Aktualności

[FORTUNA I LIGA] Wszędzie dobrze, ale… w Opolu najlepiej. „Bramkarski powrót do przeszłości”

Rozgrywki05.03.2020 
Mimo że są rywalami, to wiele ich łączy. Są rówieśnikami, przebyli podobną drogę w bramkarskiej hierarchii, ale smaku występów w ekstraklasie nie zaznali. Tobiasz Weinzettel i Mateusz Kuchta, dwaj bramkarze Odry Opole. Wrócili do miejsca, w którym wszystko, co dobre się zaczęło. – Koledzy w szatni śmieją się, że tylko chwilę nas nie było – mówią zgodnie.

Jak skomplikowane mogą być drogi sportowców, pokazuje przykład z Opola. Tobiasz Weinzettel i Mateusz Kucha po raz pierwszy w Opolu spotkali się w sezonie 2017/2018. Co ciekawe, mimo że rywalizowali o miano bramkarza numer jeden w Odrze, to po zakończeniu rozgrywek obaj mogli być z siebie zadowoleni. – Z „Kuchcikiem” byliśmy chyba wtedy najlepszym duetem bramkarskim w pierwszej lidze. Ja miałem mega dobrą pierwszą rundę, Mateusz natomiast drugą, kiedy to zapracował na kontrakt w Zagłębiu Lubin – wspomina Tobiasz Weinzettel, dla którego był to wówczas już czwarty sezon w Opolu. Zresztą, jak sam przyznaje, uchodzi w Odrze za wychowanka. 23-latek pochodzi z Ozimka, pierwsze kroki stawiał między innymi w LZS Szczedrzyk.

Tak dobrego sezonu jak wspomniane rozgrywki Weinzettel już jednak nie miał. Zresztą to samo można powiedzieć o Kuchcie. Bramkarz, który za pierwszym razem trafił do Opola na wypożyczenie z Górnika Zabrze, następne półtora roku spędził w Lubinie. Tam jednak nie dostąpił zaszczytu gry w piłkarskiej elicie. Był jedynie zmiennikiem, wystąpił również w meczu Pucharu Polski. – Nigdy nie miałem wątpliwości w sprawie powrotu do Opola. Sezon 2017/2018 na Opolszczyźnie był dla mnie dobry. Czułem wsparcie z każdej strony, dobrze czułem się w Odrze. To dla mnie dobry kierunek, zwłaszcza po trudnym okresie w Lubinie i braku regularnej gry – mówił Kuchta tuż po powrocie na stadion przy ulicy Oleskiej.



Pół roku dłużej w Opolu od Kuchty wytrzymał Weinzettel. – Nasze drogi się… rozjechały – golkiper szesnastej drużyny pierwszej ligi stara się ważyć słowa, wracając do wydarzeń sprzed dwunastu miesięcy. – Początkowo byłem zdenerwowany całą sytuacją. Nie chcę jednak rozmawiać o szczegółach, o człowieku, na wskutek którego odszedłem z Opola. Ta sytuacja jednak mnie wiele nauczyła, zresztą każda zmiana barw wiele daje. Usłyszałem kilka brzydkich słów na swój temat. Wiem teraz, że nie zawsze cię postrzegają takiego, jakim jesteś. Wiele pokory mi to dało – mówi bramkarz, który po rozstaniu z Odrą ostatecznie trafił do Wisły Kraków. Kontuzja wykluczyła z gry Michała Buchalika, więc szansę otrzymał młody bramkarz, który pierwszą próbę miał w sparingu…z Odrą Opole.

W ekstraklasie Weinzettel, podobnie jak Kuchta, nigdy nie zagrał, ale sam pobyt w Wiśle Kraków ocenia pozytywnie. – Nie mogę mieć do nikogo pretensji za ten okres. Włodarze Wisły wyciągnęli do mnie rękę, gdy trzy tygodnie byłem bez klubu. Wiele się nauczyłem. Trenowałem w ekstraklasowych warunkach, z takimi piłkarzami jak Kuba Błaszczykowski, Marcin Wasilewski, czy też wielu innych. Widziałem, jak wygląda wielki klub od szatni. Na ławce debiutowałem w meczu z Legią, z 34 tysiącami kibiców na trybunach, więc to także wielkie przeżycie. Niektórzy mogą o tym tylko pomarzyć. Przez ten czas zmieniło się moje spojrzenie na piłkę – mówi 23-latek, który latem był przymierzany do klubów pierwszo- i drugoligowych. Ostatecznie wylądował za naszą zachodnią granicą, w niemieckim 1.FC Bocholt, grającym aktualnie w Oberlidze.



– Latem, gdy były problemy ze znalezieniem klubu w kraju, myślałem, że piłkę będę jedynie oglądał w telewizji. W Niemczech grałem i jednocześnie pracowałem, to dało mi do myślenia. Ludzie naprawdę muszą ciężko harować, nie mają tak dobrze, jak piłkarze. Nabrałem przez ten czas szacunku, ale też przekonałem się, że ciężko żyć bez piłki. Byłem jednak w kontakcie z trenerem bramkarzy Odry, Adamem Kanią – wspomina Weinzettel. Gdy Artur Krysiak i Kacper Rosa, dotychczasowi bramkarze w klubie z Opola, doznali kontuzji, pojawiła się szansa powrotu.

W końcówce rundy jesiennej w Odrze pojawił się już Kuchta. Właściwie kontrakt podpisywał w dniu meczu z Miedzią Legnica. Rano parafował umowę, a wieczorem przyczynił się do wygranej 3:0. – To wyjątkowa sytuacja – mówił golkiper, który z poprzedniej drużyny znał sześciu zawodników. Z klubem podpisał kontrakt do końca czerwca 2021 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Zakończył pierwszą rundę występem w meczu z GKS Tychy. W dwóch spotkaniach nie puścił bramki, po czym spotkał się… ze starym kolegą.

– Relacje ze sobą zawsze mieliśmy bardzo dobre. Przez ten czas rozłąki utrzymywaliśmy kontakt, byłem również na dwóch meczach w Lubinie u Mateusza. Teraz wracamy do rywalizacji sprzed kilkunastu miesięcy – uśmiecha się Weinzettel, który w pierwszym meczu w rundzie rewanżowej, ze Stomilem w Olsztynie, pełnił rolę zmiennika Kuchty. Odra przegrała 2:4.



– Opuściłem trochę okresu przygotowawczego, miałem również kontuzje, która wykluczyła mnie z niektórych sparingów. Teraz jednak jest już ok. Wracam do formy i czuję, że jestem w dyspozycji na 85 procent. W sparingach wyglądałem dobrze, w treningach także. Będę naciskał na Mateusza. Będzie to z korzyścią zarówno dla mnie, jak i dla niego. Wracamy do tego, co było kiedyś. To nasz powrót do przeszłości – dodaje na koniec bramkarz młodszy o trzy miesiące od Kuchty.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności