Aktualności

[WYWIAD] Łukasz Broź: Nie kończę kariery. Czekam na powrót na boisko

Rozgrywki31.03.2020 
Obrońca Śląska Wrocław w listopadzie doznał poważnej kontuzji kolana. Cztery miesiące po operacji wciąż jest w trakcie rehabilitacji, ale widzi światełko w tunelu. – Czuję się na siłach, by pograć jeszcze dwa, trzy sezony. Mam nadzieję, że wkrótce wrócimy na boisko. Róbmy wszystko, siedźmy w domu, by jak najszybciej znów było normalnie – mówi 35-letni Łukasz Broź.

Jak pan sobie radzi w czasie epidemii koronawirusa?

Dajemy radę, nie ma innego wyjścia. W Warszawie przechodziłem rehabilitację po operacji rekonstrukcji więzadeł krzyżowych. Kolejne informacje o rozprzestrzenianiu się wirusa sprawiły, że postanowiliśmy całą rodziną wyjechać na Mazury, do rodzinnego Giżycka. Mieszkając w bloku w Warszawie bylibyśmy bardziej narażeni na zakażenie, a tu mamy spokój. Jesteśmy w domu u teściowej, obok mamy las, ciszę i niewiele osób w okolicy. Na pewno czujemy się tutaj bezpiecznie.

W listopadzie ubiegłego roku doznał pan bardzo poważnej kontuzji. Jak wygląda powrót do zdrowia?

Kontuzji doznałem podczas treningu. Starcie z kolegą, walka bark w bark i jak odbiłem się od niego, to kolano mi uciekło. Jestem już cztery miesiące po operacji i w kwietniu miałem nawet rozpocząć treningi z drużyną. Najpierw oczywiście wykonywałbym tylko część ćwiczeń. Koronawirus na razie pokrzyżował te plany. Rehabilituję się u Pawła Bambera, fizjoterapeuty reprezentacji Polski. Do tej pory chyba wszystko idzie zgodnie z planem. Najpierw skupiłem się na odbudowie mięśnia w prawej nodze. Zebrałem już trochę doświadczenia, bo wcześniej miałem też zerwane więzadła w drugiej nodze. Od dwóch tygodni jestem na Mazurach i kontakt z fizjoterapeutą jest głównie telefoniczny i mailowy. Paweł wysyła mi ćwiczenia. Epidemia sprawiła jednak, że kontakt jest trudniejszy. Nic nie zastąpi rozmowy na żywo, kiedy fizjoterapeuta może spojrzeć z boku jak wykonuję ćwiczenia, zobaczyć jak zachowuje się noga, czy można już zwiększyć obciążenia, a może jednak trzeba poczekać. Nie mam też dostępu do siłowni z prawdziwego zdarzenia i brakuje sprzętu z większym obciążeniem. Trenuję więc na tyle, na ile mogę hantlami. Już od dłuższego czasu ćwiczę z piłką, żongluję, wykonuję podania.

Pojawiły się plotki, że przez tę kontuzję może pan nawet zakończyć karierę.

To tylko plotki. Dziennikarze lubią coś wyolbrzymić. Absolutnie nie jestem taką osobą, która łatwo się poddaje. Czuję się na siłach, by pograć jeszcze dwa, trzy sezony. I efekty rehabilitacji dają takie powody do optymizmu.



W czerwcu kończy się panu kontrakt. Były sygnały ze Śląska?

Na razie stanęło na tym, bym się wyleczył i wrócił do pełnego treningu. Wtedy zobaczymy, co dalej. Wiadomo, że w obecnych czasach moja sytuacja nie jest najlepsza, bo nie dość, że jestem w trakcie rehabilitacji po ciężkim urazie, to epidemia niczego nie ułatwia. W tej chwili nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak wszystko się potoczy. Róbmy wszystko, siedźmy w domu, by jak najszybciej wróciła normalność.

Po 26. kolejkach Śląsk jest czwarty z punktem straty do wicelidera. Moglibyście walczyć o awans do europejskich pucharów. Chcielibyście dokończyć sezon?

Każdy czeka na powrót na boisko. Jesteśmy blisko nie tylko pucharów, ale także medalu mistrzostw Polski, a jednocześnie daleko, bo nie wiemy jak sezon się zakończy. Różnice są na tyle małe, że wicemistrzostwo jest w zasięgu.

Jak szybko można dojść do formy meczowej, jeśli przerwa potrwa około półtora miesiąca?

Teraz zawodnicy trenują indywidualnie po to, by przede wszystkim podtrzymać formę fizyczną, a najważniejsze i tak są zajęcia z piłką. Każdy tydzień bez treningów całego zespołu działa niekorzystnie na zgranie drużyny. Dwa, trzy tygodnie byłby niezbędne, by odzyskać czucie piłki.

Śląsk był pierwszym zespołem ekstraklasy, który wyszedł z inicjatywą, by w związku z epidemią koronawirusa i spodziewanymi problemami finansowymi klubu, zamrozić pensje.

Na pewno sytuacja jest zła dla całego świata, nie tylko dla sportu i odbije się czkawką wszystkim. Kluby powinny wspólnie z zawodnikami znaleźć rozwiązanie, które będzie optymalne dla obydwu stron. Dlatego wyszliśmy z inicjatywą, którą Śląsk poparł. Trzeba pamiętać, że piłkarze też mają zobowiązania, inwestują, biorą kredyty i nagle obcięcie połowy pensji może sprawić, że znajdą się w trudnej sytuacji. Należy to też wziąć pod uwagę.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności