Aktualności

[FORTUNA 1. LIGA] Kolejny krok Kacpra Tabisia. „Najważniejszy jest rozwój”

Rozgrywki02.07.2020 
W pewnym momencie określany był jako jeden z większych talentów na śląsku. 20-letni Kacper Tabiś, bo o nim mowa, jako nastolatek wszedł do pierwszej drużyny Rozwoju Katowice, potem zrobił naturalny krok, przenosząc się na ulicę Bukową. Tam miał problemy z wywalczeniem miejsca w podstawowym składzie, ale dzisiaj gra coraz lepiej w Opolu. I skupia się – a jakżeby inaczej – na rozwoju.

Tabiś wiosną nie zagrał tylko w jednym meczu Odry Opole. Fakt, że jest młodzieżowcem na pewno mu pomaga, ale defensor wnosi również sporą jakość do gry. W czterech spotkaniach zagrał od pierwszej do ostatniej minuty i cieszy się coraz większym zaufaniem trenerów.

Optymalna forma? Jeszcze nie!

Tabiś do Opola trafił zimą z GKS Katowice. Z jednej strony można powiedzieć, że były reprezentant kadr młodzieżowych wykonał krok do przodu, bo z drugoligowego klubu przeniósł się szczebel wyżej. W Katowicach jednak nie grał za wiele. Jak pojawiał się na boisku, to jedynie z ławki rezerwowych. Przeprowadzka na Opolszczyznę bardzo dobrze mu zrobiła, gdyż z miejsca stał się pierwszym wyborem trenera Dietmara Brehmera na prawej stronie defensywy. – Na pewno moja obecna forma nie jest zła, ale rezerwy jeszcze są. Ta przerwa spowodowana pandemią mi osobiście zaszkodziła. W marcu czułem się dużo lepiej. W klubie zadbano o to, by było wszystko ok, ale jeszcze cały czas są rezerwy. Stać mnie, by pewnie jeszcze o jakieś 20 procent grać lepiej. Czasem też pewne braki można przykryć ustawieniem taktycznym, techniką – mówi Tabiś, który po restarcie najlepiej wypadł chyba w meczu z Wartą Poznań. Pojedynek domowy z faworytem do awansu zakończył z asystą, po faulu na nim sędzia podyktował też rzut karny, po którym Krzysztof Janus ustalił wynik spotkania.

Z pewnością duży wpływ na młodego zawodnika wywarł obecny trener Odry, Dietmar Brehmer. Poznał go jeszcze w Rozwoju Katowice. Gdy Brehmer prowadził pierwszą drużynę, nastolatek coraz częściej przychodził na zajęcia z seniorskim zespołem. – Trener jest bardzo wymagający, ale też często z nami rozmawia. Jak coś jest nie tak, to mówi to wprost. Jak coś nam nie pasuje i jest problem, to też możemy podejść i powiedzieć. To otwarty trener, przy którym też i zawodnik może się otworzyć. A wymagający szkoleniowiec jest potrzebny do rozwoju – charakteryzuje swojego opiekuna Tabiś.



Zapominał bronić

Pochodzący z Katowic piłkarz od młodzieńczych lat występował na prawej pomocy. Dzisiaj w Opolu może występować zarówno w linii środkowej, jak też na prawej obronie. – Nie zamykam się oczywiście na pozycję, na której grałem tyle lat. Wiosną w Odrze zaliczyłem w pomocy zresztą dwa mecze, ale dla mnie teraz optymalną pozycją jest prawa obrona. Tam się czuję najlepiej – przyznaje Tabiś, który swoje pierwsze występy na tej pozycji notował jeszcze w GKS Katowice, u trenera Dariusza Dudka. – Trenerzy zauważyli, że się dobrze ustawiam w obronie, mam czutkę, ale gdy usłyszałem od trenera o tej decyzji, to jednak miałem delikatne obawy. Bo co innego zagrać sparing, czy gierkę wewnętrzną, a co innego wystąpić w meczu o punkty dla GKS Katowice, który wtedy walczył o życie. Koledzy jednak mi pomagali – wspomina swoje początki na nowej pozycji.

Jak sam przyznaje, doświadczenie zdobywane ze starszymi kolegami, czy to w Rozwoju, czy też w GKS Katowice, dzisiaj bardzo mu się przydaje. – Już właściwie w wieku 15-16 lat, grając z seniorami, zwracano mi szczególną uwagę na grę obronną. Starsi koledzy często podpowiadali mi pewne zachowania. Dzisiaj to się przydaje, jednak początkowo był problem z tym, kiedy się podłączać do akcji, a kiedy nie. Mocno ciągnęło mnie do przodu, czasem zapominałem o bronieniu, brakowało mi po prostu sił po akcjach ofensywnych. Trenerzy natomiast przypominali: najpierw wykonaj swoją robotę, potem możesz myśleć o wsparciu w ofensywie – opowiada Tabiś, który jak na razie zdobył jedną bramkę na szczeblu centralnym.

Inne liczby, zważywszy na fakt, że mówimy o 20-letnim chłopaku, mogą jednak imponować. Na szczeblu centralnym w meczach ligowych oraz w Totolotek Pucharze Polski do tej pory rozegrał 90. meczów. – Jest to na pewno jakiś bagaż. Czuję, że mam doświadczenie większe niż moi rówieśnicy, czasem staram się sam podpowiadać, ale są w drużynie koledzy, którzy mogą nam, młodszym, jeszcze więcej pomóc. Chociażby Arek Piech. Wiele przekazuje, bierze na stronę. Dla mnie każda taka wskazówka jest motywacją, staram się ją wcielać w życie – opowiada Tabiś.

Samodzielność bez śniadań

Wyjazd do Opola dla młodego chłopaka był o tyle ważny, że wychowanek Sprintu Katowice musiał wyprowadzić się z rodzinnego miasta. – Uciąłem już pępowinę, ale czasem brakuje, by ktoś podał śniadanie, lub by mama posprzątała – uśmiecha się defensor Odry. – Uczę się samodzielności, radzę sobie. Opole to fajne miasto, zawsze można z chłopakami gdzieś wyjść. Katowice są oczywiście większe, ale jestem w sumie nie daleko, można dojechać. Teraz gramy niemal co trzy dni, ale jak jest wolne, to staram się odwiedzać rodzinę. Przynajmniej raz w miesiącu jestem w domu rodzinnym. Częściej to jednak rodzice mnie odwiedzają – dodaje z uśmiechem.



Pierwszym poważnym sprawdzianem w seniorskiej piłce dla Tabisia był transfer do GKS Katowice. Okres gry na Bukowej uważa za bardzo pożyteczny. Zarówno od strony sportowej, jak i życiowej. – To był dla mnie ogromny krok. Pod względem medialnym, dokonań historycznych, ambicji sportowych, jak i całej otoczki Rozwój Katowice to jednak inna półka. Doceniam ten czas, dobrze go spożytkowałem, nie tylko z tego powodu, że zacząłem grać na nowej pozycji. Dobrze się przyjąłem w katowickiej szatni, wielu starszych kolegów mi pomagało. A gdy podczas meczu człowiek usłyszał głos trybun i doping, to już nie myślał o stresie. Kibice jednak napędzają – mówi urodzony w Katowicach zawodnik. Przy Bukowej w ciągu 18 miesięcy rozegrał 38 meczów, zarówno ligowych, jak i w Pucharze Polski. W ostatnich miesiącach u trenera Rafała Góraka tylko dwukrotnie wyszedł na boisko w podstawowym składzie. – Mogłem na pewno grać więcej, ale nie był to dorobek jakiś strasznie skromny. Dużo się w tym czasie nauczyłem – twierdzi.

Zagrać w biało-czerwonym trykocie

Odra po przerwie spowodowanej pandemią w rozgrywkach ligowych spisuje się lepiej niż przyzwoicie. Nadal zaangażowana jest w walkę o utrzymanie, ale chyba najgorsze ma już za sobą. – Najważniejsze jest jak najszybsze utrzymanie. Do baraży o awans chyba się już nie włączymy – żartuje Tabiś. Ostatnie dobre występy powodują, że w Opolu wszyscy powolutku myślą już o przyszłym sezonie. – Ta runda solidnie wygląda w naszym wykonaniu. Zdobywamy sporo punktów. O ambicjach i celach klubu rozmawiałem również z włodarzami zimą, gdy przychodziłem do Opola. Jest plan, zespół może delikatnie zostać przebudowany, jest szansa na nowy obiekt, więc fajnie byłoby podążyć za tymi aspiracjami – mówi obrońca Odry.

Tabiś jednak ze spokojem wyczekuje tego, co będzie. Z Odrą kontrakt ma ważny do końca przyszłego sezonu. – Zobaczymy co będzie potem, moim marzeniem jest ekstraklasa, chcę rozgrywać jak najwięcej meczów. Ale najpierw muszę wykorzystać swój czas w Opolu – mówi zawodnik, który, pomimo różnych zawirowań, wykonuje kolejny krok w swojej piłkarskiej przygodzie. – Mecze wśród najlepszych to jest taki naturalny stopień – dodaje. Młodzieżowiec Odry Opole ma na swoim koncie także liczne występy w reprezentacjach młodzieżowych. Począwszy od U-15, a skończywszy na kadrze U-19 i meczach wiosną ubiegłego roku. – Wspomnienia są fajne z każdej z tych kadr, ale staram się o tym nie myśleć. Jesienią już nie otrzymywałem powołań, ale rozumiem i szanuję to. Teraz najważniejszy jest rozwój i gra w Odrze Opole. Na tym się skupiam. Jak będę się dobrze prezentował, to może i nagroda przyjdzie – dodaje na zakończenie Tabiś.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności