Aktualności

[FORTUNA 1 LIGA] Bieszczad i Kobylak – kiedyś koledzy z klasy i rywale w bramce, teraz w jednej lidze

Rozgrywki16.09.2020 
Wśród uczniów 1. klasy Gimnazjalnego Ośrodka Szkolenia Sportowego Młodzieży w Krośnie byli m.in. Kacper Bieszczad oraz Gabriel Kobylak. Ci dwaj 18-latkowie wybrali podobne ścieżki, dzięki czemu ich drogi krzyżują się w Fortuna 1. Lidze. Jeden broni w Chrobrym Głogów, drugi w Puszczy Niepołomice.

Nieistniejące już Gimnazjalne Ośrodki Szkolenia Sportowego Młodzieży zajmowały się edukacją i szkoleniem młodych zawodników. Do jednej z klas takiego ośrodka na Podkarpaciu trafili w tym samym czasie Kacper Bieszczad oraz Gabriel Kobylak. Każda klasa miała swoich nauczycieli, uczniowie-piłkarze byli pod opieką sztabu trenerskiego. W Krośnie sztab tworzyli Dariusz Liana, Marcin Włodarski i odpowiadający za bramkarzy Piotr Hajduk.

Tacy sami, a jednak inni

18-letni dziś bramkarze znaleźli się w jednej klasie w 2015 roku. Kacper występował wówczas w Karpatach Krosno, z kolei Gabriel trenował w Ekoballu Sanok. Razem grali w kadrze województwa podkarpackiego, prowadzonej przez Dariusza Lianę. – Z rocznikiem 2002, wówczas drużyną U-13 zdobyliśmy wicemistrzostwo Polski w Łodzi. Pierwszym bramkarzem był Bieszczad. W wakacje po pierwszym roku znów pojechaliśmy na mistrzostwa, tym razem U-14. W eliminacjach i w fazie finałowej bronili po równo, trudno było bowiem wybrać tego pierwszego, prezentowali zbliżony poziom. W tamtym czasie lepszymi warunkami fizycznymi dysponował Kacper, który bardzo dobrze grał na linii, Gabriel zaś lepiej spisywał się na przedpolu, nogami grali podobnie. Naprawdę detale decydowały o różnicach między nimi – opisuje swoich podopiecznych Liana.



Jak szkolne czasy GOSSM-u zapamiętali Kacper i Gabriel? – Ta rywalizacja była bardzo wyrównana. Nie zazdroszczę trenerowi Lianie, który miał ciężki orzech do zgryzienia na kogo postawić. Na początku bronił Kacper, później jak wskoczyłem do bramki to nie oddałem już rękawic. Kacper to fajny kumpel, co nie zmienia faktu, że toczyliśmy zażartą walkę – śmieje się Kobylak. – Nie było wśród nas pewniaka, do bramki wchodził ten, który akurat prezentował wyższą formę danego dnia, tygodnia. Trener starał się umiejętnie rotować między nami. Z Gabrysiem miałem dobry kontakt, nawet bardzo dobry, mimo że rywalizowaliśmy o miejsce w bramce – dodaje Bieszczad.

Jeśli chodzi o budowanie kariery, w drodze Kobylaka i Bieszczada można dostrzec sporo podobieństw. Co prawda Bieszczad opuszczał GOSSM po pierwszej klasie gimnazjum, by przenieść się do Zagłębia Lubin, a Kobylak wyjechał z Podkarpacia trzy lata później, decydując się na Legię Warszawa, to obaj wcześniej czy później trafili do klubów ekstraklasy. Przed tym sezonem zostali wypożyczeni do klubów Fortuna 1. Ligi. W 5. kolejce być może zobaczymy obu w pierwszych składach Puszczy Niepołomice i Chrobrego Głogów w bezpośrednim starciu.



Wycisnąć jak najwięcej z szansy

Kobylak: – Na pewno wymienimy się niejedną wiadomością! Naturalne, że chciałbym ten mecz wygrać, przede wszystkim zagrać na zero z tyłu. Obaj szliśmy podobną drogą, choć ja trafiłem lepiej, bo moim zdaniem Legia szkoli lepiej niż Zagłębie. Mam tu większe możliwości. Z drugiej strony on dostał szansę w ekstraklasie. W tym sezonie broni od początku w Chrobrym, ja do bramki wszedłem w trzecim spotkaniu, za to debiucie nie wpuściłem gola. Czekam na dalszy rozwój sytuacji.



Bieszczad: – W bardzo młodym wieku udaje się nam się obu grać na szczeblu centralnym. Nie pozostaje nic innego jak cały czas ciężko pracować, aby podnosić własne umiejętności, nabierać doświadczenia. Niedawno spełniłem swoje marzenie z dzieciństwa. Dostałem szansę na poziomie ekstraklasy. Tę szansę traktuję jak kop do dalszej pracy nad sobą. Z każdym meczem gra mi się coraz pewniej, nabieram większej ogłady. Takie coś tylko może zaprocentować.

Bieszczad w ekstraklasowym Zagłębiu zadebiutował w 35. kolejce poprzednich rozgrywek przeciwko Wiśle Płock. Stanął między słupkami także w spotkaniu z Wisłą Kraków (36. seria spotkań). Grał w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Był uczestnikiem zgrupowania Letniej Akademii Młodych Orłów, jednego z flagowych projektów Polskiego Związku Piłki Nożnej. Kobylakowi zdarzyło się już trenować z pierwszą drużyną Legii. Do tej pory występował jednak wyłącznie w rezerwach stołecznego klubu. Wypożyczenie ma pomóc młodym golkiperom oswoić się z rywalizacją na wysokim poziomie. Wrócą bogatsi piłkarsko.



Śladem Majeckiego

– Jeden dobry sezon w pierwszej lidze sprawia, że potem łatwiej na kogoś takiego postawić w ekstraklasie. Co innego przecież ogranie się na zapleczu ekstraklasy, a co innego przejście prosto z juniorów. Co do Puszczy: od dłuższego czasu stawia się tutaj na młodzieżowca w bramce. Chciałbym po sezonie powalczyć o swoje w Legii. Przykład Radka Majeckiego pokazuje, że można. Poszedł do Stali, gdzie spisał się bardzo dobrze. Wrócił na Łazienkowską, postawili na niego. Wykorzystał szansę i wyjechał do ligi francuskiej – zaznacza Kobylak.



Rywalizacja dwóch bramkarzy z Podkarpacia to duża sprawa dla całego regionu. – Jeszcze niedawno było nie do pomyślenia, że nasi wychowankowie występować będą w pierwszej lidze. Budujące jest to, że mówimy o 18-latkach, cała kariera tak naprawdę dopiero przed nimi. Cieszymy się, że naszych chłopaków – również Sylwestra Lusiusza, Kamila Piątkowskiego, Przemka Sajdaka – możemy oglądać w telewizji. Nam stworzenie ośrodka szkolenia wyszło na dobre, wypromowało się wielu młodych zawodników – komentuje dla Łączy Nas Piłka Liana.

Piotr Wiśniewski

fot. grupowe: archiwum prywatne Dariusza Liany

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności