Aktualności

„Ziomale” z Radzionkowa na ekstraklasowym szlaku

Rozgrywki28.02.2020 

Czasy „Cidrów” w ekstraklasie minęły już chyba bezpowrotnie, ale ze względu na radzionkowską przeszłość kilku obecnych ekstraklasowiczów, wiele spotkań dla kibiców z tej 16-tysięcznej gminy ma sentymentalne znaczenie. Co więcej, biorą w nich udział mieszkańcy Radzionkowa – Artur Skowronek i Mirosław Smyła.

Ich drogi wielokrotnie się przecinają, począwszy od tych zupełnie terytorialnych. W Radzionkowie zamieszkują od siebie w odległości niespełna 300 metrów. Zresztą „sąsiad” to określenie, które pasuje do wielu ich relacji.

Inna droga, ten sam cel

Obaj co prawda pochodzą z Bytomia, gdzie się urodzili, ale związani są z Radzionkowem. – W Radzionkowie panuje rodzinna atmosfera, to służy rozwojowi. Ciągle coś się dzieje, coś się buduje. To odzwierciedlenie charakteru mieszkańców Radzionkowa. Może jest ich niewielu, ale stanowią zgraną społeczność. Teraz powstało w Radzionkowie również boisko, mam nadzieję, że to dopiero początek inwestycji sportowych. Bo Radzionków lubi sport – mówi 38-letni Artur Skowronek o swoim mieście, w którym stawiał pierwsze trenerskie kroki. – Zyskać sympatię i szacunek tej społeczności to coś wielkiego. Trzeba sobie na to zasłużyć, nikt nie dostaje tam niczego za darmo – dodaje z kolei Smyła, który nigdy nie miał jednak okazji grać w popularnych „Cidrach”, czy też prowadzić drużyny Ruchu.

Zatrudnienie jesienią obu trenerów w PKO Ekstraklasie mogło uchodzić za niespodziankę.  Obaj byli do tej pory kojarzeni głównie ze śląskimi klubami, ale w ostatnich miesiącach pokazali się z bardzo dobrej strony w swoich poprzednich ekipach. Smyła latem uratował Wigry Suwałki od spadku do drugiej ligi, natomiast Skowronek zbierał bardzo pochlebne recenzje za pracę w Stali Mielec.

Obaj są dzisiaj w gronie szesnastu trenerów w PKO Ekstraklasie, drogę do elity obrali jednak zupełnie inną. Młodszy o trzynaście lat od Smyły Skowronek już jako 29-latek pracował w pierwszoligowym Ruchu Radzionków. Nie starał się ograniczać jedynie do śląskiego podwórka. Szybko wyjechał po raz pierwszy z Radzionkowa, gdy podjął pracę w ekstraklasowej Pogoni Szczecin. Nie bał się także trudnych decyzji. Podjął pracę w Polonii Bytom, gdzie kibice często wypominali mu korzenie radzionkowskie. –  Jestem trenerem zawodowym, idę więc tam, gdzie mnie chcą. Jestem wychowankiem Ruchu Radzionków, nigdy o tym nie zapomnę i zawsze będę o tym wspominał. Ale jestem zawodowym trenerem, i muszę patrzeć na to z tej perspektywy. Żałuję tylko, że zaufałem obietnicom, bo o ile wiedziałem, że były w Bytomiu finansowe problemy, to nie przypuszczałem, że wygląda to aż tak źle. Z perspektywy czasu żałuję, ale z drugiej strony wyżywiłem rodzinę – mówił swego czasu Skowronek o bytomskim etapie pracy zawodowej na łamach portalu sportslaski.pl. Potem wiodło mu się różnie, zwłaszcza w piłkarskich firmach. Z GKS Katowice został zwolniony, z Widzewem Łódź zaliczył spadek.

Przełom w Suwałkach

Smyła pracował głównie w śląskich klubach, ubiegłoroczny angaż w Suwałkach był dla niego pierwszym poza szeroko rozumianym województwem. Jak sam przyznaje, drogę do elity wybrał okrężną. – Widocznie tak miało być, nigdy niczego nie zazdrościłem nikomu. Jestem z tej swojej drogi zadowolony, nie lubię gdybać – mówił w jednym z wywiadów obecny trener Korony Kielce.

Dla obu szkoleniowców Suwałki były swoistym przełomem po trudnych wcześniejszych okresach.  – Takie zawsze się zdarzają. Trochę już się nauczyliśmy, śląski charakter również chyba nam pomógł – mówią zgodnie obaj. Smyła po „wiosennym cudzie” jakiego dokonał w Suwałkach, długo bezrobotnym nie pozostawał, dla młodszego Skowronka dobra praca z Wigrami zaowocowała ofertą ze Stali Mielec.

Na trenerskim szlaku ich drogi przecinały się jednak dość rzadko. Po raz pierwszy rywalizowali ze sobą, gdy Mirosław Smyla prowadził GKS Tychy, zaś Artur Skowronek był asystentem Rafała Góraka w sztabie Ruchu Radzionków. Mecz zakończył się wówczas remisem 1:1. Ostatnio rywalizowali natomiast w sezonie 2017/2018, gdy Odra Opole (Mirosław Smyła) walczyła z Wigrami Suwałki. – Mirek jest człowiekiem, który w naszych relacjach nie patrzy na tę różnicę pokolenia. To taki normalny gość, a przy tym dobry trener. Każde nasze spotkanie to wartościowa rozmowa i duża doza humoru. Cieszy się trenerką każdego dnia – mówi Skowronek, który ze swoim „ziomalem” 23 lutego po raz pierwszy rywalizował w PKO Ekstraklasie. Górą okazał się Skowronek, bo Wisła wygrała z Koroną 2:0.

Obaj trenerzy wspólnie kończyli kurs UEFA Pro, a zespoły przez nich prowadzone biją się o utrzymanie w lidze. – Fakt, że spotykamy się przy ławkach trenerskich w najwyższej klasie rozgrywkowej na pewno budzi pozytywne emocje. Znamy się dobrze. Obaj mamy za sobą lepsze i gorsze chwile. Walczyliśmy i to się opłaciło. Jesteśmy w Ekstraklasie, a przed nami walka o to, by się w niej utrzymać – zauważa Skowronek, który miał okazję się spotkać ze Smyłą na boisku także latem ubiegłego roku, podczas jubileuszu 100-lecia Ruchu Radzionków.

Wychowani na Polonii

Wspólnym mianownikiem dla obu trenerów jest nie tylko Radzionków, ale również Polonia Bytom. Artur Skowronek pracował w tym klubie samodzielnie, Smyła był asystentem. Bytomski klub to zresztą swoisty fenomen w drodze trenerskiej wielu szkoleniowców. W PKO Ekstraklasie pracuje pięciu trenerów z Górnego Śląska, wszyscy z nich przewinęli się swego czasu przez ławkę trenerską Polonii. Waldemar Fornalik, Michał Probierz i Marcin Brosz – całe trio właśnie w Bytomiu zbierało cenne doświadczenia, dla tych dwóch ostatnich była to zresztą pierwsza praca z seniorami. Probierz w Polonii swego czasu zastępował Brosza, pracował tam dwukrotnie.

W sztabach ekstraklasowych drużyn również nie brakuje bytomskich akcentów. Przeszłość „polonijną” ma za sobą też Mirosław Dreszer, trener bramkarzy w Koronie Kielce. Zresztą fenomen niebiesko-czerwonych nie ogranicza się tylko i wyłącznie do najwyższej klasy rozgrywkowej. W I lidze trenuje bowiem jedna z legend najnowszej Polonii, czyli Jacek Trzeciak (Olimpia Grudziądz), jak również Dietmar Brehmer (Odra Opole). Od Bytomia zaczynał także swoją karierę trenerską selekcjoner Jerzy Brzęczek, który w 2009 roku przez kilka miesięcy był grającym asystentem Marka Motyki w drużynie niebiesko-czerwonych. 

– Polonia to miejsce szczególne, tam trzeba wykuwać charakter. Klub jest bogaty w tradycje, ale jednak trzeba było walczyć tam z wieloma przeciwnościami. Tak miałem ja, podobnie pewnie mieli inni trenerzy. Ale udowodnili, że warto na nich stawiać, że to był dobry wybór władz – podsumowujei Grzegorz Kapica, który również był trener Polonii Bytom na początku XXI wieku.

Tadeusz Danisz

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności