Aktualności

[FORTUNA 1. LIGA] Pozytywne oddziaływanie Śpiączki na Górnika

Rozgrywki06.04.2021 
W Górniku Łęczna dobrze wiedzą, że nie ma to jak z Bartoszem Śpiączką. Najskuteczniejszy przed laty piłkarz „Zielono-Czarnych” w PKO Ekstraklasie, także w kolejnym podejściu w tym klubie jest bardzo skuteczny. – Daje nam sporo opcji w ataku – zapewnia trener Kamil Kiereś.

Śpiączka trykot Górnika przywdziewał już w latach 2015-17, gdy „Duma Lubelszczyzny” występowała w najwyższej klasie rozgrywkowej. W tamtych sezonach zdobył kolejno dziewięć i dziesięć bramek. W obu przypadkach był liderem zespołu pod względem strzelonych goli. Kolejna przygoda 29-letniego napastnika z Górnikiem zdaje się potwierdzać, że bardzo tu pasuje.

Pomógł w awansie

W trwającym sezonie, stawiający pierwsze futbolowe kroki w Sokole Rakoniewice i Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, zawodnik siedmiokrotnie trafił do siatki. Tyle samo trafień ma w Górniku Paweł Wojciechowski. Dwaj napastnicy trenera Kamila Kieresia są także skuteczni w asystach. Pierwszy z nich uzbierał cztery ostatnie podania, drugi pięć. Między innymi w ich współpracy należy doszukiwać się bardzo dobrej formy Śpiączki.



29-letni piłkarz trafił do Łęcznej poprzedniej zimy. W Górniku postanowiono mu zaufać, choć ten miał za sobą pół roku bez gry w klubie. Ostatni mecz w GKS-ie Katowice rozegrał 18 maja 2019 roku więc istniały obawy, czy i kiedy odzyska formę. – Śpiączkę pamiętałem jeszcze z czasów gry we Flocie Świnoujście [sezony 2011/12 – 2013/14 – przyp. aut.]. Wówczas interesowałem się nim mocno. I tak mi wtedy zapadł w pamięci, że gdy pojawiła się opcja ściągnięcia go do Górnika, to wiedziałem o jakiego zawodnika chodzi, jak grającego. Podpisując z nim kontrakt daliśmy sobie czas na przygotowanie Bartka do pełni formy. To zawodnik grający z charakterem, w sposób zdecydowany, dobry notorycznie. Dał nam nowe opcje ustawienia. Poszerzył pole manewru z przodu. Mogłem w drugiej lidze przejść na taktykę z dwoma napastnikami. Z Pawłem Wojciechowskim stworzył duet, który pomógł nam awansować – podkreśla Kiereś.

Ustawienie Górnika ostatnio znów się się zmieniło, sam zaś snajper wrócił do podstawowego składu. Jesienią dostał czerwoną kartkę, przez co czekała go pauza przez cztery spotkania. Nie grał na początku wiosny. Po dobrym starcie zespołu musiał ponownie dobijać się do składu i się dobił.



Mocno trzymający się pola karnego

Mając dwójkę tak skutecznych snajperów, trener Górnika stara się umiejętnie zarządzać potencjałem swojego duetu. Chce wydobyć to co najlepsze z Wojciechowskiego i Śpiączki. Bartosz z Pawłem świetnie się uzupełniają, pomagają sobie na boisku. W rundzie jesiennej sporo goli dla beniaminka Fortuna 1. Ligi padło po podaniu i golu w jednej akcji wspomnianej dwójki.

– Dyspozycję Śpiączki podzielę na trzy elementy. Pierwszy to praca Bartka ze sztabem szkoleniowym. Drugi to indywidualna praca piłkarza. Trzeci to rywalizacja z Pawłem. Dzięki Wojciechowskim podnosi swoją formę sportową. Przy tym mało się mówi o naszym trzecim napastniku Przemku Banaszaku, który ma inne cechy niż Wojciechowski – podkreśla Kiereś.

Co zatem wyróżnia Śpiączkę? – Mocno trzyma się pola karnego, potrafi wyczekać na odpowiedni moment. Pokazał to mecz z Chrobrym. Stał gdzie trzeba, kiedy piłkę dośrodkowywał Maciej Orłowski. Odpowiednie ustawienie Bartka pozwoliło nam się odblokować, zdobył kluczową bramkę, wywalczyliśmy cenne punkty – zaznacza trener Górnika.

Specyfikę Bartosza Śpiączki jako napastnika oddaje statystyka strzałów. To dziewiąty najczęściej strzelający zawodnik Fortuna 1. Ligi. Na bramkę rywala uderzał 45 razy, 22 razy celnie. Niemal 1/3 celnych strzałów napastnika zakończyła się golami. Uniwersalność – kolejna zaleta, którą dostrzega w swoim piłkarzu Kiereś.



– Są napastnicy i napastnicy. Bartek potrafi rozprowadzić akcję z głębi pola, później nadal bierze w niej udział uderza, bo akurat z dystansu potrafi przymierzyć, dysponuje silnym strzałem. Z Chrobrym była taka sytuacja, wyprowadziliśmy dobrą kontrę, Śpiączka odgrywał do Kalinkowskiego, który przestrzelił. Różnica między Wojciechowskim, a Śpiączką wynika z tego, że Paweł ma większe inklinacje do gry na „dziesiątce”. Bartek jest ukierunkowany na „dziewiątkę” – dodaje szkoleniowiec czołowej ekipy Fortuna 1. Ligi.

Zadziorny

Bardzo dobrą postawą w zespole z Lubelszczyzny 29-latek przypomina o sobie. Stara się przekonać, że liczby z rozgrywek 2015/16 i 2016/17 nie były dziełem przypadku. Wprawdzie po transferze do Bruk-Bet Termaliki Nieciecza nie strzelał często (trzy trafienia na poziomie ekstraklasy w sezonie 2017/18, jedno trafienie jesienią 2018 i potem przejście do GKS-u Katowice), ale miesiące później udowadnia, że odpowiednio prowadzony jest w stanie zdziałać dużo dobrego dla drużyny.



– Bartek odnalazł się w naszym nowym systemie. Miał kapitalny początek tego sezonu – pięć goli w pięciu meczach. Potem zaciął się on i Paweł. Nie chcę ich tłumaczyć zmęczeniem, niemniej jednak w pewnym momencie rozgrywaliśmy mecze co trzy dni. Mieliśmy istny maraton. Przy stylu gry Bartka, który jest zadziorny, stacza w powietrzu wiele pojedynków eksplozywnych, musiała się ta intensywność odbić na spadku formy. Na szczęście inni wzięli odpowiedzialność na siebie. Zimą był naszym najlepszym strzelcem, chociaż wiedział, że wiosną czeka go chwilowa pauza. Z Arką i Koroną zaczął na ławce, następnie grał od początku i jego gol w Wielki Czwartek okazał się kluczowy – zaznacza Kiereś.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności