Aktualności

[FORTUNA 1 LIGA] Magister najskuteczniejszym strzelcem, czyli Danielak mierzy wysoko

Rozgrywki14.08.2019 
W ostatnich latach przeżywa prawdziwą huśtawkę nastrojów. Dobra gra w pierwszej lidze i weryfikacja w ekstraklasie. Teraz Karol Danielak, bo o nim mowa, chce odwrócić niekorzystną tendencję. Na razie jest na fali wznoszącej, notując najlepszy dla siebie start w rozgrywkach Fortuna 1 ligi. – Do ekstraklasy się nie zraziłem, tam celuję – mówi gracz Podbeskidzia Bielsko-Biała.

Każdy sukces ma swoją cenę... W przypadku 27-letniego gracza Podbeskidzia ceną za bardzo dobry początek sezonu w Fortuna 1 lidze jest... nie rozstawanie się z telefonem. – Dziennikarze przypomnieli sobie o mnie – odpowiada z uśmiechem pytany o to, kto w ostatnich godzinach najczęściej niepokoi skrzydłowego Podbeskidzia. – Ale bliscy oczywiście także gratulują. Jest małe, pozytywne zamieszanie – dodaje.

Nie trudno się dziwić takiej sytuacji. Bohater meczu ze Stalą Mielec w pierwszoligowym hicie ustrzelił hat-tricka, co już samo w sobie jest wydarzeniem. Do tej pory Danielak tylko raz zdobył trzy bramki. W Jarocie Jarocin, której jest wychowankiem. W drugiej lidze, ale… to dorobek w całym sezonie. – To mój pierwszy hat-trick w seniorach, do tej pory zdobywałem jedynie dwie bramki w meczu – mówi były piłkarz Arki Gdynia, który latem miał jeszcze kilka innych propozycji. – Podbeskidzie było jednak najkonkretniejsze, więc nie zwlekałem z decyzją – wyjaśnia.



Niedzielny mecz ze Stalą Danielak zapamięta na bardzo długo, dwie zdobyte przez niego bramki mogą bowiem kandydować do gola całej rundy jesiennej. – Ostatnie trafienie to chyba najładniejsza bramka w całej mojej przygodzie z piłką. Tak strzelić mi się jeszcze nie udało. W mojej prywatnej klasyfikacji ten mecz będzie bardzo wysoko – przyznaje Danielak, który po niedzielnym spotkaniu był bohaterem nie tylko wśród kibiców, ale także w samej szatni. – Świętowania z kolegami po wygranej jednak nie było. Koledzy to raczej żartowali, czy jeszcze kiedyś takie bramki powtórzę – relacjonuje.

27-letni skrzydłowy w pierwszych kolejkach tego sezonu imponuje formą. Bramka na inaugurację w meczu z Zagłębiem Sosnowiec, teraz trzy kolejne. Danielak obecnie otwiera nawet klasyfikację strzelców. – Jest to trochę zaskakujące, nawet dla mnie. Znajomi przysyłają mi zrzuty z klasyfikacją najskuteczniejszych i mówią bym sobie to zachował na pamiątkę – uśmiecha się pochodzący z Jarocina zawodnik. – To najlepsze otwarcie sezonu, jakie do tej pory miałem. Ale ja się nie zatrzymuję. Zamierzam dalej robić swoje, pracować jak do tej pory – dodaje.

Pytany o klucz do sukcesu w pierwszych spotkaniach Danielak wskazuje kilka przyczyn. – Rola trenera, aklimatyzacja oraz motywacja po pobycie w Gdyni – wymienia piłkarz Podbeskidzia, który do pierwszoligowca dołączył latem. – Każdy z tych czynników ma znaczenie. Szybko pojawiłem się latem w drużynie, byłem z nią od początku okresu przygotowawczego i starałem się zgrać z chłopakami. Atmosfera w klubie jest dobra, wszyscy się rozumiemy. Czuję też zaufanie trenera. Nie znałem Krzysztofa Brede wcześniej. Gdy szkoleniowiec pracował w Chojnicach, a ja grałem w Chrobrym Głogów, to wiem, że było wstępne zainteresowanie moją osobą. Jaki to trener? Na pewno bardzo wymagający, profesjonalista. Zaufanie czułem od pierwszego meczu i staram się to wykorzystać, odwdzięczyć się – opowiada Danielak.



Zdecydowanie mniej chętnie zawodnik rozmawia jednak o Arce. W Gdyni spędził cały ubiegły sezon po transferze z Chrobrego Głogów. Już jesienią zaliczał epizody – zagrał tylko w czterech spotkaniach, wiosną natomiast występował już tylko w rezerwach gdynian. – W Arce nie dostawałem szans z niewiadomych mi przyczyn, ale na szczęście to już za mną. Chyba jednak bliżej mi do gór niż do morza – nawiązuje do swojej aktualnej sytuacji.

W meczu ze Stalą Mielec dodatkową motywacją dla Karola była jeszcze rodzina, która z trybun oglądała występ skrzydłowego. – Zmobilizowała mnie pozytywnie. Nie pierwszy raz mam wsparcie ze strony bliskich, wcześniej podobne mecze też się zdarzały. To zawsze na mnie motywująco wpływało. Cieszę się, że przy wsparciu bliskich udało się zdobyć te bramki. Chyba będą jeszcze częściej zapraszani – uśmiecha się Danielak, który już wkrótce doczeka się kolejnej fanki. Za miesiąc powiększy mu się rodzina i zostanie tatą.

27-latek jest mocno skupiony na swoim rozwoju piłkarskim. Pięć lat temu, gdy jeszcze grał w Jarocie i pojawiła się oferta z Chrobrego Głogów, sam postanowił wykupić swój kontrakt. Klubu z Dolnego Śląska na to nie było stać. – Jestem ambitnym sportowcem, zawsze tak było. Teraz też nie jestem jeszcze spełniony. Każdy chyba tak ma, kto nie gra na poziomie ekstraklasy. Każdy myśli o tym, by do tej elity się dostać. To jest normalne, u mnie jest podobnie – mówi skrzydłowy, który bardziej niż rocznego pobytu w Gdyni żałuje swojej wcześniejszej przygody, cztery lata temu, w Szczecinie. – Wtedy mogłem lepiej się pokazać, w Gdyni takiej okazji nie miałem, bo po prostu nie grałem – wzrusza ramionami.



Szczecin Danielakowi może się dobrze kojarzyć z jednego powodu. To właśnie w okresie gry w tym mieście został magistrem, kończąc okres nauki pracą magisterską na temat przygotowania kolegów z zespołu Pogoni Szczecin. Ocena bardzo dobra nie zrekompensowała jednak słabszego okresu piłkarskiego. To i tak był jednak łagodny okres w porównaniu z ubiegłymi rozgrywkami. – Nie chcę tego nawet rozpamiętywać. Nie zraziłem się jednak do ekstraklasy. Marzę o tym, by wrócić i jeszcze mocniej zaistnieć – podkreśla.

Dla 27-latka obecny sezon to właściwie ostatni dzwonek, by zaistnieć na dłużej w piłkarskiej ekstraklasie. Największa szansa może się na to jawić z Podbeskidziem, które przed sezonem nie ukrywało swoich ambitnych planów odnośnie awansu. – W zespole jest potencjał, są ograni chłopcy. Cieszy, że w takim pojedynku z mocną drużyną, jaką jest Stal Mielec, wszyscy zagraliśmy dobry mecz, większość spotkania prowadziliśmy grę i to było kluczowe, a wynik tak mocno odzwierciedla to, co się działo na boisku. Na pewno takie wygrane nas nakręcają i czujemy się jeszcze pewniej. Nie myślimy o tym, co będzie za kilka miesięcy, wiosną. Skupiamy się na każdym kolejnym spotkaniu. Jeżeli będziemy je wygrywać, to będzie dobrze, taki jest nasz główny cel. Ale zdajemy sobie jednocześnie sprawę, że po takim meczu, jak ze Stalą wymagania wobec nas będą większe, a rywale będą zwracać baczniejszą uwagę, również na mnie. Ale nie wybiegamy w przyszłość. Skupiamy się na najbliższym celu – zakończył Danielak.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności