Aktualności

[FORTUNA 1. LIGA] Łukasz Norkowski jak Kuba Moder? „To fajny drogowskaz”

Rozgrywki27.10.2020 
Różnie wiodą piłkarskie drogi młodych graczy Lecha, wychowanków poznańskiej akademii. Jedni nabierają doświadczenia w drużynie rezerw, inni są rzucani na głęboką wodę i dostają szansę w pierwszej drużynie. Wielu trafia też na wypożyczenia. Tak jest chociażby w przypadku 20-letniego Łukasza Norkowskiego, który poprzedni sezon spędził w GKS Jastrzębie, teraz natomiast jest piłkarzem GKS Tychy. W dwóch ostatnich meczach walnie przyczynił się do zwycięstw swojej drużyny.

GKS Tychy w meczach z Chrobrym Głogów i GKS Jastrzębie wywalczył sześć punktów. W spotkaniach tych w podstawowym składzie wybiegał na murawę Łukasz Norkowski. – Nie nazwałbym siebie wygranym tych meczów. Cała drużyna pracowała na sukces, to zwycięstwa wszystkich chłopaków. Gdy wcześniej nie grałem, to wyniki drużyny też nie były złe – mówi skromnie zawodnik, który do Tychów trafił przed sezonem. Pierwsze piłkarskie kroki w seniorskiej piłce stawiał w Lechu Poznań, skąd trafił rok temu na wypożyczenie do GKS Jastrzębie.

Asysta dodała pewności

Pierwszy występ w tyskiej drużynie zaliczył w przegranym meczu przeciwko Zagłębiu Sosnowiec, ale dopiero w dwóch ostatnich spotkaniach mocniej zaznaczył swoją obecność na boisku. – Zagraliśmy w tych meczach bardzo dobrze w defensywie, straciliśmy tylko jedną bramkę, strzeliliśmy natomiast siedem. To musi cieszyć – mówi defensywny pomocnik, którego raduje zwłaszcza występ z Chrobrym. Nie tylko dlatego, że zaliczył w tym meczu asystę. – Wiadomo, że tych liczb mi brakuje, więc taka asysta ma znaczenie, to dodatkowy bodziec – mówi. – Nie jest może to moja konieczność, z racji pozycji na boisku, ale staram się nad tym pracować. Wiem, że umiejętności mnie predysponują do lepszych statystyk. Na pewno ta asysta mi pomogła, dodała jeszcze takiej wiary w siebie.

Przeciwko swojej byłej drużynie Norkowski zagrał ponownie pełne spotkanie, a GKS Tychy wygrał 3:1. – Z GKS Jastrzębie zagraliśmy słabiej w ofensywie, w defensywie było równie dobrze, jak tydzień wcześniej. Patrząc jednak na trzy bramki i wygrany mecz, to nie ma się do czego przyczepiać – dodaje z uśmiechem Norkowski, który nie ogranicza się wyłącznie do swojej pozycji. – Absolutnie mam na tyle umiejętności ofensywnych, by poradzić sobie trochę wyżej, na pozycji ósemki. Jestem otwarty w tej kwestii – dodaje.

Do drużyny z Tychów Norkowski dołączył latem niemal w ostatniej chwili, jeszcze nie w pełni zdrowy. Nic więc dziwnego, że na wejście do składu musiał trochę poczekać, chociaż debiut zaliczył już w meczu drugiej kolejki. – Aklimatyzacja była potrzebna, ale też chłopcy dobrze sobie radzili w pierwszych meczach. Nie mogłem więc mieć pretensji, że nie grałem. Na dodatek po urazie, którego doznałem w Jastrzębiu pod koniec ubiegłego sezonu, brakowało mi jeszcze takiego ogrania. Teraz jest zdecydowanie lepiej – mówi 20-letni pomocnik, który dzisiaj czuje się już w pełni zdrów. Na pewno swoje zrobił czas, ale również pomogły ostatnie dobre występy. – Treningi pozwoliły wejść na odpowiedni poziom, udało się pozytywnie zareagować.

Miejsce w barażach celem

Brak występów w początkowej fazie sezonu, mecze jedynie w czwartoligowej drużynie rezerw GKS Tychy… To wszystko nie zasiało ziarna wątpliwości u naszego rozmówcy, czy aby dobrze zrobił decydując się na przejście do Tychów. Norkowski podchodził do tego spokojnie. – Nie denerwowałem się z tego powodu. Byłem pewny swoich umiejętności. Wiedziałem, że jak zacznę grać, to będę łapał już minuty. Nie miałem z tego powodu większych obaw – dodaje zawodnik, który generalnie może uchodzić za oazę spokoju. Problemy stara się rozwiązywać bez dodatkowych emocji. – Jestem spokojnym człowiekiem, może nawet bardzo spokojnym, jak na 20-latka... – mówi młody gracz. – Więc, gdy nie grałem może i lekkie zdenerwowanie było, ale wykorzystałem to na grę w rezerwach, poczekałem na swoją szansę. Generalnie cechuje mnie spokój, poszaleć można po wygranej, ale na co dzień prowadzę spokojny styl życia.

Dla Norkowskiego GKS Tychy to drugi klub, do którego jest wypożyczony, drugi z województwa śląskiego. – Gdy pojawiła się oferta z Tychów, to nie pomyślałem: jejku, znowu Śląsk. Wprost przeciwnie – mówi. – Fajnie się tutaj czuję. Rok temu, przed przyjściem do Jastrzębia może miałem drobne obawy, jak tutaj sytuacja wygląda, słyszałem o bezrobociu, ale generalnie było bardzo pozytywnie – mówi zawodnik, który przeprowadził się zaledwie o 50 kilometrów. – Tychy fajniejsze miasto, szatnia bardziej ogólnopolska, w Jastrzębiu był bardziej śląski klimat. Czy gwary się nauczyłem? Jakieś pojedyncze słowa rozumiem, gdy nie wiedziałem o co chodzi, to pytałem kolegów, ale raczej nie zamierzam się uczyć – uśmiecha się Norkowski.

Obecnie jego drużyna zajmuje w tabeli Fortuna I ligi piąte miejsce. Z racji wielu zaległych meczów trudno aktualną klasyfikację traktować jako miarodajną, ale zespół trenera Artura Derbina czuje się coraz mocniej. – Mamy fajną ekipę. Stać nas na miejsce w najlepszej szóstce. Pod względem organizacyjnym klub jest lepiej poukładany niż GKS Jastrzębie, w innym miejscu są oba kluby. Tego chyba brakowało w Jastrzębiu, bo pamiętamy, że w pewnym momencie w ubiegłym sezonie Jastrzębie również mogło liczyć się w walce o awans – dodaje młody pomocnik.

Kapitan mistrzowskiej drużyny

Po raz pierwszy kibice o Norkowskim mogli usłyszeć kilka lat temu, gdy z Lechem Poznań świętował mistrzostwo Polski, zarówno juniorów młodszych, jak i juniorów starszych. W tym drugim roczniku, w decydujących meczach z Cracovią był nawet kapitanem (zdjęcie główne). – Schodziliśmy wówczas z rezerw na mecze CLJ, częściej jednak jeszcze graliśmy w juniorach. To był na pewno czas, który nas wiele nauczył, zarówno pod względem piłkarskim, jak i takim życiowym i emocjonalnym – wspomina zawodnik Lecha Poznań. – Emocje, gdy się zdobywa tytuł mistrzowski zawsze są ogromne, zwłaszcza, gdy się jest kapitanem. W tamtym sezonie przerwaliśmy złą passę meczów z Legią Warszawa, wygraliśmy z nimi w półfinale, w finale natomiast z Cracovią. I były to raczej bezdyskusyjne wygrane – mówi o meczach sprzed ponad dwóch lat wychowanek klubu Noteć Rosko. Dzisiaj autorzy złotego medalu dla Lecha cały czas utrzymują ze sobą kontakt. – Spotykamy się w miarę możliwości. Wielu z nas jest w różnych miejscach, gdy nie ma więc możliwości do bezpośredniego spotkania, to jesteśmy w kontakcie telefonicznym – dodaje. 

Kolejnym krokiem w rozwoju naszego bohatera były rezerwy Lecha Poznań. Z tą drużyną wywalczył awans do drugiej ligi. – W klubie zawsze najważniejszy był rozwój, wszyscy chcieli byśmy się uczyli piłki seniorskiej, ale my w rozmowach w szatni podkreślaliśmy często, że fajnie byłoby zrobić awans. Tym bardziej, że w poprzednich sezonach Lech już był tego bliski. I udało się – Norkowski wraca pamięcią do lata 2019 roku. Wyniku tego jednak nie skonsumował. Młody pomocnik nie miał szans na grę w pierwszej drużynie Lecha więc zdecydował się obrać kurs na Jastrzębie. – Takie było stanowisko całego mojego otoczenia – Norkowski na Śląsku trafił pod opiekę trenera Jarosława Skrobacza. – Odpowiedni ruch, trener nie bał się podejmować odważnych decyzji i stawiał w środku pola czasami na dwóch młodzieżowców.

Dobry drogowskaz

Po roku spędzonym na zapleczu latem formalnie gracz Lecha długo zastanawiał się nad swoją przyszłością. Były prowadzone rozmowy w sprawie gry w Warcie Poznań, ale z Kolejorza żadnego pozytywnego sygnału nie było. – Ja bardzo chciałem otrzymać szansę, chociażby treningów i powalczenia o swoją szansę. Nie udało się, trafiłem więc na kolejne wypożyczenie – mówi zawodnik, który z GKS Tychy związał się roczną umową, ale tyszanie mają prawo pierwokupu młodego pomocnika.

Sytuacja Norkowskiego trochę może przypominać casus Jakuba Modera, nie tylko z racji podobnej pozycji na boisku. Moder jeszcze niewiele ponad rok temu był  pierwszoligowcem, którego nie wszyscy kojarzyli. Dzisiaj jest graczem Premier League i reprezentantem Polski. – Na pewno droga Kuby jest perfekcyjna dla młodych zawodników, którzy idą na wypożyczenie, przebijają się przez inne kluby. Ja wierzę, że mój przypadek będzie podobny, a pewnie dla innych młodych zawodników Lecha idących na wypożyczenie to również dobry drogowskaz – mówi gracz GKS Tychy, który stara się naśladować swojego starszego o rok kolegę również pod względem niektórych zachowań na boisku. – Moja charakterystyka na boisku jest trochę inna aniżeli Kuby, gra on bowiem wyżej, nawet na dziesiątce, ale zapewne każdy chciałby mieć takie uderzenie jak on i w pewien sposób go podglądam. Ja nie jestem wyjątkiem – dodaje na koniec młody zawodnik, który wierzy, że swoją szansę w Kolejorzu otrzyma. Wiedzie ona przez bardzo dobre występy w GKS Tychy.

 

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności