Aktualności

[WYWIAD] Sebastian Kowalczyk: Gdy nie strzelałem goli, nie straciłem wiary w siebie

Rozgrywki05.11.2020 
Sebastian Kowalczyk dobrze wie, co dla piłkarza o jego charakterystyce oznacza długa przerwa bez gola. To już jednak 22-letni pomocnik Pogoni Szczecin ma za sobą. Przełamał się przeciwko Jagiellonii Białystok. Łączy Nas Piłka opowiada jak w tym trudnym czasie nie stracił wiary w siebie i co pozwoliło mu nie myśleć o złej serii.

Co czuje piłkarz ofensywny, który rok czeka na kolejnego gola? Tyle bowiem czasu minęło od twojego trafienia z Jagiellonią Białystok w 10. kolejce poprzedniego sezonu, do trafienia przeciwko... Jagiellonii w zaległym spotkaniu 6. kolejki obecnych rozgrywek.
Nie powiem, że nie dłużyło się to oczekiwanie, bo się dłużyło. Gol po dwunastu miesiącach fajnie smakuje. Wymagam od siebie na tyle dużo, że chciałbym zdobywać bramkę nawet co kolejkę, ale są rzeczy, na które nie mam wpływu. Muszę zaakceptować to, co było. Cieszę się więc, że w końcu moja zła seria skończyła się. Teraz pora na podtrzymanie serii, tyle że z golem. Od razu uprzedzę, nie liczyłem kolejnych dni bez gola. Robiłem swoje. Na każdy mecz wychodzę z takim samym nastawieniem i założeniem. Skoro nie strzelałem, nie asystowałem, to starałem się robić wszystko, aby drużyna w inny sposób skorzystała na mojej grze. Bo cele drużynowe są najważniejsze, moje na drugim miejscu. Przed meczem jedyne co siedzi w głowie, to myśl, by jak najlepiej się zaprezentować. Nie lubię narzucać na siebie dodatkowej presji, do niczego dobrego to nie prowadzi. Staram się grać z czystą głową. To nie jest łatwe, tym bardziej, kiedy brakuje liczb. Tygodnie mijały, a bramki jak nie było, tak nie było. W takiej sytuacji trudno o spokojną głowę. Nie da się też w ogóle o czymś takim nie myśleć. Były dni, kiedy się tym zadręczałem, potem pomagał mi spokój ducha. Gdybym sam się zakopał w swoich myślach, to tym gorzej dla mnie.



To jak wtedy postępuje piłkarz?
Miałem świadomość, że od zawodnika ofensywnego wymaga się bramek i asyst, a ja ich nie miałem, jednak spokojnie do tego podchodziłem. Wiedziałem, że tylko ciężka praca mi pomoże i dzięki ciężkiej pracy się odblokuję. Teraz na przykład wierzę, że zacznę regularniej strzelać i że tak będzie wkrótce. Nie można brać do siebie, że nie strzelasz. To błędne koło.

Nie strzelałeś, nie asystowałeś, a i tak miałeś pewne miejsce w składzie Pogoni. To ciebie budowało?
Uważam, że w końcówce poprzedniego sezonu w TOP 8 nie grałem słabych meczów, stąd zaufanie u trenera. Forma była dobra, tylko brakowało liczb. Cieszę się, że mimo to, trener Kosta Runjaić mi ufał. Chyba nie bez powodu na mnie stawiał? Wie, ile jestem w stanie dać drużynie, nawet bez konkretnych statystyk. Jestem wdzięczny trenerowi, że nie odstawił mnie od składu, mogłem dzięki temu przełamać się i w końcu poczuć radość z bramki.

W trudnym dla ciebie czasie nie wypadłeś z reprezentacji do lat 21. Od listopada 2019 roku byłeś powołany na wszystkie zgrupowania młodzieżówki.
Mogę jedynie cieszyć się, że moi trenerzy, czy to z klubu, czy z reprezentacji, cały czas widzieli sens w stawianiu na mnie. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że prezentowałem dobrą formę. Wiadomo: gra mogła być lepsza, statystyki też, najważniejsze jednak to w siebie wierzyć i mocno trenować. Nagroda wcześniej, czy później przyjdzie.



Wysoko zawieszasz sobie poprzeczkę, jesteś krytyczny wobec siebie?
I to i to. Czasem myślę, że jestem dla siebie aż za krytyczny. Czy to pomaga? Różnie. Współpracuję z psychologiem sportowym, więc w gorszych dniach mam się do kogo zwrócić. Warto z kimś takim porozmawiać, nawet jeśli jest dobrze. Głowa w piłce jest równie ważna, co nogi, więc nie można zaniedbywać przygotowania mentalnego.

Na twoich oczach rośnie nowy stadion Pogoni.
Chodziłem na ten stadion jako dzieciak, później przychodziłem jako zawodnik akademii. Pamiętam jak było kiedyś i jak się właśnie zmienia infrastruktura stadionowa. Miło na to patrzeć. Można tylko cieszyć się szczęściem młodych chłopaków, którzy trenować będzie na nowoczesnych obiektach Pogoni. Aż przyjemnie trenować. Doczekaliśmy się w końcu pięknego stadionu w Szczecinie i bazy. Mi chłopakowi ze Szczecina aż serce się raduje z tego powodu.

Wypada, żeby do poziomu infrastruktury dostosowali się także piłkarze Pogoni. W tym sezonie idzie wam dobrze, a ostatnie wyniki macie bardzo dobre.
Jesteśmy zespołem, który wie, jak nie dopuścić przeciwnika pod własną bramkę, przez co nie tracimy bramek. Z Jagiellonią pokazaliśmy, że potrafimy też sprawnie działać w przodzie. Dobrze, że udało nam się połączyć proporcje. Wcześniej zarzucano nam bowiem, że brakuje nam jakości w ofensywie. W ostatnim meczu stworzyliśmy wiele sytuacji. Myślę, że w osiągnięciu równowagi przeszkodziły przerwy w grze. To nie pomaga w zbudowaniu odpowiedniej formy. Pandemia, kwarantanna odcisnęła piętno na naszym zespole. Teraz łapiemy swój rytm i wierzę, że dobrą formę utrzymamy przez długi czas.



Rzeczywiście, koronawirus nie oszczędził Pogoni. Co chwilę pojawiały się nowe przypadki zakażenia w drużynie, w sztabie, wśród pracowników. Jak wróciliście to pokonaliście 1:0 Lechię w Gdańsku, zremisowaliście bezbramkowo z Legią Warszawa, wygraliście 3:0 z Jagiellonią. Wróciliście mocniejsi?
Tak. Ta sytuacja jeszcze bardziej nas scaliła. Pokazujemy jak mocną więź tworzymy. To budujące, że po ciężkim okresie wyszliśmy na boisko, wygraliśmy, a jeden za drugiego walczył. To też świadczy o tym, że mamy fajny zespół, że w szatni jest świetna atmosfera. Bardzo dobrze czuje się w tej drużynie. 

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności