Aktualności

65. derby Łodzi. „By w tym meczu piłki w piłce było jak najwięcej”

Rozgrywki16.09.2020 

Widzew ostatni w tabeli, a ŁKS wiceliderem FORTUNA 1 Ligi – tak wygląda sytuacja przed 65. derbami Łodzi (środa, godz. 19:10, transmisja Polsat Sport News). – Faworytem są ełkaesiacy, ale nie stawiam Widzewa na straconej pozycji – mówi Krzysztof Baran, były zawodnik ŁKS. – W tym sezonie ŁKS zdobędzie więcej punktów w lidze, ale w derbach może przegrać – uważa Dariusz Gęsior, były piłkarz Widzewa.

Rzeczywiście faworytem jest spadkowicz z ekstraklasy. ŁKS ma kilka atutów. To drużyna, która ma ten sam trzon z poprzedniego sezonu. W dwóch meczach ligowych w tych rozgrywkach zagrali niemal wyłącznie piłkarzy, którzy są w zespole co najmniej rok. Choć spadli z ekstraklasy, to zyskali sporo doświadczenia. Zatrudniony w maju trener Wojciech Stawowy miał sporo czasu, by przyjrzeć się zespołowi. Kiedy obejmował drużynę było niemal przesądzone, że spadnie do pierwszej ligi. Mógł więc spokojnie zacząć wprowadzać własny styl. Początek sezonu na razie potwierdza, że piłkarze i szkoleniowiec znaleźli wspólny język. Dwa efektowane zwycięstwa, siedem strzelonych goli i zero straconych.

Tomasz Salski, prezes ŁKS, przyznał nawet, że zwycięstwo w Opolu z Odrą było za wysokie. I, że przed derbami trzeba było tonować nastroje w drużynie. – Dlatego bardzo obawialiśmy się meczu ze Stomilem Olsztyn. Zrobiliśmy dużo, by zawodnicy nie myśleli już o derbach, ale właśnie o tym spotkaniu. I wygraliśmy 3:0 – mówi Salski. – Teraz mecz z Widzewem. Liczę, że poziom będzie wyższy niż w 2017 roku w trzeciej lidze. Wtedy zęby bolały, jak się oglądało to spotkanie. Chciałbym, by było dużo piłki w piłce, a nie tylko walka. Nie jest też tak, że ostatnie wyniki obu drużyn odzwierciedlają potencjał obu zespołów – uważa.

Widzew jest bowiem na przeciwnym biegunie. Po porażkach z Radomiakiem i Chrobrym Głogów zajmuje ostatnie miejsce. Strzelił tylko jedną bramkę, a stracił siedem. Po awansie do pierwszej ligi przyszedł nowy trener, a także dziesięciu zawodników. Enkeleid Dobi pracuje z zespołem dopiero od półtora miesiąca.

– Wszyscy jesteśmy zawiedzeni. Nie zasłużyliśmy na tak wysokie porażki. To oznaka, że coś nie funkcjonuje jak powinno. Liczę na to, że szczęście do nas wróci, ale musimy w tym pomóc. Trzeba zostawić na boisku nie tylko zdrowie, ale też serce, duszę i wątrobę – twierdzi trener Dobi. – ŁKS to dobry zespół. Ma trenera, który pracuje od dłuższego czasu i widać efekty. Mecz zaczyna się od 0:0. Zrobimy wszystko, by zejść z boiska z podniesioną głową. To w takich spotkaniach piłkarze pokazują swój prawdziwy charakter i osobowość – twierdzi.

Na derby kibice w Łodzi czekali trzy lata. W sezonie 2016/2017 obie drużyny zmierzyły się ze sobą na czwartym poziomie rozgrywkowym (III liga). Obydwa spotkania zakończyły się remisami (2:2 i 0:0). Na zapleczu ekstraklasy Widzew i ŁKS ostatnio grały ze sobą 10 lat temu. Świetne wspomnienia z sezonu 2009/2010 mają widzewiacy. Wygrali 2:1 i 4:1. W tym drugim spotkaniu jedną z bramek zdobył Marcin Robak, który znów gra w Widzewie. Oprócz niego smak derbów Łodzi, a także strzelanych goli w tym meczu znają Mateusz Michalski i Daniel Mąka. W ŁKS jest tylko jeden taki piłkarz – Maksymilian Rozwandowicz. On wystąpił w spotkaniu wiosną 2017 roku. Do tego trener Stawowy pracował w Widzewie w rundzie wiosennej sezonu 2014/2015.

– Może Maks i Janek Sobociński podejdą do tego spotkania z większymi emocjami, ale reszta drużyny niekoniecznie, choć zdają sobie sprawę, jak jest istotne dla kibiców. Dla trenera Stawowego ważne są cele przed nim postawione. On do każdego meczu podchodzi na 100 procent. Oczywiście nie jest z kamienia i na pewno udziela mu się ta atmosfera. Zresztą doskonale zna też klimat derbów Krakowa – zauważa prezes ŁKS.

Ligowa rywalizacja w derbach Łodzi sięga 1948 roku. Do tej pory rozegrano 64 spotkania (56 w ekstraklasie). Bilans jest korzystny dla Widzewa, który wygrał 27 razy. 25 spotkań zakończyło się remisem, a w 12 zwyciężył ŁKS.

W historii derbów nie brakuje piłkarzy, którzy zagrali po obydwu stronach barykady. To m. in. Andrzej Woźniak, Dariusz Podolski, Marek Dziuba, Rafał Pawlak, Zbigniew Wyciszkiewicz, Marcin Kaczmarek. Michał Probierz był piłkarzem i trenerem Widzewa, a także szkoleniowcem ŁKS. Maciej Terlecki w derbach wystąpił 10 razy. Pięciokrotnie jako ełkaesiak i tyle samo jako widzewiak. Jego przejście z klubu z al. Unii do zespołu z al. Piłsudskiego odbiło się głośnym echem.

– Nie było to dla mnie łatwe, bo wszyscy wiedzą jak wygląda sytuacja między fanami tych klubów. Dla kibiców ŁKS byłem jak wychowanek, zwłaszcza, że mój tata to dla nich legenda. Do Widzewa odchodzili też inni piłkarze, ale do mnie przyczepili się najbardziej – przyznaje Terlecki. – Nie było też łatwo na Widzewie. Debiutowałem w eliminacjach Ligi Mistrzów. Trybuny pełne, a pół stadionu mnie wyzywa. W końcu część kibiców, chyba tych bardziej kochających piłkę zaczęła się buntować i mnie bronić. Uznali, że nie wolno obrażać swojego piłkarza. Spodziewałem się takiego przyjęcia, ale to mnie motywowało, by skupić się na piłce. Czułem się jak koszykarz NBA, który wykonuje rzut osobisty, a za koszem jest mnóstwo ludzi, którzy machają, by wytrącić mnie z równowagi – opisuje.

Terlecki przyznaje, że za jego czasów na derbach bardziej zależało ŁKS, co nie zawsze pomagało. Kiedy grał w tej drużynie, wygrał tylko raz. Jako zawodnik Widzewa zwyciężył w czterech z pięciu występów w derbach Łodzi. – Oczywiście największe ciśnienie jest u kibiców obydwu drużyn. W tamtym czasie w ŁKS było dużo zawodników wywodzących się z Łodzi i regionu. Chojnacki, Bendkowski, Pawlak, Lenart, Wieszczycki, Płuciennik czy Krysiak. To w większości wychowankowie, którzy jak byli młodzi kibicowali tej drużynie. Wiedzieli co znaczy porażka w derbach i mogli bać się oskarżeń, że nie dali z siebie wszystkiego. Spalali się psychicznie – tłumaczy Terlecki. – A Widzew zwykle kupował do zespołu gotowych piłkarzy. Może Tomek Łapiński mógł się czuć związany sentymentalnie, bo w młodym wieku przyszedł do tej drużyny i Piotr Szarpak. Reszta oczywiście zdawała sobie sprawę, że to ważny mecz dla kibiców, ale to były takie same trzy punkty do zdobycia. I tym właśnie Widzew wygrywał – uważa.


W marcu 1997 roku Terlecki świętował wygraną ŁKS na Widzewie 1:0. Osiem miesięcy późnej triumfował przy al. Unii po tym jak widzewiacy wygrali 3:2. – Widzew wtedy grał w Lidze Mistrzów, miał bardzo mocny skład, a jednak wygraliśmy. Pamiętam, że ŁKS bardzo potrzebował klasowego bramkarza i udało się na ostatnią chwilę ściągnąć z Legii Bodzia Wyparłę. W ostatnim sprawdzianie przed ligą przegraliśmy 0:5 z Ruchem, a Bodzio zawalił ze trzy gole. Mówiłem: „Spokojnie, to doświadczony bramkarz i w sparingach gra na pół gwizdka”. I w derbach był bohaterem – wspomina Terlecki. – W tym drugim meczu jechaliśmy na al. Unii jako lider. ŁKS był za nami i jakby wygrał, to by nas wyprzedził. W obu zespołach byli świetni zawodnicy i to było naprawdę wielkie widowisko. Na miarę Ligi Mistrzów. To jednak my byliśmy wtedy mistrzem Polski i jak na mistrza przystało wygraliśmy – dodaje.



Przed 65. derbami Łodzi częściej ŁKS jest stawiany w roli faworyta. Byli uczestnicy tych spotkań podkreślają, że Widzew też na wiele stać.

Krzysztof Baran: – Po ostatnich wynikach ŁKS powinien wygrać derby. Oglądałem jednak mecze Widzewa i wcale bym go nie skreślał. Dwa razy przegrał wysoko, ale miał sporo sytuacji. Zabrakło skuteczności, a na dodatek indywidualne błędy obrońców i bramkarza podcinały skrzydła.

Terlecki: – Jak na razie Widzew więcej walczył niż pokazywał piłkarskich umiejętności. Może w końcu to się zmieni. Za to ŁKS już w ekstraklasie dobrze prezentował się pod względem piłkarskim. Trzon zespołu został utrzymany i nadal pokazuje na boisku jakość.

Dariusz Gęsior: – Każdy wynik poza zwycięstwem ŁKS będzie niespodzianką. Co oczywiście nie znaczy, że nie może derbów przegrać. Widzew nie jest zespołem, który może w tym sezonie walczyć o ekstraklasę. Ledwo z drugiej ligi się wydostał. Na koniec sezonu ŁKS będzie miał więcej punktów, ale derby może przegrać.

Andrzej Klemba

Fot. Cyrfasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności