Aktualności

[WYWIAD] Paweł Stolarski: Wiem, że ciągle traktuje się mnie jako tego młodego

Rozgrywki27.01.2021 
Paweł Stolarski rozpoczyna kolejny rozdział w ekstraklasie. W grudniu podpisał kontrakt z Pogonią Szczecin, w której ma sporo do udowodnienia. – Przychodzę tutaj z nastwienieniem, aby pokazać trenerowi Koście Runjaiciowi, że warto na mnie postawić. Chciałbym być pewnym punktem Pogoni, pomóc w utrzymaniu tej pozycji w lidze i piąć się w górę ligowej hierarchii – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Dyrektor sportowy Pogoni Dariusz Adamczuk przedstawiając ciebie kibicom Pogoni, użył takich słów: „Paweł to wciąż młody zawodnik, ale już zaprawiony w ligowych bojach”. W Polsce cały czas uważa się za ciebie za młodego, tymczasem jesteś piłkarzem 24-letnim.
Wiem, że wiele osób myśląc o Stolarskim, mówi: „O to ten młody”. W końcu przygodę z futbolem seniorskim rozpocząłem w wieku 16 lat, grając w Młodej Ekstraklasie Wisły Kraków. A lata uciekają. Staje się coraz starszym zawodnikiem. Ten życiowy licznik nieubłaganie idzie w górę. 24 lata to i dużo i mało. Z jednej strony można o mnie powiedzieć młody, z drugiej mam świadomość, że czas wyciągnąć maksimum ze swoich możliwości, jeśli chodzi o transfer do Pogoni.



A z gry we wcześniejszych klubach wyciągnąłeś, ile się dało?
Stać mnie na więcej. Spełniłem jednak piłkarskie marzenie wielu – zdobyłem mistrzostwo Polski z Legią. To duże osiągnięcie jak na polską ligę. Nie jest czymś, co możesz zdobywać co miesiąc. Pracujesz na to cały sezon. Jestem też zadowolony, że było mi dane rywalizować z Rangersami. We wcześniejszej rundzie z Atromitosem Ateny strzeliłem gola. Mam nadzieję, że to nie moje ostatnie słowo w europejskich pucharach i że to co najlepsze w karierze, dopiero przede mną.

24 lata i 124 mecze w najwyższej klasie rozgrywkowej.
Szybki debiut w ekstraklasie zrobił swoje. Nie spodziewałem się jednak, że tak szybko przekroczę granicę stu występów. Pamiętam jeszcze jak wchodziłem do szatni Wisły, tam Arek Głowacki, Radosław Sobolewski, a ja młokos. Mówili: „Chłopaku, zobaczysz, po osiemnastce szybko wszystko mija”. Nie wierzyłem im. Mieli rację. Rok za rokiem ucieka, trzeba ciężko pracować i wykorzystywać to, co daje ci los.

W Lechii, do której wróciłeś w sezonie 2015/16 z wypożyczenia, grałeś tylko więcej i więcej. Najpierw 21 meczów na poziomie ekstraklasy, potem 24, następnie 25. Dalej cztery spotkania i przejście do Legii. W Warszawie ten licznik nie rósł tak bardzo. Przez dwa sezony uzbierałeś 31 meczów w lidze. Plan zakładał zapewne co innego?
Początek miałem obiecujący. Grałem całkiem sporo. Zaczęło się to jakoś układać. Oprócz ekstraklasy, dostawałem szansę w Lidze Europy. Miałem odczucie, że zmierza to w dobrą stronę. Później tych szans było mniej. W życiowej formie był mój konkurent do gry Marko Vesović. Dawał bardzo dużo jakości Legii. Ja przestałem grywać regularnie, więc trzeba było się zastanowić nad zmianą klubu. Wiem, że Pogoń nie zagwarantuje mi z miejsca minut. Na wszystko muszę zapracować i powalczyć.



Twoja sytuacja nie zmieniła się po przejęciu we wrześniu poprzedniego roku Legii przez trenera Czesława Michniewicza, z którym pracowałeś w reprezentacji młodzieżowej. Łatwo jednak nie miałeś?
Trener Michniewicz od początku stawiał na Josipa Juranovicia. Moje notowania nie wzrosły, dlatego naciskałem klub na zgodę na transfer. Nie mogłem sobie pozwolić na bycie wiecznym rezerwowym. Tylko gra ciebie rozwija.

Gra w Legii dużo ci dała?
Tak. I nigdy nie będę żałował tego kroku. Może w Legii mało grałem, za to intensywność treningów bardzo mnie rozwinęła. To także nauka.



Pogoń to twój czwarty klub w ekstraklasie. W każdym z nich odgrywałeś inną rolę. Jaki plan mają na ciebie w Szczecinie?
Przychodzę tutaj z nastwienieniem, aby pokazać trenerowi Koście Runjaiciowi, że warto na mnie postawić. Chciałbym być pewnym punktem Pogoni, pomóc w utrzymaniu tej pozycji w lidze i piąć się w górę ligowej hierarchii. Znów chcę regularności. Jak w Lechii grałem regularnie to mogłem pokazać dobrą wersję samego siebie. Siedząc na ławce, nie pokazujesz się z żadnej strony. Czas szybko ucieka, forma spada.

Pogoń miała jesienią problem z prawą obroną. Twoim zadaniem jest podniesienie konkurencyjności tej pozycji?
Pogoń w ogóle była bardzo konkretna w rozmowach ze mną. Temat przejścia do niej pojawił się już na początku sezonu. Obie strony dążyły do takiego rozwiązania. Nie dostałem jednak zgody z Legii. Dopiero zimą to się zmieniło. W Pogoni będę rywalizował o prawą stronę obrony z Jakubem Bartkowskim oraz Dawidem Stecem. Gdzie bym nie poszedł w ekstraklasie, tam rywalizacja zawsze będzie duża. Z punktu widzenia rozwoju piłkarza to tylko dobrze, dzięki temu podnosisz swoje umiejętności, bo masz świadomość, że ktoś mocno ciebie naciska.

Dostałeś w Szczecinie umowę na trzy i pół roku. To sygnał, że wiążesz z tym miejscem długie plany?
Działa to w dwie strony. Pogoń proponując mi tak długo kontrakt, pokazała, że liczy na mnie, mocno mi zaufała. Człowiek jest zbudowany tym, gdy widzi jaki ośrodek powstaje w Szczecinie – nowy stadion, akademia. Znam ten obiekt z ligowych meczów, aż prosił się o modernizację. W Pogoni zaczyna się etap budowy – bazy i drużyny. Może tylko cieszyć, że Pogoń zajmuje wysokie miejsce po rundzie jesiennej. Czeka nas sporo ciężkiej pracy, będzie trudniej niż jesienią. Wszystko zależy od nas. Chcemy utrzymać się w czubie tabeli.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności