Aktualności

[FORTUNA 1 LIGA] Mateusz Cichocki: Radomiak postawi sobie cel dopiero po rundzie jesiennej

Rozgrywki04.10.2019 
Beniaminek pierwszej ligi ma tyle samo punktów co lider Warta Poznań (23). – Nasza gra w tym sezonie na pewno rozbudziła apetyty kibiców, choć mało kto pamięta, że Radomiak grał kiedyś na najwyższym poziomie ligowym. My podchodzimy jednak do tego bardzo spokojnie i temat awansu na razie w szatni się nie przewija – zapewnia Mateusz Cichocki, stoper Radomiaka.

Radomiak ma imponującą serię – osiem spotkań bez porażki, w tym pięć zwycięstw z rzędu i awans w Totolotek Pucharze Polski. Jak na beniaminka pierwszej ligi, to chyba jest się czym chwalić.
Nie wiem, czy już jest się czym chwalić, ale na pewno są spore powody do radości i ogromna chęć kontynuowania takiej serii. Taka passa sprawia, że gramy na euforii, ale ważniejsze jest to, że nie wygrywamy przypadkowo. Wszystkie nasze zwycięstwa były zasłużone. Nie było tak, by rywale byli nam w stanie jakość przeszkodzić w zdobyciu trzech punktów. Naszym atutem jest dobra gra z kontrataku. Zwykle to rywale są częściej w posiadaniu piłki, ale dzięki naszej dyscyplinie taktycznej nie są w stanie zbyt wiele zdziałać. Za to my wykorzystujemy ich błędy, wyprowadzamy kontrataki i zdobywamy gole.

Na początku sezonu wygraliście dwa mecze, ale w kolejnych czterech spotkaniach zdobyliście tylko dwa punkty. Skąd teraz taka przemiana?
Dwie porażki to efekt między innymi indywidualnych błędów, w tym także moich. Wyciągnęliśmy wnioski i uznaliśmy, że nie ma co rozpamiętywać tego, co było złe, ale trzeba skupić się na tym, co zrobić lepiej. Poprawiliśmy grę w defensywie całej drużyny, dużo uwagi poświęcamy temu, by odbierać piłkę w środku pola, bo to doskonała okazja, by szybko przedostać się pod bramkę rywala i to często w przewadze liczebnej.



W poprzednim sezonie grałeś w ekstraklasie w Zagłębiu Sosnowiec. Co sprawiło, że po spadku nie zostałeś w tym zespole?
Jeszcze zimą były rozmowy z działaczami, którzy proponowali przedłużenie kontraktu. Ja też chciałem zostać w Zagłębiu. Im jednak dłużej trwała runda wiosenna, tym bardziej słabło zainteresowanie ze strony klubu. Gdy było jasne, że trener Valdas Ivanauskas nie zostanie w Sosnowcu, a najpewniej zastąpi go Radosław Mroczkowski, mój menedżer stwierdził, że ten szkoleniowiec będzie chciał ściągnąć swoich piłkarzy i raczej na mnie nie postawi. Nie chciałem więc zostawać na siłę i wolałem poszukać klubu, któremu będzie na mnie zależeć. Najszybciej odezwał się Radomiak. Trener Dariusz Banasik wiele razy do mnie dzwonił i namawiał, by dołączyć do jego drużyny. Także moi byli koledzy z Legii Rafał Makowski i Adam Banasiak przekonywali, że warto tu przyjść.

I jesteś piłkarzem, który gra „od deski do deski”. 11 meczów – 990 minut na boisku. Nawet bramkarze tyle nie grają w Radomiaku.
Rzeczywiście, do tej pory trener Banasik nie zdjął mnie z boiska ani nie posadził na ławce. A miał ku temu powody, kiedy popełniłem błędy, które skutkowały porażkami. Mam jednak nadzieję, że już wyczerpałem limit pomyłek i trener nie będzie musiał się zastanawiać, czy dać mi odpocząć.

Jesteście na drugim miejscu w lidze z taką sama liczba punktów, co prowadząca Warta Poznań. Nasuwają się porównania do poprzedniego sezonu, w którym ŁKS, wówczas beniaminek pierwszej ligi, w dobrym stylu awansował do ekstraklasy.
Ten temat nie przewija się w szatni. Jest jeszcze na to za wcześnie. Zobaczymy, na którym miejscu zakończymy rundę jesienną. Wtedy łatwiej będzie określić cel na resztę sezonu. Oczywiście, zapewne każdy piłkarz z pierwszej ligi chciałby zagrać w ekstraklasie. Mam na koncie ponad 50 występów i nie mam nic przeciwko, by było ich więcej.



Przykłady ŁKS i Zagłębia Sosnowiec, a także innych beniaminków pokazują, że jednak jest spora różnica między ekstraklasą a pierwszą ligą?
Nie jest aż tak zatrważająco wielka, by nie dać sobie rady. Na pewno widać różnicę w jakości i tempie gry. W Zagłębiu Sosnowiec nie byliśmy przygotowani na ekstraklasę. ŁKS jak na razie idzie naszymi śladami. Ma wciąż jeszcze czas, by się obudził i wykrzesał z siebie sporo więcej. Ostatnie sezony pokazują jednak, że rzeczywiście beniaminkowie mają spore problemy w ekstraklasie. Nie pamiętam, by któraś z nowych drużyn bardzo pozytywnie zaskoczyła i namieszała w lidze. Raczej mają spore kłopoty z utrzymaniem się w lidze.

Ktoś w Radomiu pamięta, że kiedyś Radomiak grał przez sezon w ekstraklasie?
Sam nie wiem, kiedy to było.

W latach 80. XX wieku.
Myślę, że niewiele osób o tym pamięta. Nawet o występach na zapleczu ekstraklasy mało kto wspomina [w latach 2004-2006 – przyp. red.]. Za to nasza gra w tym sezonie na pewno rozbudziła apetyty kibiców, ale my podchodzimy do tego bardzo spokojnie.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Fot: 400mm.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności