Aktualności

[WYWIAD] Paweł Golański: ŁKS doda kolorytu ekstraklasie

Rozgrywki10.05.2019 
– Wejść z drugiej ligi do pierwszej to duże wyzwanie, ale od razu z marszu zdobyć ekstraklasę, to wielka sztuka. Nie byłem aż takim optymistą, że uda się to zrobić tak błyskawicznie – przyznaje Paweł Golański, wychowanek ŁKS i 14-krotny reprezentant Polski.

Dla pana jako wychowanka ŁKS dwa ostatnie sezony w wykonaniu tej drużyny, czyli awans do I ligi, a teraz do ekstraklasy to piękna historia.

To rzeczywiście były dwa fantastyczne lata. Nie jest łatwo awansować rok po roku. Wejść z drugiej ligi do pierwszej to duże wyzwanie, ale od razu z marszu zdobyć ekstraklasę, to wielka sztuka. Prezes Tomasz Salski wykonał świetną pracę, znalazł właściwego trenera, który dostosował taktykę do piłkarzy i dał im dość dużo swobody. ŁKS zasłużył na awans. Byłem na wielu spotkaniach i na tle innych pierwszoligowców zespół prezentował się naprawdę dobrze. Obok Rakowa Częstochowa i Stali Mielec łodzianie byli wartością dodaną dla tej ligi.

Mam wrażenie, że ŁKS zrobił to bez rozgłosu, na spokojnie.

Od początku nie było presji na zespole, że musi awansować do I ligi czy ekstraklasy. Nikt w klubie głośno o tym nie mówił. Gdy po rundzie jesiennej okazało się, że taki sukces jest całkiem realny, apetyt na ekstraklasę znacznie wzrósł. Zawodnicy i wszyscy pozostali w klubie zobaczyli, że jest szansa i uznali, że grzechem byłoby z niej nie skorzystać. Nie wiadomo przecież, jak wyglądałaby sytuacja w I lidze w kolejnym sezonie. ŁKS tej szansy nie zmarnował i po siedmiu latach wrócił do ekstraklasy.

A w 2013 roku musiał zaczynać od IV ligi. Całkiem szybko udało się odbudować klub.

To był trudny moment, gdy ŁKS przymusowo trafił do IV ligi. Dobrze, że znalazł się prezes, który jest człowiekiem z pasją i nie bał się zainwestować własnych pieniędzy. ŁKS to klub z ogromnymi tradycjami i znany w całej Polsce, ale to nie znaczy, że piłkarze tylko z tego powodu chcieliby w nim grać. Na szczęście jest grupa zagorzałych kibiców, którzy są z nim na dobre i na złe. Wiele czynników złożyło się na to, że ŁKS wrócił do ekstraklasy, ale jako główny, poza oczywiście sportowym, wskazałbym właśnie postać prezesa. Na całe szczęście nie wykonywał żadnych nerwowych ruchów. Na ten awans zapracowała nie tylko obecna drużyna, ale też kilkadziesiąt innych osób – piłkarze, trenerzy i działacze, którzy w poprzednich sezonach tworzyli klub. Oni też walczyli o to, by misja odbudowy ŁKS i powrotu do ekstraklasy zakończyła się powodzeniem. Należy o nich pamiętać. W niższych ligach czasem problemy są sporo większe niż kiedy jest się coraz bliżej celu. Poza prezesem Salskim, trzeba docenić pracę dyrektora sportowego. Przeprowadzić dobre transfery to nie jest łatwa sztuka. W mojej ocenie były zwykle bardzo przemyślane, przygotowane przez dłuższy czas. Nie było nerwowych ruchów, szukania piłkarzy na siłę, byle tylko kogoś wziąć. To świadczy o tym, że polityka transferowa w klubie jest robiona z głową. Dyrektor Przytuła wywiązał się z tego zadania, czego efektem są kolejne awanse.

Kilku piłkarzy, którzy wywalczyli awans, pamiętają też grę w III lidze.

To jest dla nich piękna historia. Będą mieli co wspominać. Dla tych, którzy byli z ŁKS w trzeciej lidze i są nadal, awans do ekstraklasy będzie smakować najlepiej. Kołba, Rozwandowicz, Juraszek, Bryła, Radionow i kilku młodych zawodników powinni mieć największą satysfakcję, że mają duży udział w odbudowie klubu. Trzecioligowy piłkarz marzy o tym, by grać w ekstraklasie i oni te marzenia zrealizowali.

Ostatnie sezony pokazują, że beniaminkowie nie mają łatwo w ekstraklasie. Co ŁKS powinien zrobić, by na dłużej zadomowić się w tej lidze?

Przede wszystkim trzeba mieć bardzo szeroką kadrę. Nie dość, że jest trochę większa liczba spotkań do rozegrania, to też rośnie ich stawka. Ruchy transferowe muszą być przemyślane, ale na podstawie ostatnich sezonów, można być o to spokojnym. Jeśli chodzi o styl grania, to ŁKS powinien się świetnie odnaleźć w ekstraklasie i dodać jej kolorytu. Trzeba jednak też pamiętać o sferze mentalnej i nastawić się na to, że teraz jest to już ekstraklasa. W klubie na pewno zdają sobie sprawę, że pierwszy sezon dla beniaminka jest zwykle trudny. Kluczowy będzie początek rozgrywek. Jeśli piłkarze będą od początku punktować, to przekonają się, że ta ekstraklasa nie jest taka straszna. Doda im to wiary. W ŁKS na pewno wiedzą, że nie wolno w jeden sezon zaprzepaścić tego, co udało się osiągnąć po przejściu bardzo długiej drogi, która zaczęła się w IV lidze.

Na których pozycjach ŁKS powinien się wzmocnić?

Do każdej formacji musi dojść piłkarz, które podniesie jakość i wzmocni rywalizację. Najpilniejsze potrzeby to zwiększenie konkurencji na lewej obronie i w środku pomocy. Dani Ramirez ma za sobą świetny sezon, stanowił o sile ŁKS i dlatego trzeba znaleźć kogoś, kto byłby w stanie go zastąpić, gdyby była taka konieczność. W klubie jest też sporo młodych, utalentowanych zawodników, którzy mogą pokazać się w ekstraklasie. Świetnym przykładem jest Janek Sobociński, wychowanek. W tym sezonie dostał szansę od trenera Kazimierza Moskala i ją wykorzystał. Mimo 20 lat to zawodnik, od którego zaczyna się ustawianie obrony. Bardzo mnie cieszy, bo sam jestem wychowankiem tego klubu i podobnie jak on, przeszedłem wszystkie szczeble kariery w ŁKS aż do seniorów. Oby więcej młodych ełkaesiaków pokonało podobną drogę.

Wzmocnienia to jedno, ale właśnie Ramireza czy Sobocińskiego ŁKS musi zatrzymać w zespole.

Hiszpan sporo zawdzięcza łódzkiemu klubowi. W Stomilu Olsztyn nie odgrywał kluczowej roli i to ŁKS dał mu szansę. Trener na nim oparł zespół i Ramirez znakomicie się odpłacił. Dlatego myślę, że zostanie i będzie chciał pokazać się w ekstraklasie. Jeśli chodzi o Sobocińskiego, to w przypadku korzystnej finansowo oferty, klub nie powinien zaprzepaścić okazji do dobrego zarobku. Oczywiście dla rozwoju kariery Janka idealnie byłoby, gdyby został jeszcze co najmniej rok w ŁKS. Ma za sobą bardzo udany sezon i warto, by potwierdził to w ekstraklasie. Dzięki temu wszyscy mogliby na tym zyskać też finansowo. Tym bardziej że jest w klubie, w którym czuje się jak u siebie, ma silną pozycję i kolejny sezon spędzony w ŁKS dobrze by wpłynął na rozwój jego kariery.

Jest pan blisko klubu?

Darzę ŁKS ogromnym sentymentem i w tej chwili jestem bacznym obserwatorem. To jest zresztą takie środowisko, że piłkarze, którzy wychowali się na al. Unii czują związek z tym klubem.

Rozmawiał Robert Cisek

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności