Aktualności

[WYWIAD] Marek Papszun: Raków jest drużyną mocno charakterystyczną

Rozgrywki28.12.2020 
Jego Raków Częstochowa jest wiceliderem PKO Ekstraklasy. On sam nauczył drużyny stylu, który wyróżnia się w lidze. Trener Marek Papszun w rozmowie z Łączy Nas Piłka mówi o tym jak ważny jest dla niego rozwój jednostek, bo to prowadzi do rozwoju drużyny, o charakterystyce Rakowa i wyzwaniach w swojej pracy.

Po meczu z Piastem Gliwice powiedział pan, że za wami kapitalny rok. W tabeli za okres od 1 stycznia 2020 roku do 31 grudnia 2020, Raków jest trzeci z 53 punktami. Tyle samo „oczek” w tym czasie zdobył Górnik Zabrze, lider rankingu – Legia Warszawa – zgromadziła 60 punktów. Rundę jesienną też kończycie za Legią, która jest lepsza o punkt.
Cieszy mnie, że przez cały 2020 rok nie mieliśmy większych wahań formy. Wyniki co prawda notowaliśmy różne, co w rywalizacji jest normalne, niemniej forma sportowa drużyny była stabilna. Nasze miejsce na koniec rundy jesiennej pokazuje, że idziemy do przodu. Udało nam się połączyć dobrą formę z dobrymi wynikami, a na tym nam bardzo zależało.

Nie spotkałem się z negatywną opinią ekspertów, dziennikarzy, ludzi piłki na temat Rakowa. Zewsząd płyną pochwały dla pańskiej drużyny, dla klubu. Nawet główni krytycy ekstraklasy i wszystkiego, co z nią związane, uważają, że Raków dał dużo blasku ekstraklasie w tej smutnej, bo zdominowanej przez koronawirusa, rzeczywistości piłkarskiej.
Żyjemy w trudnych czasach, efekty pandemii wpływają na nasze życie, jej skutki odbijają się na wielu branżach, w tym także piłki. COVID-19 jest wszechobecny, wszystkich to w mniejszym lub większym stopniu dotknęło. Cieszę się więc, że w tym marazmie jesteśmy w stanie dostarczać pozytywnych emocji, szczególnie kibicom Rakowa. Kibice w kapitalny sposób nas przywitali po ostatnim meczu pod stadionem. Ich wsparcia na trybunach bardzo nam brakuje.



Czy jako trener Rakowa może być pan z czegoś niezadowolony?
Zawsze można coś poprawić. Budowa i ewolucja drużyny to niekończący się proces. Poza tym, mamy problemy organizacyjno-infrastrukturalne. Tutaj są największe rezerwy, dlatego te braki rekompensujemy czynnikiem ludzkim. Chcemy wzmacniać nasz sztab, aby przekładało się to na indywidualny rozwój każdego zawodnika. W Rakowie jestem od 2016 roku. Wtedy rozpoczęliśmy budowę drużyny w obecnym kształcie. Od początku podążają ze mną Piotrek Malinowski i Tomas Petrasek. Moim celem jest, aby Raków na stałe zagościł w czołówce ekstraklasy. Żebyśmy liczyli się z roku na roku, a nie byli efemerydą, która się pojawiła i zaraz zniknie.

Wielcy trenerzy jak Juergen Klopp, czy Pep Guardiola, pracują w „trybie trzyletnim”. To znaczy, że w trzecim roku pobytu w danym klubie przychodzi moment kulminacyjny, kiedy zespół osiąga wyżyny. Potem następuje sprzężenie, wypalenie drużyny. Przynajmniej tak to my widzimy. Raków z panem za sterami w trzy lata osiągnął ekstraklasę. Teraz w drugim roku gry w niej wznosi się na wyższy poziom. Zatem szczyt jest szykowany na przyszły sezon?
Wiele osób powtarza, że najtrudniejszy dla beniaminka jest drugi sezon w ekstraklasie. Wtedy następuje weryfikacja. Podobnego zdania są trenerzy, z którymi rozmawiałem. Przy czym ja twierdzę, że nie każdy przypadek trzeba rozpatrywać tak samo. Każde środowisko, klub, pomysł trenera są inne. My jesteśmy tego potwierdzeniem. Idziemy swoją drogą. Oczywiście, podpatrujemy najlepszych, ale pracuję w zupełnie innych warunkach, by móc wszystko porównywać jeden do jednego.



W polskiej piłce da się być innym?
Chciałoby się stworzyć coś swojego, coś innowacyjnego, tylko że na koniec dnia i tak liczy się skuteczność. Atrakcyjność atrakcyjnością, musisz mieć też wyniki. Ideą sportowej rywalizacji są zwycięstwa. Dla mnie jednak styl jest bardzo ważny. Nie jest proste stworzyć taki styl, który będzie połączeniem skuteczności, atrakcyjności, którym będziemy zaskakiwać przeciwnika. Myślę, że Raków jest drużyną mocno charakterystyczną. Niby wszyscy wiedzą jak gramy, ale i tak wielu nie udaje się nas powstrzymać.

To jest chyba najbardziej wymowne, jeśli chodzi o Raków?
Jeżeli moi piłkarze wykonują na boisku swoje zadania na wysokim poziomie, to rywale mają z nami trudności. W przeciwnym razie, jest nam ciężej, co miało miejsce w meczu z Piastem Gliwice.

Nie jest przypadkiem, że w Rakowie piłkarze pokazują pełnię swoich możliwości? Unikatowy styl uwalnia w nich rezerwy.
W mojej strategii prowadzenia drużyny musi być miejsce na rozwój zawodników, bez względu na metryczkę. Uważam, że w każdym wieku można zrobić postęp, tego też oczekują od swoich piłkarzy. Oni mają nie tylko sprzedawać na boisku to, czego się do tej pory nauczyli, ale zrobili krok dalej i dali coś jeszcze. Stąd transfery, które robimy, mają poprawiać nasze wyniki i pomagać w realizacji coraz to ambitniejszych celów. To zatem prowadzi do tego, że jakość tych zawodników na starcie musi być większa.

Rozumiem, że Marcin Cebula, Ivi Lopez i Vladislavs Gutkovskis wpasowali się w pańskie ramy?
Plus David Tijanić. Wszyscy oni cieszą się dobrą renomą w swoich krajach. Zapracowali na określony status. „Gutek” grał w polskiej ekstraklasie i strzelał gole, Cebula występował na tym poziomie rozgrywkowym. Mają duży potencjał i spore doświadczenie. U nas jeszcze bardziej się poprawili, osiągnęli wyższy poziom niż poprzednio.



Trudniej się uczy nowych rzeczy piłkarzy, czy uczniów na lekcji historii?
I w przypadku pracy z piłkarzami i z uczniami, ważne jest zaufanie oraz podejście trenera, tudzież nauczyciela. Nazwę to wiarą w sens uczenia. Jeśli druga strona nie okazuje tego samego, to nic z tego nie będzie. W piłce jest dużo większa świadomość zawodników. I ona stopniowo rośnie, wiedzą po co to robią i co im to da w przyszłości. Nie mam problemów, by przekonać zawodników do wspólnego kierunku.

Pańska decyzja z przeszłości o wycofaniu się z zawodu nauczyciela i poświęceniu się piłce, okazuje się mieć pozytywne efekty?
Uprawnienia nauczycielskie mi nie wygasły, ale teraz jestem zawodowym trenerem. Nie sądzę, abym wrócił do szkoły. Obrałem inną drogę. Trenerka zawsze była moim priorytetem.

Przyszły rok może być dla Rakowa trudniejszy, bo powtórzyć wynik z 2020 roku będzie nie lada sztuką.
Czyli myślimy podobnie. Wejść na szczyt jest dużą sztuką, ale jeszcze większym wyzwaniem jest utrzymanie się na tym szczycie. Rok 2021 będzie naszą weryfikacją.



Jest jeszcze kwestia samego szczytu – zamierzacie go zdobyć?
Powiedzenie w Polsce, że gramy o mistrza, jest źle odbierane. Jeśli tylko noga ci się powinie, od razu nastąpi wylew hejtu. Nasz plan nie zmienia się: chcemy zająć historyczne miejsce w ekstraklasie na 100-lecie klubu, przypadające w 2021 roku. Najlepsze było ósme. Wszystko powyżej tego będzie olbrzymim sukcesem. I tego się trzymamy. Pewnie, mamy swoje ambicje. Co to za sportowiec, który będąc na drugim miejscu, nie myśli o wygraniu? To mało ambitne podejście. Powiem więcej, według mnie ktoś taki do sportu się nie nadaje!

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności