Aktualności

[WYWIAD] Szymon Sobczak: W Jagiellonii będę mógł skupić się na dalszym rozwoju

Rozgrywki11.08.2020 
Po dwóch sezonach spędzonych w Stomilu Olsztyn, a czterech w Fortuna 1. Lidze Szymon Sobczak zdecydował się na zmianę. Od nowego sezonu będzie zawodnikiem Jagiellonii Białystok. – Jest to klub, który ma swoją markę w Polsce. Ma jedną z lepszych baz treningowych, jakie znam. Pojawiały się też inne oferty, ale mniej konkretne, kiedy więc ze swoją propozycją przyszła Jagiellonia, dokładnie przeanalizowałem wszystkie plusy i minusy i razem z menedżerem stwierdziliśmy, że niczego nie będzie mi w stolicy Podlasia brakować. Będę mógł tylko i wyłącznie skupić się na dalszym rozwoju – mówi 27-letni napastnik w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Czy to przypadek, że akurat po swoim najlepszym indywidualnie sezonie zmieniasz klub na ekstraklasowy?
W piłce nie ma przypadków, czy zbiegów okoliczności, na wszystko trzeba zapracować. Długo pracowałem, żeby wrócić do najwyższej klasy rozgrywkowej. Od dłuższego czasu wiedziałem o co się toczy gra. Swoje siły koncentrowałem na tym, aby zrobić w końcu ten krok do przodu. Cieszę się, że przeniosłem się akurat do Jagiellonii. Jest to klub, który ma swoją markę w Polsce. Ma jedną z lepszych baz treningowych, jakie znam. Pojawiały się też inne oferty, ale mniej konkretne, kiedy więc ze swoją propozycją przyszła Jagiellonia, dokładnie przeanalizowałem wszystkie plusy i minusy i razem z menedżerem stwierdziliśmy, że niczego nie będzie mi w stolicy Podlasia brakować. Będę mógł tylko i wyłącznie skupić się na dalszym rozwoju.



Wygląda na to, że Jagiellonia zmieniła swoją politykę kadrową. Będzie w niej kilka nowych, polskich twarzy – ty, Maciej Mas, Błażej Augustyn, Mateusz Wyjadłowski. Jedynie Pavels Steinbors jest Łotyszem.
Na pewno da się zauważyć zmianę proporcji polskich zawodników w stosunku do zagranicznych. Taka zmiana może tylko cieszyć, ostatni sezon pokazał, co jest potrzebne dla drużyny. Sama roszada na ławce trenerskiej wydaje się być przemyślaną decyzją. Mam nadzieję, że jako całość zgramy się na tyle, że będziemy bardzo dobrze funkcjonować.

Trenera Bogdana Zająca miałeś możliwość poznać kilka lata temu.
Tak, gdy pracował w Górniku z trenerem Adamem Nawałką, kiedy ja tam grałem. Myślę, że szybko znajdziemy wspólny język. Jest bardzo skrupulatną osobą, z niezwykłą dbałością podchodzi do swoich obowiązków. Czeka nas dużo pracy. Dla mnie to bardzo ważne, bo jestem w takim wieku, że mogę wiele zyskać na współpracy z tym szkoleniowcem. Zostałem bardzo pozytywnie odebrany przez zespół. Nie mamy praktycznie czasu na aklimatyzację, przerwa między sezonami w związku z pandemią jest bardzo krótka. Nie ma co jednak patrzeć na negatywy, ja staram się szukać jasnej strony każdej sytuacji. Jestem pozytywnie naładowany, ale też spokojnie podchodzę do nowego wyzwania. To efekt tego, że wiem, ile mnie kosztowało to, aby znaleźć się w takim miejscu. Ile doświadczenia przez to zdobyłem.

Opuściłeś Stomil, bo nadszedł czas na zmianę, czy wszedłeś w optymalny wiek dla piłkarza, by stawiać sobie kolejne, ambitne cele?
Jakiś czas temu wyznaczyłem sobie cel, do realizacji którego konsekwentnie dążyłem. Chcę się rozwijać. A że kariera piłkarza nie trwa wiecznie, trzeba łapać okazję, „kuć żelazo, póki gorące”. Jagiellonii się nie odmawia, stąd taka moja decyzja. W Stomilu czułem się bardzo dobrze, co potwierdziłem na boisku. Szybko się tam zaaklimatyzowałem. Duże znaczenie miał fakt, że zacząłem w końcu występować w ataku. Wcześniej w Podbeskidziu Bielsko-Biała, czy Stali Mielec, grałem na skrzydle, myślę, że dzięki temu zyskałem jako piłkarz. Dzisiejszy futbol wymaga wszechstronności, poza tym, współczesny zawodnik nie jest już tak przywiązany do jednej pozycji, chociaż ja mimo wszystko najlepiej czuję się jako „dziewiątka”.



Środkowy napastnik z umiejętnością odnalezienia się w każdej strefie ataku?
Za trenera Adama Majewskiego przeszliśmy w Stomilu na inne ustawienie, moje zadania przez to się zmieniły. Nie miałem z tym problemu. To tylko powinno mi ułatwić wkomponowanie się w Jagiellonię.

Czołowi strzelcy Fortuna 1. Ligi wylądowali w ekstraklasie. To chyba naturalna kolej losu, że bramki zdobywane na zapleczu stanowią przepustkę do ekstraklasy?
Pierwsza liga tak się ostatnio rozwinęła – choćby od strony medialnej – że jest mnóstwo okazji ku temu, by zobaczyć w akcji określonego piłkarza. W trakcie pandemii liga i telewizja dały możliwość obejrzenia wszystkich meczów na żywo. Takie coś w moim przekonaniu ułatwia ocenę danego zawodnika. Jest szansa przyjrzenia się mu w warunkach meczowych i nawet jeśli nie gra w zespole, który strzela dużo goli, to można analizować jego grę pod kątem asyst, czy kluczowych podań.



Terminarz na początku Jagiellonii nie oszczędził. Czekają was mecze z Wisłą Kraków, Legią Warszawa, beniaminkiem, który jeszcze wtedy będzie na euforii po awansie – Podbeskidziem Bielsko Biała oraz Piastem Gliwice. Może to i lepiej?
Też tak uważam. Jak zaczynać sezon to z „wysokiego C”.

Jak oceniasz potencjał beniaminków ekstraklasy, dobrze ci znanych Stali, Podbeskidzia i Warty?
Z ich obozów docierają sygnały, że łatwo broni nie złożą. Taki skład beniaminków nie jest dla mnie zaskoczeniem. Na pewno w tych zespołach nie obejdzie się bez wzmocnień. Każdy kto robi awans, jest świadom tego, że żeby drużyna się rozwijała potrzebni się jakościowi piłkarze w składzie.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski


fot. jagiellonia.pl

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności