Aktualności

[WYWIAD] Przemysław Płacheta: Rozwój to podstawa, a kryją się za nim statystyki

Rozgrywki26.08.2019 
Przymierzano go do kilku klubów z najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce, wylądował jednak w Śląsku Wrocław. Pierwsze miesiące gry w PKO Ekstraklasie pokazują, że Przemysław Płacheta może stanowić mocny punkt wrocławian. – Nie chciałem być traktowany jako młodzieżowiec, a zawodnik, który podniesie poziom na wyższy, zaostrzy rywalizację wśród seniorów. No i udało się – mówi Płacheta w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Za tobą pierwsze mecze w ekstraklasie. Czy ta liga czymś ciebie zaskoczyła?
Przychodząc tutaj nastawiony byłem na rozwój. A Śląsk to klub, który mi to umożliwia. Miałem też konkretne oczekiwania. Nie chciałem być traktowany jako młodzieżowiec, a zawodnik, który podniesie poziom na wyższy, zaostrzy rywalizację wśród seniorów. No i udało się. Bardzo dobrze radzimy sobie w lidze, mam nadzieję, że dalej będę szedł w górę w sensie indywidualnym. To znaczy: grać coraz lepiej, poprawiać się z każdym kolejnym meczem. I nabierać doświadczenia oraz poprawiać statystyki.

Statystycznie rzecz ujmując, mecz z Lechią tobie wyszedł, bo strzeliłeś pierwszego gola w barwach Śląska. Także twój wynik w InStat Index (305) wiele mówi o występie. Jesteś z niego zadowolony?
Właśnie nie do końca (w wygranym meczu z Cracovią Płacheta osiągnął jeszcze lepszy rezultat ISI – 312 – przyp. aut.). Z drugiej strony, zdobyłem bramkę na ciężkim terenie z trudnym przeciwnikiem, który przeważał. Wywieźliśmy punkt, który trzeba szanować. Cieszę się, że w tych trudnych dla nas okolicznościach mogłem pomóc drużynie. W innych meczach co innego mi wychodziło, nie strzelałem za to goli. Teraz strzeliłem, lecz w innych elementach tak dobrze nie było. Dlatego muszę dokładnie przeanalizować mecz, żeby tych słabszych elementów w mojej grze było mniej.

Wracając do kwestii rozwoju: miałeś też ofertę z Legii Warszawa. Legia nie miała takiej siły przebicia jak Śląsk?
Legia, wiadomo, to marka. Tyle, że Śląsk według mnie nie ma słabszej drużyny, też posiada bogatą historię, zdobył mistrzostwo. Przy wyborze klubu przeanalizowałem wszystkie za i przeciw razem z rodziną, dziewczyną, menedżerem. Uznaliśmy, że Śląsk będzie lepszym wyborem. Póki co, mogę powiedzieć, że jest OK. Nie żałuję tego wyboru.



Śląskowi w poprzednim sezonie brakowało nieprzewidywalności, kogoś, kto jednym zagraniem mógłby stworzyć przewagę. Widziałem komentarze, że to ty jesteś tym brakującym ogniwem Śląska.
Robię, co mogę, aby być cennym uzupełnieniem dla drużyny. Jeśli mogę dać coś ekstra, staram się to zrobić. Dążę do tego, aby drużyna miała we mnie wsparcie jakościowe, korzystała z moich najmocniejszych stron. Cały czas się zgrywamy, poznajemy. I o to chodzi.

Te mocne strony to przede wszystkim szybkość, dynamika. Twój były trener z juniorów Polonii Warszawa Michał Maliszewski wspominał, że w testach szybkościowych osiągnąłeś wynik Usaina Bolta!
To prawda. Na 30 metrów miałem czas 3,8 sekundy. Szybkość w piłce jest ważna, jednak ważniejsza jest umiejętność jej wykorzystania w trakcie meczu. Nie ukrywam, że jestem szybkim zawodnikiem.

Do ciebie należy najlepszy wynik w tym sezonie w PKO Ekstraklasie, jeśli chodzi o sprint. Przebiegłeś go w tempie 34,65 km/h. Przypomnę: to spotkanie z Legią Warszawa.
Wiem, że to nie jest jeszcze mój maksymalny pułap. Myślę, że z czasem poprawię się, wskoczę na wyższy poziom – tak piłkarski, jak i pod względem szybkościowym.



Wytrzymałość to rodzinne tradycje Płachetów.
Może nie wytrzymałość, bardziej szybkość. Moi bracia mogliby sporo na ten temat powiedzieć. Najstarszy z nas, Marcin, był lekkoatletą. Sztafeta z nim w składzie na 4 razy 100 metrów zdobyła Młodzieżowe Mistrzostwo Europy. Potem przerzucił się na bobsleje, brał nawet udział w Igrzyskach Olimpijskich w Turynie. Kiedyś zabrał mnie na zgrupowanie kadry bobslejowej. Gdy skończył karierę, już tak nie interesuję się tym sportem. Z kolei średni z naszej trójki, czyli Sylwester, poszedł w piłkę. Będąc dzieckiem, chciałem grać tak, jak on. Potrafił robić „manianę” na boisku. Tak go pamiętam z meczów.

Ekstraklasa to miejsce dla piłkarzy z twoją charakterystyką?
Nie jest to łatwa liga. Znam na tyle swoje możliwości, że mogę stawiać sobie kolejne cele w ekstraklasie. Boisko ma być moją najlepszą reklamą. Nie chcę też wyjść na chwalipiętę, bo dopiero co uczę się ekstraklasy. Nie zwalnia mnie to jednak ze snucia planów krótkoterminowych. Krok po kroju do przodu. Rozwój to podstawa, a kryją się za tym statystyki.



Znów przy nich jesteśmy. Na pewno chciałbyś podreperować liczby w reprezentacji młodzieżowej?
Mam już epizod w kadrze trenera Czesława Michniewicza. Wszedłem w końcówce spotkania z Hiszpanią podczas niedawnego EURO U-21. Mam nadzieję, że na tym moja przygoda z tą reprezentacją się nie skończy. Każde powołanie, gra w drużynie narodowej, to możliwość dalszego rozwoju. Nie muszę mówić, że także bodziec do dalszej pracy. Fajnie móc wystąpić w mistrzostwach Europy, rozpoczynając nowe eliminacje, chcemy znów wywalczyć awans. Jednak nie zaprzątam sobie głowy powołaniem, czy nadejdzie, czy nie, muszę przede wszystkim pokazać się z dobrej strony w Śląsku. Jak będę w odpowiedniej formie, to zostanę powołany. Sama obecność w kadrze to zaś nagroda za udane występy w lidze.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności