Aktualności

[FORTUNA 1. LIGA] Opolski klimat dobry na odbudowę. „Wszyscy mogą skorzystać”

Rozgrywki18.09.2020 

Rzadko pierwszoligowców stać na to, by sprowadzać do siebie zawodników z ekstraklasową przeszłością. Odra Opole w tym względzie nie jest wyjątkiem. Ma jednak w kadrze graczy, którzy w elicie zagrali łącznie kilkaset meczów, a którzy w Opolu bynajmniej nie myślą o odcinaniu kuponów. Najnowszym przykładem transfer Dawida Korta. – Chcemy dać chłopakom się tutaj odbudować, nie jest to dla nas żadna ujma – mówi najważniejsza osoba w tym całym procesie, czyli trener Odry, Dietmar Brehmer.

W Opolu doskonale zdają sobie sprawę ze swoich ograniczonych możliwości. Władze pierwszoligowej Odry mają świadomość, że klub z Opolszczyzny dla uznanych ligowców nie będzie pierwszym wyborem przy zmianie barw klubowych. Nie znaczy to jednak, że takiej sytuacji nie można wykorzystać.

Dobra opcja dla Dawida

– Wierzymy, że na tym skorzystamy. To będzie sytuacja, w której każdy może być wygranym. Jeżeli zawodnik będzie się tu dobrze czuł, wróci na dobre tory, trafi ponownie do ekstraklasy, to dla nas będzie to ogromna satysfakcja. A my w tym czasie również zyskamy. Jeżeli możemy zapracować na to, że zawodnicy Odry Opole wchodzą do wyższej ligi, czy też wracają do niej, to jest to dla nas jedynie radość – trener Odry, Dietmar Brehmer mówi o motywacjach odnośnie ostatniego ruchu transferowego, którym było ściągnięcie na Oleską Dawida Korta.

Pomocnik, który jeszcze trzy lata temu w Pogoni Szczecin był określany jako jedno z objawień całej ekstraklasy, ostatnich osiemnastu miesięcy nie może mile wspominać. Najpierw przeprowadzka do Aten, tam nie grał zbyt wiele, a następnie dość szybki powrót do Polski i nieudana przygoda z Miedzią Legnica. – Pobyt w Grecji nie był udany, ale w Legnicy po pierwszej rundzie czułem, że wracam na właściwe tory. Na pewno mogło się to wszystko inaczej tam potoczyć. Wyszło, jak wyszło. Trener Brehmer widział mnie w Odrze. Tu chcę naprostować moją karierę – mówił na łamach katowickiego Sportu 25-letni zawodnik.

Już w pierwszym meczu z Zagłębiem Sosnowiec Kort pokazał, że może być dla drużyny dużym wzmocnieniem. Rozpoczął akcję bramkową, którą również sam wykończył. Gol ten dał Odrze trzy punkty. W meczu ze Stomilem Olsztyn również zapewnił swojej drużynie zwycięstwo. – Widać po pierwszych meczach i treningach, że Dawid ma jeszcze duże rezerwy. Na początek dobrze wszedł do drużyny, chcieliśmy w meczu z Zagłębiem wykorzystać głód jego gry. Na pewno motoryczne braki jeszcze są widoczne, poczucia rytmu również brakuje, ale widać pewność siebie. Całościowo w elementach gry z drużyną jest trochę do poprawy, ale z meczu na mecz będzie to wyglądało lepiej. Na pewno dobry start pomogą mu w aklimatyzacji. W tej chwili jesteśmy dla niego dobrą opcją, klub stwarza dla niego dobre warunki. Dawid ma natomiast duże ambicje, chcemy mu pomóc w ich spełnianiu. Ma tu spokój, fajne warunki piłkarskie, dobry jakościowo zespół – mówi trener Odry, który nowego pomocnika dopiero poznaje. – Wcześniej nie mieliśmy możliwości dłużej pracować. W Szczecinie się minęliśmy. Ja go znałem głównie z analiz, gdy przygotowywałem drużyny do meczów, w których rywalem był Dawid – przyznaje. Dawid Kort podpisał z Odrą roczną umowę z opcją przedłużenia o kolejne dwanaście miesięcy.

Szatnia piłkarska to nie wojsko

W klubie z Oleskiej podobną politykę transferową stosują nie od wczoraj. Najlepszym przykładem, że może ona przynosić efekty jest transfer Arkadiusza Piecha. Czterokrotny reprezentant Polski do Opola zawitał rok temu, gdy przez długi czas nie potrafił znaleźć klubu. Do gry wszedł w połowie rundy jesiennej, ale prawdziwą wartość drużyny stanowił wiosną i latem tego roku, po przepracowaniu okresu zimowego. Zdobył sześć bramek, był motorem napędowym opolan i w dużej mierze jemu właśnie opolanie zawdzięczają utrzymanie w pierwszej lidze. – Arek ma opinie krnąbrnego zawodnika, podobnie trochę jak Dawid Kort. Na pewno jednak jestem jako trener otwarty na różnych zawodników. Trzeba kultywować chęć współpracy z jednostkami, z indywidualnościami. Dla nich miejsce w zespole także musi być. Każdy ma swoją osobowość, a szatnia piłkarska to nie jest wojsko. Każdy ma swój charakter i trzeba umieć się znaleźć w grupie – tłumaczy szkoleniowiec opolan.

U progu sezonu 2020/2021 Arkadiusz Piech podpisał nowy, roczny kontrakt z Odrą Opole. – Bardzo się cieszę, że nadal będę grać w Opolu. Odra zabiegała o moje pozostanie, a wcześniej zrobiliśmy razem kawał dobrej roboty. Uznałem, że trzeba tutaj zostać. Wierzę, że każdemu wyjdzie to na dobre – mówi zawodnik pochodzący ze Świdnicy, który w kontrakcie ma opcję przedłużenia umowy o kolejny sezon. – Ekstraklasa? Nie przestaję myśleć o elicie, nie zamykam sobie drogi, uważam, że nie jestem gorszy od wielu napastników tam grających – dodaje.

Koniec transferów, teraz praca

Umowy z graczami, którzy chcą się w Opolu odbudować z reguły są podpisywane na jeden sezon, z opcją przedłużenia. Na taki okres z Odrą związał się także uznawany swego czasu za duży talent 25-letni Konrad Nowak. Zawodnika tego mogą kojarzyć chociażby kibice z Zabrza. Co prawda w poprzednim sezonie grał w Puszczy Niepołomice, ale wcześniej w ekstraklasie w barwach Górnika rozegrał 47 meczów. Jest wychowankiem Rozwoju Katowice, tam poznał trener Brehmera, w dorosłą piłkę wchodził wraz z Arkadiuszem Milikiem. – Widzimy w tych transferach sytuacje korzystną dla obu stron. Być może za rok jednego czy drugiego zawodnika u nas nie będzie, gdy się już odbudują. Ale budowa drużyny to ciągły proces. Zawodnicy przychodzą i odchodzą, a świeża krew w zespole jest wręcz potrzebna. Zmiany to ważny czynnik tego procesu. Nie boję się odejścia jednego czy drugiego zawodnika. Obie strony na tym mogą skorzystać – mówi trener Odry. Nowak w poprzednim sezonie w Puszczy rozegrał w Fortuna 1. lidze 13 meczów, ten sezon zaczął od pojawienia się na boisku z ławki rezerwowych.

Dotychczasowe efekty również mogą robić wrażenie. Pod tym względem praca trenera Brehmera może momentami przypominać wysiłek Syzyfa. Latem zespół opuścili Jarosław Czernysz, który odszedł do Resovii, Mateusz Czyżycki – dziś zawodnik Warty Poznań oraz Patryk Janasik, który walczy o miejsce w zespole Śląska Wrocław. Sukcesem trenera Brehmera z pewnością jest także Kacper Tabiś. Chłopak ten mimo zaledwie 20 lat wiele już przeszedł, ma na szczeblu centralnym rozegranych blisko sto meczów, a obecnie jest pewniakiem w pierwszym składzie Odry i jego transfer do silniejszego klubu wydaje się być kwestią czasu.

– Taka to robota. Chłopcy zapracowali sobie na te transfery. Szkielet drużyny jednak został. My będziemy formować dalej ten zespół – mówi Brehmer, który w tym okienku nie przewiduje już ruchów transferowych. – Oczywiście, jeszcze analizujemy rynek, przeglądamy co się dzieje, mamy oferty, ale coraz bliżej jesteśmy stwierdzenia, że kadra nasza jest już zamknięta – trener tym samym może się skupić na (od)budowaniu i pracy z zawodnikami. Kolejni zawodnicy w kłopotach zapewne pojawią się zimą.

Tadeusz Danisz

 

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności