Aktualności

[BEACH SOCCER] Marcin Stanisławski: Osiągnięte wyniki należy szanować

Reprezentacja27.12.2019 
2019 rok dla polskiego beach soccera był słodko-gorzki. Były momenty bardzo radosne, jak chociażby sukcesy drużyn klubowych, ale były także gorsze chwile, gdy reprezentacji nie udawało się awansować do finałów wielkich imprez. – Nie ma na to szans, by w stu procentach przełożyć sukces klubów na kadrę – mówi Marcin Stanisławski, który łączy w sobie te lepsze i gorsze chwile, jest bowiem między innymi selekcjonerem reprezentacji Polski.

Jaki to był rok dla polskiego beach soccera?
Myślę, że wart zapamiętania. Największy sukces to bez wątpienia finał Euro Winners Cup z udziałem KP Łódź. To najbardziej prestiżowe rozgrywki na świecie, wszystkie najlepsze kluby Europy i przede wszystkim wszyscy najlepsi zawodnicy świata biorą w tych zmaganiach udział, a polski zespół zagrał w wielkim finale. To najprawdopodobniej może już nigdy w historii się nie wydarzyć, aby na takim poziomie wystąpiła drużyna z naszego kraju. Mówię najprawdopodobniej, bo rok temu zajmując z KP Łódź trzecie miejsce też tak mówiłem... Reprezentacja w moim odczuciu również miała udany rok, nie było sukcesu w postaci awansu na mistrzostwa świata, dlatego nie jesteśmy w euforii, ale utrzymanie w Dywizji A w takiej grupie, jaką mieliśmy w tym roku oraz siódme miejsce w eliminacjach, to wyniki, które należy w tych czasach szanować.

Duże oczekiwania w środowisku były zwłaszcza po sukcesach drużyn klubowych, ale w tym wypadku, w naszych realiach, ciężko to przełożyć na grę kadry w stosunku 1:1.
Oczywiście, że bardzo ciężko. Beach soccer to sport drużynowy, ale ze wszystkich odmian piłki nożnej chyba najbardziej uzależniony od indywidualności. Mimo że my jako KP Łódź, awansując do finału EWC, chwaleni byliśmy przede wszystkim za bardzo dobrą dyscyplinę taktyczną całego zespołu, siłę i współpracę, to gołym okiem było widać, jaką rolę odgrywali u nas dwaj Brazylijczycy – Jordan i Paulinho. Oprócz nich o naszej sile ofensywnej decydował głównie Daniel Krawczyk, natomiast o defensywnej Artur Popławski, więc zawodnicy, którzy nie grają w drużynie narodowej, lub jak w przypadku Artura, sporadycznie. Mamy więc odpowiedź czemu ten sukces tak ciężko przełożyć na niwę reprezentacyjną. W stosunku 1:1 nie ma na to szans, natomiast wiele wspólnych elementów łączy grę KP Łódź i kadry, stąd nasze bardzo solidne wyniki w tym roku.

Jeżeli szukać pozytywów w minionych miesiącach, zwłaszcza pod kątem jedności drużyny, charakteru, to były to chyba eliminacje do mistrzostw świata?
Zdecydowanie! Zagraliśmy bardzo dobry turniej, jeśli ktoś ma inne zdanie, to znaczy, że chyba nie zna realiów panujących w tych czasach oraz potencjału zespołów w Europie. Czyste argumenty: przegraliśmy w eliminacjach tylko z Portugalią i dwukrotnie z Włochami, czyli mistrzem i wicemistrzem świata. Wygraliśmy pięć spotkań, trudnych, o różnym charakterze gatunkowym. Niezapomniany mecz z Niemcami w fazie pucharowej i gol Kuby Jesionowskiego w dogrywce oraz zwycięstwa z bardzo silną Białorusią oraz rekordowe w historii 13:3 z Azerbejdżanem to mecze, które szczególnie zapadną nam w pamięci.



Czego dodatkowego trener dowiedział się o tym zespole w trakcie tych eliminacji?
Ten zespół rósł w trakcie turnieju, wytrzymaliśmy ten reżim meczowy pod kątem fizycznym oraz mentalnym. To jest fajna, bardzo ambitna grupa młodych ludzi, którzy mają swoje marzenia i ten turniej udowodnił im, że wcale nie są one takie nierealne. Drugie spotkanie z Włochami, które przegraliśmy 1:3, to jeden z najlepszych meczów w naszym wykonaniu w ostatnich latach. Szkoda, że przegrany, ale kto pamięta to spotkanie, ten wie, jaki miało przebieg, jak jedna-dwie inne decyzje sędziowskie zmieniłyby ten obraz. My musimy doceniać to, że potrafimy w tak ważnych meczach stawiać czoła takim gigantom jak Włosi czy wcześniej Szwajcaria, Ukraina, a później Białoruś. To zespoły o nieporównywalnie większych możliwościach sportowych.

A Europejska Liga Beach Soccera? Tegoroczna zmiana chyba nie sprzyja takim reprezentacjom jak nasza, którym zdarzają się wahania formy?
Rozegraliśmy jeden turniej, a nie jak do tej pory dwa, trafiając na dodatek do grupy śmierci – z Portugalią, Szwajcarią i Ukrainą. Co ciekawe, wszystkie te zespoły w rozgrywanym kilka tygodni wcześniej turnieju Europejskich Igrzysk Olimpijskich w Mińsku zajęły miejsca w pierwszej czwórce, a Portugalia zdobyła nawet złoto. Zdawaliśmy sobie sprawę, że w tej sytuacji będzie się liczyć każdy gol w kontekście utrzymania. Zakładaliśmy porażkę z Portugalią w pierwszym spotkaniu, ze Szwajcarią po szalonym meczu, w którym prowadziliśmy już 4:0, przegraliśmy w dogrywce. Z Ukrainą natomiast grając tylko szóstką zawodników w polu broniliśmy naszego „dobrego” bilansu bramkowego na tle zespołów z innych grup. Utrzymaliśmy się, ostatecznie zajmując dziesiąte miejsce, więc jesteśmy umiarkowanie zadowoleni.

Abstrahując od wyników, a patrząc tylko na kadrę i grupę tych ludzi, reprezentacja dokonała postępu, zrobiła krok do przodu w ostatnim roku?
Na pewno ustabilizowaliśmy skład drużyny, ma ona już swój trzon, silny kręgosłup. Nie jesteśmy magikami, nie wyczarujemy z kapelusza kogoś, kto tę reprezentację zbawi, staramy się wykorzystać maksymalnie potencjał, jaki posiadamy. Moim zdaniem udaje nam się to w dużym stopniu. Oczywiście, znamy nasze problemy, nie mamy klasowego egzekutora, nie mamy zawodników grających na najwyższym europejskim poziomie. Nasza gra opiera się głównie na dyscyplinie, solidności, przygotowaniu motorycznym i taktycznym. Natomiast bardzo ważnym i udanym ruchem był powrót do kadry Daniela Barana, którego postawa dała temu zespołowi trochę więcej wariantów w grze. Mimo początkowych małych problemów, wyrósł on na lidera i bardzo wszyscy liczymy na niego w przyszłym roku.

Jak wygląda zaplecze pierwszej reprezentacji? Przede wszystkim mowa o młodzieży.
W tym roku wraz z moim asystentem Tomaszem Lenartem bardzo wnikliwie analizowaliśmy wszystkich młodych zawodników pod kątem przydatności w najbliższej przyszłości do drużyny narodowej. Wielu z nich dostało w tym roku szansę gry w meczach kadry A, zaliczając oficjalne debiuty, przede wszystkim w spotkaniach towarzyskich. Na najważniejszy turniej, czyli eliminacje do MŚ, w kadrze znalazł się Bartosz Szloser. Nie będę zakłamywać rzeczywistości, moja ocena ogółu potencjału zawodników młodzieżowych jest bardzo średnia. Piłka plażowa na świecie stała się bardzo atletyczna, zawodnicy oprócz świetnej techniki muszą być bardzo dobrze przygotowani motorycznie, mecze stoją na niesamowicie dużym poziomie intensywności. Bartka czeka bardzo dużo pracy, ma ciekawy potencjał techniczny, zauważyliśmy spory progres w intensywności w grze, poprawił również cechy mentalne. Jest także kilku ciekawych zawodników w kraju, których objęliśmy bardziej szczegółową obserwacją, ale nie należy w najbliższym roku spodziewać się masowego napływu świeżej krwi do reprezentacji.

Rozmawiał Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności