Aktualności

[FORTUNA I LIGA] CLJ, Puchar Polski i inwestor, czyli nowe rozdanie w Tychach

Rozgrywki02.08.2019 
Wyodrębniona spółka, nowy prezes w osobie Leszka Bartnickiego, a także dyrektor sportowy – Ryszard Komornicki. W Tychach zapowiada się nowe otwarcie, ale wszyscy zdają sobie sprawę, że rację ma zawsze na końcu stara jak świat dewiza. – Najważniejsze są wyniki pierwszej drużyny. Jak ich nie ma, to każda dobra robota idzie w cień – mówi 37-letni prezes GKS Tychy.

Leszek Bartnicki jako nowy prezes GKS Tychy ma kilka priorytetów. Wszystkie właściwie można sprowadzić do jednego zdania. – Chciałbym, aby nasi kibice po meczach uśmiechnięci szli do pracy i szkoły – przyznał, po chwili dodając bardziej konkretnie. – GKS ugruntował swoją pozycję jako solidny pierwszoligowiec, może nawet więcej, więc siłą rzeczy wiele osób marzy o czymś większym. Chciałbym, aby ten sezon był lepszy niż przedostatni, gdy zajęliśmy czwarte miejsce.

Bartnicki został prezesem nowej spółki, w ramach której będzie działać jedynie sekcja piłkarska. To nowość. Do tej pory bowiem wszystkie sekcje w Tychach działały w ramach jednej spółki. To wyodrębnienie ma pomóc w znalezieniu strategicznego inwestora. – Analizy wykazały, że łatwiej znaleźć inwestora wyłącznie dla klubu piłkarskiego. To jest jeden z naszych celów, ale znalezienie inwestora nie będzie łatwe. To jest delikatny grunt, bo można trafić na różnych ludzi. Potencjalny kupiec musi zostać dokładnie prześwietlony, bo klub i władanie nim to duża odpowiedzialność społeczna. Najważniejsze, by był wiarygodny. Bez pośpiechu, bez konkretnej daty. Pamiętamy jak wyglądała sytuacja w Krakowie, w Kielcach próby pozyskania inwestora też trwały długo. Jeżeli będą chętni, na pewno podejmiemy rozmowy – mówi sternik pierwszoligowca. Wiosną w Tychach mówiło się, że inwestorem może zostać sponsor z Meksyku. – Na razie plany mojej wizyty w Meksyku zostały odłożone w czasie, może jesienią. Najpierw muszę wyrobić paszport – dodaje z uśmiechem.



Wydzielenie sekcji piłkarskiej ze spółki to nie jedyna zmiana w klubie. Dyrektorem sportowym został Ryszard Komornicki. – Nie jestem dyrektorem, który siedzi w biurze, mam szeroki zakres działań. Chcę się zająć szkoleniem trenerów wewnątrz klubu, szkoleniem młodzieży. Pracy nie braknie. Mam inną pozycję niż we wcześniejszych klubach, teraz więcej ode mnie zależy. Mam doświadczenie, ale cały czas też świeże spojrzenie. Zmian może być wiele w szkoleniu, skautingu, ale tego się nie da zrobić w sekundę. Tychy bardzo dobrze mi się kojarzą: tu się urodziła moja pierwsza córka. Tutaj, może nie grałem, co biegałem i przeszkadzałem rywalom, na boisku. Mam więc trochę fajnych wspomnień z tym miastem – opowiada były piłkarz Górnika Zabrze.

Szkolenie młodzieży i rozwój wychowanków ma być również jednym z priorytetów w nowej spółce. Może także, co pokazują przykłady innych klubów, przynosić konkretne zyski. – Dom buduje się od fundamentów, tak by był odporny na huragany i wiatry. Ma być mocny klub, a fundamentem mają być dobre grupy młodzieżowe. Marzy mi się, by za rok jedna drużyna grała w Centralnej Lidze Juniorów, może w U-17. Tutaj to naprawdę fajnie wygląda. Każda z drużyn młodzieżowych ma swoją szatnię, wisi zdjęcie tej ekipy. Jest identyfikacja chłopaków z klubem, mają warunki do pracy. Mają miejsce, gdzie mogą odrobić lekcje, gdzie zjeść obiad. Mamy zapewnienie, że infrastruktura będzie się jeszcze poprawiała, że obok stadionu powstanie dodatkowe boisko – mówi Bartnicki, który w klubie ma obecnie jedenaście drużyn młodzieżowych, od U-9 do U-19.

W Tychach chcą także wykorzystać problemy innych śląskich klubów i poprawić frekwencję na stadionie. – Wiemy, że GKS Katowice spadł i jakie problemy ma Ruch Chorzów. Analizujemy na bieżąco skąd są kibice, którzy przychodzą do nas na mecze. Są promocje dotyczące karnetów, jest wiele ciekawych akcji, mamy kolejne już zaplanowane. Klub jest dla kibiców, dla ludzi, którzy żyją w mieście i bliskich nam powiatach – mówi prezes, który jednak zdaje sobie sprawę, że najlepszą akcją marketingową są... wyniki pierwszej drużyny. – Najpiękniejsze hostessy nic nie dadzą, jeżeli wyniki będą słabe. W poprzednim sezonie średnia frekwencja w Tychach oscylowała wokół czterech tysięcy, ale w drugiej lidze przychodziło tu 11 tysięcy kibiców. Jeżeli w tym sezonie frekwencję powiększymy o tysiąc, zostanie to zauważone – zapowiada Bartnicki.

Jednej z szans na poprawę frekwencji nowy prezes GKS upatruje w Totolotek Pucharze Polski. – To może być magnes. Jeżeli zajdziemy wyżej i zagramy z kimś z ekstraklasy, to jest szansa, że ten stadion będzie żył. Ale nie będziemy czekać na wyniki, wszyscy będziemy pracować nad poprawą tego elementu – mówi Bartnicki, który był dyrektorem Chojniczanki i prezesem Motoru, wcześniej przez wiele lat pracował jednak jako dziennikarz sportowy. – Odpowiedzialność dziennikarzy, nie ma co ukrywać, jest trochę mniejsza. Dzisiaj dziennikarz może powiedzieć, że Kowalski to super piłkarz. Prezes w danym klubie podpisze z nim kontrakt. Za miesiąc okaże, się że Kowalski nie jest takim talentem. Wtedy dziennikarz powie, że Nowak jest super piłkarzem. A prezes zostaje z Kowalskim i podpisanym kontraktem. Ale kapitał dziennikarski przydaje się przy przejściu na „drugą stronę”.



W ostatnich dniach tyszanie pozyskali dwóch doświadczonych piłkarzy: Bartosza Szeligę i Łukasza Monetę. – Szeliga od początku okresu przygotowawczego był z drużyną, Łukasz to temat stosunkowo nowy – przyznaje prezes, a dyrektor zaznacza, że póki okienko transferowe jest otwarte, to żadnych ruchów w klubie nie można wykluczyć. Decyzje te będą podejmowane w trójkącie Ryszard Tarasiewicz – Bartnicki – Komornicki. – Znaliśmy się już wcześniej, w głosowaniu remisu nie będzie. Każdy ma swoją rolę i kapitał wiedzy – to raz jeszcze prezes, który do niedawna pracował jeszcze w trzecioligowym Motorze, w swoim rodzinnym mieście. – Oba kluby są podobne. To kluby miejskie, znam więc uwarunkowania na linii akcjonariusze-klub-miasto. Motor ma też podobny stadion.

Tyszanie sezon rozpoczęli od porażki w Radomiu. Beniaminek wygrał 2:1, ale w Tychach po obrazie gry nie załamują rąk. – Grać z beniaminkiem na wyjeździe w pierwszej kolejce, to nigdy nie jest łatwa rzecz, pokazały to także wyniki innych meczów. W pierwszej połowie straciliśmy bramkę, ale byliśmy lepsi od Radomiaka. Po przerwie graliśmy w anormalnych warunkach, wyrównaliśmy, ale po katastrofalnych błędach straciliśmy kolejnego gola. W ośmiu kolejkach mamy sześć wyjazdów, ale pokazaliśmy, że chcemy utrzymywać się przy piłce. I nie możemy myśleć, że gramy na wyjazdach, chcemy zdobywać wszędzie punkty. Ta drużyna z czasem będzie silniejsza – mówi z wiarą prezes GKS, który w Tychach zamieszkał blisko stadionu. – Tak chciałem. Do Tychów przyjechałem sam, bez rodziny, jestem bardzo chętny do rozmów o GKS, więc zapraszam na kawę do siebie, ale proszę tylko mnie uprzedzić, abym kupił ciasteczka – dodał z uśmiechem na koniec.

Tadeusz Danisz

Fot: 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności