczów trzech drużyn. Wigry, Bytovia i GKS Katowice miały po tyle samo punktów, ale to drużyna z Suwałk najlepiej spisała się w bezpośrednich spotkaniach.

W bieżących rozgrywkach zespół przeszedł metamorfozę, choć w drużynie doszło do rewolucji kadrowej. Odeszło aż 19 zawodników! W drugą stronę powędrowało 15! I to przeważnie bardzo młodzi piłkarze. Wigry sięgnęły m. in. po graczy z rezerw klubów z ekstraklasy – Pogoni Szczecin, Legii Warszawa czy Jagielloni Białystok. Przyszli też zawodnicy z III–ligowych Polonii Warszawa, Mazura Ełk czy Wisły Puławy. I jak na razie, Wigry z zespołu, który bronił się przed spadkiem, stał się drużyną liczącą w czołówce. W sześciu kolejkach wygrał trzy razy, dwa mecze zremisował, a przegrał tylko z wiceliderem Wartą Poznań. Suwalczanie są trzeci w tabeli.

– To dopiero szósta kolejka i dużo jeszcze może się zmienić. Sporo pracy włożyliśmy w budowę zespołu. A trzeba przyznać, że w okresie przygotowawczym niewiele nam wychodziło. Mieliśmy mnóstwo piłkarzy na testach, godziny spędziliśmy na analizach, którzy mogą na tym poziomie zdać egzamin. Pracowaliśmy ciężko, ale nie widzieliśmy efektów w sparingach – opowiada Fedoruk. – Jesteśmy zespołem, który fizycznie i motorycznie nie odstaje od najmocniejszych rywali. Potrafimy długo utrzymywać się przy piłce, jesteśmy dynamiczni i stwarzamy sporo sytuacji bramkowych. Piłkarze sami odczuwają, że gra im się łatwiej właśnie dzięki bardzo mocnej pracy nad motoryką – wyjaśnia.



Także trener Fedoruk do Wigier przyszedł przed sezonem. Jako piłkarz rozegrał ponad 300 meczów w ekstraklasie, dwa razy był mistrzem Polski z Legią Warszawa, a w reprezentacji rozegrał 18 spotkań. Do tej pory był szkoleniowcem przeważnie w niższych ligach. Przez dziewięć miesięcy pracował jedynie na zapleczu ekstraklasy, w Miedzi Legnica. Ostatnio prowadził zaś Karpaty Krosno, ale od półtora roku był bez pracy.

– Nie oznacza to, że siedziałem w domu i nic nie robiłem. Chodziłem na mecze, robiłem analizy, podpatrywałem innych trenerów. Przez ten czas mogłem sobie wszystko poukładać, by ze zdwojoną energią wrócić do pracy – zapewnia Fedoruk. – Już pod koniec kariery piłkarskiej myślałem o tym, by iść w kierunku trenerki. Jako zawodnik współpracowałem z dobrymi szkoleniowcami i widziałem, jak zarządzają grupą ludzi. Kiedy są twardzi, a kiedy trochę odpuszczają. W końcu uznałem, że czas, by zostać pierwszym trenerem i odpowiadać za wszystko to, co dzieje się w zespole – uśmiecha się nowy trener Wigier.

Robert Cisek

Fot: Cyfrasport, 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności