Aktualności

[WYWIAD] Patryk Szysz: Rywalizacja o miejsce w składzie mnie napędza

Rozgrywki15.05.2020 
Pierwszy mecz w seniorach zagrał w wieku 16 lat. Pięć lat później zadebiutował w ekstraklasie. W tym sezonie z powodzeniem walczy o jedyne miejsce w ataku Zagłębia Lubin. – Rozegrałem sporo minut, ale stać mnie na więcej. Strzeliłem bowiem tylko trzy gole, a sytuacji miałem dużo więcej. Chcę grać w podstawowym składzie Zagłębia i zasłużyć na kolejne powołania do reprezentacji U-21 – zapewnia Patryk Szysz.

Masz dopiero 22 lata, ale z seniorami zacząłeś trenować już sześć lat temu.

Rzeczywiście, w wieku 16 lat trafiłem z juniorów młodszych od razu do rezerw Górnika Łęczna, które występowały w czwartej lidze. Szybko też zadebiutowałem w seniorach. To było dla mnie wtedy coś, pierwsze poważne osiągnięcie. W czwartej lidze zdobyłem 12 goli. I któregoś dnia usłyszałem, że jestem zaproszony na trening pierwszej drużyny, która wtedy występowała w ekstraklasie. Duże zaskoczenie. Jak się okazało, to nie był nawet pierwszy trening, ale od razu sparing. Graliśmy chyba z Lewartem Lubartów, a ja wszedłem na 15 minut. Coraz częściej bywałem na zajęciach pierwszej drużyny aż trener Jurij Szatałow zdecydował, że pojadę też na obóz przygotowawczy.

No właśnie, byłeś fizycznie przygotowany do gry z seniorami?

Na początku było ciężko właśnie z tego powodu. Miałem 16 lat i mięśnie nie były jeszcze tak rozbudowane, ale nadrabiałem bieganiem i wydolnością, bo z tym nigdy nie miałem problemów. Poza tym wiele da się wypracować w treningu i im dłużej byłem z seniorami, tym organizm lepiej się adaptował. A kiedy jeszcze dołączy się charakter i zaangażowanie, to jest znacznie łatwiej. Chyba na tyle dobrze się prezentowałem w pierwszej drużynie, że już na stałe zostałem na treningach. Tyle że to była ekstraklasa, zespół bronił się przed spadkiem, więc szanse na debiut były niewielkie.

Z tego powodu przeniosłeś się do Motoru Lublin?

Tak. Pojawiła się oferta wypożyczenia do Motoru, który był w trzeciej lidze. Uznałem, że to dobry pomysł. W wieku 18 lat zadebiutowałem w pierwszej drużynie. Kiedy wróciłem do Górnika, spadł z ekstraklasy. W pierwszej lidze zagrałem już prawie we wszystkich spotkaniach.



I strzeliłeś 10 goli. Szybko zainteresowały się tobą kluby z ekstraklasy. Dlaczego wybrałeś akurat Zagłębie Lubin?

Było sporo propozycji, ale raczej było to wstępne zainteresowanie, a sumy proponowane przez te kluby nie były zadowalające dla Górnika. Zagłębie przedstawiło najbardziej konkretną ofertę. Dogadało się z moim macierzystym klubem, a potem ze mną.

Zostałeś jeszcze na pół roku w Górniku. Czyja to była decyzja?

Tak ustaliły między sobą kluby. Mnie też taka opcja odpowiadała. Mogłem przygotować się także mentalnie do tego, że za kilka miesięcy będę walczył o miejsce w drużynie występującej w ekstraklasie. Rozegrałem rundę jesienną w drugiej lidze, a z tego co wiem, Zagłębie mnie obserwowało i chyba mogło być zadowolone, bo strzeliłem 11 goli. Zdawałem sobie sprawę, że jak pokaże się z dobrej strony, będzie mi łatwiej o szansę w ekstraklasie.

Tyle że wiosną poprzedniego sezonu dość długo czekałeś na występ w podstawowym składzie. Przeskok do ekstraklasy był trudny?

Rozpocząłem treningi, pojechałem na obóz z Zagłębiem i okazało się, że obciążenia są większe niż miałem do tej pory. Mój organizm to odczuł i trochę na ten debiut poczekałem. Najpierw zagrałem 10 minut w Szczecinie, ale wszedłem na boisko, kiedy wynik był już rozstrzygnięty, bo prowadziliśmy 3:0. W podstawowym składzie zagrałem w ostatnim meczu sezonu, w Warszawie przeciwko Legii. Byłem tym zaskoczony. Czasem piłkarz po tygodniu treningów czuje, że zagra od początku, ale wtedy tak nie było. W dniu meczu trener po obiedzie wziął mnie na obok i powiedział, że jestem w wyjściowej jedenastce. Dodał, że mam grać swoje i wykorzystywać zalety. Wychodzę na murawę, pełny stadion, świetna atmosfera. To mnie napędziło, nie miałem nic do stracenia, za to wiele do zyskania. Legia miała jeszcze cień nadziei na mistrzostwo, ale to my zagraliśmy lepiej. Strzeliłem gola, prowadziliśmy 2:1, ale w doliczonym czasie wypuściliśmy wygraną z rąk. Dostałem wtedy dużo gratulacji od kolegów z drużyny i sporo smsów.



W tym sezonie coraz częściej wychodzisz w podstawowym składzie.

Końcówka poprzednich rozgrywek dała mi właśnie na to nadzieję. Czułem, że dzięki pracy na treningach zasługuję na więcej szans. Rozegrałem sporo minut, ale stać mnie na więcej. Strzeliłem tylko trzy gole, a sytuacji miałem dużo więcej. Wierzę, że nabrałem doświadczenia, wyciągnę wnioski i w kolejnych meczach te okazje będę częściej zamieniał na bramki.

Zagłębie zwykle gra jednym napastnikiem. O miejsce w ataku rywalizują niemal wyłącznie młodzi piłkarze. Ty i Olaf Nowak macie po 22 lata, Bartosz Białek 19, jedynie Rok Sirk 27.

Czterech zawodników walczy o jedno miejsce. Przed przerwaniem rozgrywek szasnę dostał Bartek Białek i ją wykorzystał. Ta rywalizacja mnie napędza. Nie można odpuścić nawet na chwilę. Gdybym tak zrobił, to pewnie wkrótce nie grałbym w Zagłębiu.

W czym tkwi największa różnica między ekstraklasą a drugą liga?

Jest mniej miejsca na boisku. Dostajesz piłkę i nie masz tyle czasu, by zastanawiać się co z nią zrobić. Oczywiście to wynika z zaawansowania taktycznego zespołów i doświadczenia zawodników. Piłkarsko nie widzę aż tak dużej różnicy w umiejętnościach. W drugiej lidze też są przecież gracze, którzy profesjonalnie uprawiają piłkę nożną.



Usłyszałem o tobie takie zdanie, że „nie masz układu nerwowego”, co widać na przykład przy wykonywaniu rzutów karnych.

Gdy wychodzę na boisko, chcę robić to, co potrafię najlepiej. Nie frustruję się, kiedy coś mi nie wychodzi. Rzuty karne? To element gry. Może przy pierwszym był stres, ale z czasem da się to opanować.

Po długiej przerwie w tym tygodniu wróciliście do treningów całego zespołu. Zagłębie jest na jedenastym miejscu i musi też martwić o zespoły, które są za nim.

W trakcie tej przerwy na szczęście mogłem pokopać piłkę, pobiegać czy poćwiczyć w siłowni. Nie było wiadomo, kiedy wznowimy rozgrywki, wiec starałem się podtrzymać formę. Wszyscy czekaliśmy jednak, kiedy wrócimy na boisko. Celem zespołu jest oczywiście grupa mistrzowska, do której tracimy cztery punkty. Dlatego bardzo ważne będzie pierwsze spotkanie z Pogonią Szczecin. Początek wiosny nie był udany, ale przed przerwą zaczęliśmy się rozkręcać. Brakowało jednak dłuższej passy, bo dobre mecze przeplataliśmy słabymi. Wierzę, że wrócimy do rozgrywek w dobrej formie.  

Twoje występy w ekstraklasie zauważył też Czesław Michniewicz, selekcjoner reprezentacji U-21 i zadebiutowałeś w kadrze. Tam konkurencja w ataku jest jeszcze mocniejsza niż w klubie.

Byłem bardzo zadowolony z powołania. Tym bardziej, że dostałem kolejne. Na miejscu okazało się, że uraz uniemożliwia mi treningi. Trener Michniewicz zdecydował jednak, że zostaję i tu rozpocznę rehabilitację. Zamierzam udowodnić, że zasługuję na kolejne powołania i będę chciał pomóc zespołowi w awansie na mistrzostwa Europy.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Fot. Cyfrasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności