Aktualności

[FORTUNA 1. LIGA] Konrad Jałocha i jego sposób na coraz lepsze bronienie

Rozgrywki23.02.2021 
Żadna statystyka nie definiuje lepiej bramkarza niż wpuszczone gole, mecze bez strat. Konrad Jałocha z GKS-u Tychy w porównaniu z poprzednim sezonem może się poprawić w obu tych klasyfikacjach. Ale, co warte uwagi, zajmuje czołowe miejsce w Fortuna 1. Lidze, jeśli chodzi o superobrony.

Powyższa statystyka wcale nie oznacza, według niego samego, że jest bramkarzem efektownym. – Wydaje mi się, że przy moich warunkach fizycznych – kiedyś już to powiedziałem: nigdy nie będę bronił ładnie. Różnie to zostało odebrane. Prawda jest jednak taka, że mając takie warunki fizyczne, siłą rzeczy mam pewne ograniczenia, nie da się więc wykazywać nie wiadomo jak efektownymi paradami. Jasne, że chciałbym być bardziej efektowny, ale nie mogę zapominać, że bramkarz musi być przede wszystkim efektywny, czyli znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. To ma mnie charakteryzować. Czasami uda się mi wykazać świetną interwencją, co statystycy uznają za superobronę – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka Jałocha.



Jedna z opcji w ataku pozycyjnym

Takich superobron w rundzie jesiennej przypisano Jałosze 17. Więcej miał tylko Maciej Gostomski z Górnika Łęczna (19). Jałocha wspomniał o wyznaczniku prawdziwego bramkarza – skuteczności obronionych strzałów. I tak się składa, że tutaj także mało który golkiper Fortuna 1. Ligi może pochwalić się lepszym wynikiem.

Skuteczniej jesienią od Jałochy bronili tylko Gostomski oraz Tomasz Loska z Bruk-Bet Termaliki Nieciecza. W ich przypadku procentowo wyglądało to tak: 86 i 82. Jałocha zatrzymał 81 procent uderzeń lecących w światło bramki. Także w polu bramkowym nie ma wielu od niego lepiej się zachowujących (98-procentowa skuteczność), uwzględniając bramkarzy, którzy rozegrali co najmniej kilkanaście spotkań. W tym elemencie wyprzedzali Jałochę Daniel Kajzer (Arka Gdynia) i Gostomski.

– Daje drużynie spokój. Widzę jak systematycznie rośnie jego pewność siebie. Pomaga nam w trudnych i ważnych momentach. Nie powiem, że dokłada trzy grosze, bo te interwencja mają dużo większą wartość. Dzięki większej pewności siebie, Konrad zaczął świetnie czytać grę. Miałem wątpliwości co do jego gry nogami, tymczasem pokazuje, że dysponuje soczystym, dokładnym podaniem w konkretny sektor boiska. Daje nam jedną z opcji, jeśli chodzi o budowanie ataku pozycyjnego. Ma wiele atutów – podkreśla trener GKS-u Tychy Artur Derbin.



Ewolucja dzięki Rogali

Pokaz swoich dużych możliwości Jałocha dał w zaległym spotkaniu z Łódzkim Klubem Sportowym (3:0). Nie dość, że zagrał na zero z tyłu, to jeszcze wykazał się czterema skutecznymi interwencjami, w tym czterema superinterwencjami. W kilku sytuacjach bronił spektakularnie. Współczynnik InStat Index miał o 66 wyższy niż średnia zespołu (247). W tym momencie zatrzymał 63 uderzenia rywali. To wynik po 17 spotkaniach. W sezonie 2019/20 obronił łącznie 149 strzałów, w jeszcze wcześniejszym sezonie 145.

Najbardziej poprawę w grze Jałochy widać na podstawie statystyk: wpuszczone gole oraz spotkania z „czystym kontem”. Obecnie to 14 i 7, przy 54 i 4 (2019/20) oraz 41 i 10 (2018/19). W rozgrywkach 2017/18 także miał niezłe liczby (10 wpuszczony bramek, 8 „czystych kont” w 15 występach). Wówczas na takie statystyki zapracował jedną rundą – wiosenną, jesień spędził bowiem w Legii Warszawa.



Jałocha sam po sobie widzi, że zmienił się bramkarsko. – Cały czas z trenerem bramkarzy GKS-u Tomaszem Rogalą pracujemy nad ustawieniem. To powoduje, że bronię skuteczniej. Mam 29 lat, czuję, że z rundy na rundę robię progres w grze. Jestem bardziej świadomym piłkarzem. Duża w tym zasługa bardzo dobrej współpracy ze wspomnianym trenerem Rogalą, którego uważam za wielkiego fachowca. Nasze relacje są jak kumpel z kumplem, co bez wątpienia pomaga. Myślę, że moi koledzy z bramki, czyli Adrian Odyjewski, Kacper Dana, czy Artur Sip mogą potwierdzić, że tworzymy zwartą grupę i jeden drugiego nakręca do pracy – przekonuje golkiper tyszan.



Ręce na miarę awansu?

Dobra postawa Jałochy sprawia, że chcąc czy nie chcąc, staje się jednym z liderów tyskiej drużyny. – Raz jesteś bohaterem, innym razem zerem. Niech liderami będą zawodnicy ofensywni, oni kreują sytuacje, strzelają gole, napędzają drużynę. Co z tego, że nie wpuszczę gola, skoro go też nie strzelimy. To nie da zwycięstwa – twierdzi i trudno się z nim nie zgodzić.

Na koniec odnotujmy, że 29-letni bramkarz w 46 meczach ze 143 na poziomie I ligi zagrał na zero z tyłu. Ta statystyka dotyczy jego gry w Chojniczance Chojnice, Arce Gdynia i GKS-ie. – Nieźle. Uważam, że utrzymać się na pierwszoligowym poziomie przez kilka, kilkanaście lat wcale nie jest takie łatwe. Mnie najbardziej interesuje awans do ekstraklasy i utrzymanie się w niej. I do tego będę dążył. Chcemy zrobić awans i nie zamierzamy uciekać od tego. Może ja swoją grą pomogą w realizacji naszego głównego celu? – zastanawia się bramkarz drużyny z Tychów.

Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności