Aktualności

Piotr Skiba – bramkarz i przedsiębiorca w jednym. „Wszystko przechodzi przez moje ręce”

Rozgrywki30.08.2019 
37 lat, kilkanaście sezonów w zespole – Piotr Skiba jest jedną ze współczesnych ikon Stomilu Olsztyn. To także biznesmen, jego firma zajmuje się produkcją rękawic bramkarskich. – Wszystko zatem – i to dosłownie – „przechodzi przez moje ręce” – mówi Skiba w rozmowie z Łączy Nas Piłka. Tyle lat nieprzerwanej gry w zespole, lepsze i gorsze momenty klubu, nie ma chyba lepszej osoby, która może powiedzieć, jak zmieniała się „Duma Warmii” na przestrzeni lat... W Olsztynie przyszło nowe rozdanie.
Byłem ze Stomilem w ciężkich latach, przeżywaliśmy razem dramatyczne momenty. Teraz wreszcie nad klubem wyszło słońce, pojawiło się światełko w tunelu, że będzie lepiej. A to wszystko dzięki naszemu „zbawicielowi” panu Michałowi Brańskiemu, nowemu właścicielowi klubu. Na każdym kroku widać zmiany ku lepszemu. Kiedyś mieliśmy problem z dostępem do suplementów diety, odżywek, teraz klub nam to wszystko zapewnia. Mamy optymalne warunki do rozwoju. Nie trzeba z niepokojem myśleć o jutrze. Mam nadzieję, że te chwile trwogi nigdy już nie powrócą. Olsztyn zasługuje na piłkę przez duże „P”. My za to wszystko możemy jedynie odwdzięczyć się na boisku, grając w każdym meczu o trzy punkty, wygrywając ile się da. Myślę, że od początku tego sezonu w naszej grze jest dużo determinacji, walczymy o pełną pulę z zacięciem. Oddajemy klubowi to, co należne.

Skoro sytuacja w klubie tak bardzo się unormowała, to żal kończyć karierę...
Przed początkiem tego sezonu miałem myśli, aby zawiesić buty na kołku, ale za namową obecnego sztabu szkoleniowego podjąłem rękawice i jako pierwszy przedłużyłem kontrakt. Skoro zdrowie dopisuje, to postanowiłem kontynuować grę w piłkę. Zmiana klubu, w tym momencie, nie wchodzi w grę. Będę szczęśliwy, jeśli swoją piłkarską przygodę zakończę w ukochanym Stomilu. Poza tym, miałem cichą nadzieję, że doczekam jeszcze nowego stadionu. Ale... pewnie dopiero mój syn zagra na nowym obiekcie. A ja? Samopoczucie jest dobre, forma przyzwoita, czysta głowa, w czym pomaga sytuacja w klubie, także mogę w pełni skoncentrować się na grze.



Syn zamierza wziąć przykład z ojca i zostać piłkarzem?
Póki co skończył trzy latka, ale kibicuje mi mocno. Jest z mamą na każdym domowym meczu Stomilu. Gdy gramy na wyjeździe, a spotkanie pokazuje Polsat Sport, siedzi z zaciśniętymi kciukami, wpatrując się w ekran TV. Już zaczyna nawet kopać piłkę. Śmieję się, bo jak futbolówka leci w jego kierunku, to się na nią rzuca, krzycząc: „Będę łapał jak tatuś”. Myślę, że pójdzie w moje ślady. Ma to we krwi.

Czy także, wzorując się na ojcu, nosi ze sobą szalik?
Nie, nosi za to koszulkę z numerem 82, czyli jak ja. Mam nadzieję, że jak na poważnie zajmie się piłką, to przejmie po mnie tradycję wywieszania w bramce szalika. Z dumą obserwuję jak wśród młodych bramkarzy trenujących w naszym klubie panuje moda, aby mieć w bramce przewieszony szalik „Dumy Warmii”. To miłe, gdy widzisz, że ktoś się na tobie wzoruje, kopiuje twoje zachowania.



Zachowałeś koszulkę reprezentacji Anglii, w której miałeś okazję wystąpić? Przy okazji opowiedz jak to się stało, że Polak zagrał w angielskiej kadrze.
Koszulkę zachowałem. Od razu zaznaczę, że była to kadra Anglii C. Zagrałem 45 minut w pokazowym meczu z najstarszym klubem Anglii – Sheffield FC. Na spotkaniu pojawiły się ważne osobistości świata piłki na czele z Michelem Platinim. Dziwnie się czułem, stojąc przed meczem na baczność do angielskiego hymnu, mając na sobie koszulkę z herbem Anglii. No ale przynajmniej jest o czym opowiadać dzieciom (śmiech). Ta drużyna powstała z myślą, żeby powołać do niej wyróżniających się zawodników z niższych lig – piątej, szóstej. Akurat padło na mnie. To było wielkie wydarzenie w Ossett Town FC, bo nigdy zawodnik tego klubu nie został powołany do kadry. Mało tego, jestem jedynym Polakiem w historii angielskiego futbolu, który mógł założyć trykot reprezentacji Anglii!

W dodatku jesteś teraz biznesmenem. Skąd taki pomysł?
Kiedy z narzeczoną, obecną żona Pauliną, byliśmy w Anglii, to na odległość otworzyliśmy internetowy sklep sportowy z różnymi markami i asortymentem. Po powrocie do Polski w 2014 roku zdecydowaliśmy się na krok w przód, stworzenie i wypuszczenie na rynek własnej marki. Było to spełnienie marzeń z dzieciństwa. Teraz co sezon wprowadzamy na rynek nową kolekcję. Sam z doświadczenia wiem, jak ważne dla bramkarza są dobre rękawice.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności