Aktualności

Utrzymanie Wigier w niecodziennych okolicznościach. „To piłkarski cud!”

Rozgrywki21.05.2019 

Okoliczności, w jakich Wigry Suwałki utrzymały się w Fortuna 1 lidze, to sytuacja bez precedensu. Pozostanie na zapleczu LOTTO Ekstraklasy suwalczanie zawdzięczają niespodziewanej wygranej w Częstochowie, jak i bramkarzowi Bytovii Bytów, który strzelił gola w 97. minucie, nie wiedząc, że uratował w ten sposób, nie swój zespół, a właśnie suwalczan.

Jeszcze do mnie nie dotarło, co się stało. To było niesamowite mówi Filip Karbowy. Scenariusz, który napisał się z udziałem drużyny z Suwałk w ostatniej kolejce I-ligowego sezonu, to gotowy materiał na film pod tytułem: „Wigier nie da się zatopić”. Ekipa Mirosława Smyły tonęła, była na dnie tabeli, lecz w przyszłym sezonie suwalczanie nadal występować będą w Fortuna 1 lidze.

Modlitwa do telefonu

Przypomnijmy: przed ostatnią serią spotkań Wigry zajmowały szesnaste, spadkowe miejsce. Zespół miał 34 punkty, tyle samo co Bytovia Bytów i o trzy mniej od GKS-u Katowice. Jedyna opcja, która wchodziła w grę w przypadku suwalczan, jeśli chodzi o pozostanie na zapleczu, wiązała się z ich zwycięstwem na wyjeździe z Rakowem oraz wyjazdową wygraną Bytovii Bytów w starciu z GKS-em Katowice. I? Wigry wygrały 2:1 dzięki trafieniu w 92. minucie Daniela Smugi. Pięć minut później bramkę na 2:1 dla „Czarnych Wilków” zdobył golkiper Andrzej Witan. Ku rozczarowaniu bramkarza, gol oznaczał spadek... GKS-u i Bytovii. – To piłkarski  cud. No bo jak to wszystko wytłumaczyć? – słychać niedowierzanie w głosie Karbowego.

Teraz niedowierzanie, a wcześniej poczucie niedosytu i rozczarowania. Gdy skończyło się spotkanie w Częstochowie, zawodnicy Mirosława Smyły nie cieszyli się. – Wiedzieliśmy, że w równolegle rozgrywanym spotkaniu Bytovia remisuje 1:1. Wygraliśmy, a niektórzy moi koledzy załamani leżeli na boisku... Mieli świadomość, że tą wygraną nic nie wskóraliśmy... – opowiada Filip Karbowy. – Odpaliliśmy flashcore'a i zaczęliśmy modlić się do telefonów. Kiedy okazało się, że Bytovia strzeliła na 2:1, wyskoczyliśmy w górę z radości. Nie wiem czy kiedyś przeżyję w piłce podobne emocje. Nawet mistrzostwo Polski juniorów z Legią tak nie smakowało. Za nami dłuuuuga noc – śmieje się pomocnik Wigier. – Żartowaliśmy z chłopakami, że trzeba dostarczyć przesyłkę do Bytowa, zaadresowaną do Andrzeja Witana – dodaje Karbowy.

Podjął się niewykonalnej misji

Suwalczanie wiele zawdzięczają trenerowi Mirosławowi Smyle. Przejął on zespół w trakcie rundy wiosennej. Znajdujący się na przedostatnim miejscu, rozbity psychicznie, nieuchronnie zmierzający w stronę II ligi. W siedmiu meczach pod wodzą 49-letniego szkoleniowca, Wigry wygrały trzy spotkania, dwa zremisowały i dwa przegrały. – Jeszcze nie spotkałem się z równie dużym natężeniem emocji. Przedziwny zbieg okoliczności sprawił, że się utrzymaliśmy – podkreśla Smyła. – Tak naprawdę to mecz z Rakowem powinniśmy zamknąć w 30. minucie. Bida nie wykorzystał stuprocentowej okazji, nie dostaliśmy też rzutu karnego. Gdybyśmy prowadzili 3:0, to Bytovia tak zażarcie nie walczyłaby o zwycięstwo. Sam Witan nie poszedłby do dośrodkowania, bo i po co. Nawet przy naszym prowadzeniu 1:0 mogli odpuścić. A tak Raków wyrównał, wróciła więc nadzieja Bytovii – stwierdza trener Wigier.


Drużyny, której szczęście, aż do 97. minuty spotkania w Katowicach, nie było sprzymierzeńcem. – Mecz z ŁKS-em: zamiast w 93. minucie strzelić na 2:0, nadzialiśmy się na kontrę, z której dostajemy bramkę z rzutu karnego. 1:1, strata dwóch punktów. Nasi rywale mieli w sześciu meczach z rzędu rzuty karne. Moi asystenci wyliczyli, że w tej rundzie przeciwko Wigrom odgwizdano dwanaście jedenastek. Teraz nastąpiła kumulacja szczęścia, życie nam zwróciło z nawiązką. Przed meczem mówiłem chłopakom: „Pamiętajcie, po najbliższym spotkaniu możecie być inni za sprawą przeżyć, których doświadczacie. Takie doświadczenie może tylko zaprocentować, kiedyś wam pomoże w życiu. Wykorzystajcie to na miarę swojego potencjału”. Kurczę, jakbym przewidział... Istne szaleństwo, całe miasto się cieszy! Uratowaliśmy piłkę w Suwałkach, a przecież mogło być gorąco – zaznacza Smyła.

Jego zawodnicy oszukali przeznaczenie. – Byliśmy spisani na straty. W ostatnich kolejkach niby już o nic „nie graliśmy”. Z Puszczą zostawiliśmy tyle zdrowia, że  piłkarze schodząc z boiska, wymiotowali z wysiłku. Dali z siebie, ile mogli. Zdobyliśmy komplet punktów, choć mieliśmy pod górkę. Tak długo jednak drążyliśmy w skale, aż wydrążyliśmy zwycięstwo – komentuje szkoleniowiec suwalczan.

Niepotrzebne filmy

I kontynuuje: – W ostatnim meczu wypadało nam zachować się, jak na mężczyzn przystało. Nie chodziło o premie, nagrody, czy samo utrzymanie. Tutaj w grę wchodził honor. Na ostatniej odprawie poświęconej meczowi z Rakowem postanowiłem, że puszczę drużynie film motywacyjny. Gdy jednak rozejrzałem po sali i ujrzałem w ich oczach błysk, porzuciłem pomysł. Swojemu asystentowi powiedziałem: „Dziękuję, kończymy odprawę”. Zobaczyłem, co chce zobaczyć każdy trener. Na boisko wyszło jedenastu żołnierzy plus rezerwowi, którzy dali dobre zmiany. Mieliśmy mnóstwo szczęścia, z drugiej strony, z Rakowem zagraliśmy bardzo dobrze, pewni celu, nie załamał nas gol wyrównujący gospodarzy. Chcieliśmy wygrać dla własnej satysfakcji, aby honorowo zakończyć sezon. Buduje mnie to, że ci młodzi chłopacy pokazali, że już nie są tacy sami. Zmieniło ich doświadczenie. Stali się mężczyznami decydującymi o swoim życiu.

Zdaniem Karbowego wydarzenia z ostatniej kolejki w Fortuna 1 lidze czynią z piłki najpiękniejszą dyscyplinę sportu. – W ostatnim czasie przeżywaliśmy huśtawkę nastrojów: od 0:5 z GKS-em Tychy, po dwa zwycięstwa, które dały nam utrzymanie. Po porażce z Sandecją nikt już na nas nie stawiał. Nawet nie celebrowaliśmy zwycięstwa z Puszczą, bo zdawaliśmy sobie sprawę, że może uratować nas jedynie matematyka. Jak widać piłka nie przestaje zaskakiwać. Najpierw Liga Mistrzów, potem my, II liga. Za coś takiego kochamy piłkę! – przyznaje piłkarz drużyny z Suwałk.

Piotr Wiśniewski

Fot. główna: 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności