Aktualności

Rewolucja w Widzewie nie wypaliła – 65. derby Łodzi dla ŁKS

Rozgrywki16.09.2020 
Na mecz z ŁKS trener Widzewa zmienił niemal cały podstawowy skład, ale ta rewolucja zdała się na nic. ŁKS był lepszy i po golach Maksymiliana Rozwandowicza oraz Adriana Klimczaka pewnie wygrał 2:0. Dzięki zwycięstwu awansował na pozycję lidera FORTUNA 1 Ligi.

Pierwsze derby od trzech lat wzbudziły ogromne zainteresowanie łódzkich kibiców. Niestety na stadionie mogło pojawić się tylko około 5,5 tys. fanów. Bilety sprzedały się w kilkadziesiąt minut. Kluby i kibice prześcigały się w przekonywaniu, kto jest bardziej „łódzki”. W mediach społecznościowych publikowały filmy, których motywem przewodnim było przywiązanie do miasta. Na pomnikach znanych łódzkich postaci pojawiały się klubowe barwy. Także byli piłkarze ŁKS czy Widzewa wrzucali zdjęcia czy filmy, na których wspierali jeden z zespołów. To zapowiadało ogromne emocje i tęsknotę za derbami Łodzi. Trzeba było też mieć nadzieję, że – jak mówił Tomasz Salski, prezes ŁKS – oprócz walki na boisku zobaczymy też piłkarski kunszt.

Powiedzieć, że trener Enkeleid Dobi zmienił skład w porównaniu z poprzednim meczem, to mało. Po dwóch porażkach szkoleniowiec Widzewa dokonał rewolucji w składzie. Mocno zaryzykował, bo tylko trzech piłkarzy – Marcin Robak, Bartłomiej Poczobut i Łukasz Kosakiewicz, którzy byli w podstawowym składzie przeciwko Chrobremu Głogów i znalazło się też w wyjściowej jedenastce na ŁKS.



W dwóch meczach Widzew stracił siedem goli i trener Dobi zdecydował się przemeblować defensywę. W bramce zadebiutował 21–letni Miłosz Mleczko. Bramkarzowi zdobył już trochę doświadczenia, bo w sezonie 2018/2019 był podstawowym zawodnikiem pierwszoligowej Puszczy Niepołomice. Szkoleniowiec gospodarzy zmienił niemal całą obronę, bo w środku defensywy zagrali debiutujący Michał Grudniewski i wracający po kontuzji Krystian Nowak. Na lewej obronie pierwszy raz w tym sezonie wystąpił Filip Becht.

W pomocy ostał się jedynie Poczobut, a pierwszy raz w podstawowym składzie wystąpili do tej pory zmiennicy Dominik Kun i Patryk Mucha. Szansę od początku dostał także Karol Czubak, który w poprzednim sezonie w drugiej lidze zdobył 18 goli.

Za to Wojciech Stawowy, trener ŁKS, w trzecim meczu z rzędu wystawił tą samą jedenastkę. Nic dziwnego, bo poprzednie spotkania jego podopieczni pewnie wygrali, zdobyli siedem goli, a nie stracili żadnego.



Na murze jednej z łódzkich kamienic pojawił się ironiczny napis: „Widzew założył konto w powerbanku”. Być może piłkarze trenera Dobiego widzieli to i wzięli do serca, bo zaczęli z ogromną energią i werwą. Wydawało się, że zmiotą rywala, ale trwało to krótko. ŁKS zaczął grać szybko po ziemi i przedostawać pod pole karne. Obie drużyny nie przebierały w środkach i sędzia często musiał używać gwizdka. Po jednym z rzutów wolnych obrońcy Widzewa przyglądali się jak Maksymilian Rozwandowicz uderzył piłkę głową, która odbiła się od ziemi i przelobowała Mleczkę. ŁKS prowadził 1:0. 26–letni obrońca pierwsze kroki w seniorskiej karierze stawiał właśnie w Widzewie, w którym w 2014 roku zadebiutował w pierwszej lidze.

Od początku było widać, że ogromnym atutem gości jest zgranie i wyższe umiejętności piłkarskie. Widzewiacy starali się te braki nadrabiać zaangażowaniem i agresją, ale w ofensywie nie byli w stanie zbyt dużo zrobić. Dwa lekkie strzały nie mogły zaskoczyć Arkadiusza Malarza. W doliczonym czasie pierwszej połowy ŁKS miał świetną szansę na podwyższenie wyniku, ale Antonio Dominguez tak długo zwlekał z uderzeniem, że Filip Becht zdążył go zablokować.



Po zmianie stron Widzew postawił na wysoki pressing. Opłaciło się, bo kilka razy zagroził bramce ŁKS. Wciąż brakowało jednak uderzenia, które zmusiłoby do wysiłku Malarza. W 56. minucie po akcji najlepszego wśród gospodarzy Merveillea Fundambu, mocno strzelił Czubak, ale bramkarz ŁKS odbił piłkę.

Goście szybko potwierdzili, że są drużyną, która ma więcej doświadczenia i sprytu. Po rzucie sędziowskim szybko przejęli piłkę, błyskawicznie wyprowadzili atak i Adrian Klimczak z ostrego kąta podwyższył prowadzenie. Trener Dobi wpuszczał rezerwowych, ale wynik się nie zmienił. ŁKS zasłużenie wygrał w 65. derbach Łodzi.

16 września 2020, Łódź

Widzew – ŁKS 0:2 (0:1)

Gole: Rozwandowicz 15, Klimczak 64.

Widzew: 1.Miłosz Mleczko – 23.Łukasz Kosakiewicz, 2.Michał Grudniewski (68, 27.Daniel Tanżyna), 15.Krystian Nowak, 3.Filip Becht (80, 95.Patryk Stępiński) – 70.Merveille Fundambu (80, 77.Mateusz Michalski), 19.Patryk Mucha, 16.Bartłomiej Poczobut, 22.Dominik Kun (72, 7.Henrik Ojamaa) – 68.Karol Czubak (72, 29.Michael Ameyaw), 9.Marcin Robak.

ŁKS: 1.Arkadiusz Malarz – 6.Maciej Wolski, 2.Jan Sobociński, 5.Maciej Dąbrowski, 3.Adrian Klimczak – 19.Michał Trąbka, 29.Maksymilian Rozwandowicz (65,24.Jakub Tosik) ), 10.Antonio Dominguez (60, 42.Dragloljub Srnić) – 20.Pirulo (87.11.Tomasz Nawotka), 9.Samuel Corral (86, 22.Łukasz Sekulski), 16.Adam Ratajczyk (65, 17.Piotr Gryszkiewicz).

Żółte kartki: Poczobut, Nowak, Michalski – Trąbka, Dąbrowski, Pirulo, Klimczak, Wolski.
Czerwona kartka: Poczobut 

Sędzia Sebastian Jarzębak

Andrzej Klemba

Fot. Cyfrasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności