Aktualności

[WYWIAD] Kamil Biliński: Bramki to najlepszy sposób wyrażenia wdzięczności za grę

Rozgrywki19.11.2020 
Nie ma skuteczniejszego polskiego zawodnika w PKO Ekstraklasie od Kamila Bilińskiego. Napastnik beniaminka Podbeskidzia Bielsko-Biała odpowiada za połowę bramek drużyny. Z pięcioma golami jest w czołówce ligowych strzelców. – Bramki to najlepszy sposób wyrażenia wdzięczności za grę. Cieszę się, że mogę pomagać drużynie, choć stać mnie na więcej – mówi w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Spójrzmy na tabelę najlepszych strzelców ekstraklasy. Tomas Pehart, Flavio Paixao, Jesus Jimenez i... Kamil Biliński.
Mała satysfakcja z tego powodu jest, ale bardziej martwi mnie nasza pozycja w klasyfikacji ligowej. Przed nami dużo pracy, sporo rzeczy musimy poprawić, żeby zacząć regularnie punktować i piąć się w górę tabeli. Na pewno nie jesteśmy tak słabi, jak nasze ostatnie wyniki. Uważam, że zasługujemy na wyższe miejsce, potencjał Podbeskidzia jest dużo większy niż pozycja w lidze. Co do mojej osoby: staram się odpłacać za zaufanie. Bramki to najlepszy sposób wyrażenia wdzięczności za grę. Cieszę się, że mogę pomagać drużynie, choć stać mnie na więcej.

Jesteś najskuteczniejszym Polakiem grającym w ekstraklasie. Mało?
Dobrze, ale za nami dopiero dziewięć kolejek. Chciałbym, aby moja pozycja wśród ligowych strzelców nie zmieniła się do końca sezonu, ale zmieniła się sytuacja Podbeskidzia. Wtedy powiem: „Ok, fajna sprawa”. Z mojej strony chłodna głowa i ciężka praca, by na tym nie poprzestać.



Zawsze wymagasz od siebie tak wiele?
W tych dziewięciu meczach przez większość czasu byłem na boisku. Mogłem zrobić więcej, lepiej zachować się w niektórych sytuacjach. Pięć goli nie jest złym wynikiem, mając na uwadze, ile spotkań rozegraliśmy, jednak twardo stąpam po ziemi. W życiu napastnika nic nie jest dane na zawsze. Raz masz serię z golem, innym razem passę bez gola. Znam swoje umiejętności, sam najlepiej wiem, ile jestem w stanie dać drużynie, jeśli jestem zdrowy. Cieszę się grą. Dla mnie celem numer jeden jest utrzymanie Podbeskidzia w ekstraklasie. Dzięki temu będę mógł utrzymać się na tym poziomie, być może klub przedłuży ze mną kontrakt?

Pięć to twoja szczęśliwa liczba? Pytam, ponieważ w tym sezonie masz na koncie tyle trafień. Identyczny wynik uzyskałeś na Łotwie w sezonie 2019 i w Wiśle Płock w sezonie 2017/18, zanim opuściłeś ekstraklasę. Rozgrywki 2017/18 w Śląsku Wrocław też zakończyłeś z pięcioma bramkami.
Przypadek. I sezon sezonowi nierówny. W jednym grałem mniej, w innym więcej. Teraz jestem podstawowym napastnikiem Podbeskidzia, co nie zmienia faktu, że o swoje miejsce muszę dalej mocno walczyć. Konkurencja nie śpi.



Progres bramkowy w porównaniu z poprzednimi rozgrywkami, kiedy uzyskałeś dwa trafienia w dwunastu meczach Fortuna 1 Ligi, jest widoczny.
Dołączyłem do bardzo dobrze funkcjonującego zespołu Podbeskidzia zimą. Każdy trybik działał jak należy. Skoro wszystko chodziło, to ja dostawałem mało szans. Marko Roginić bardzo dużo dawał drużynie. Nie tylko chodzi o gole i asysty, wykonywał ciężką pracę. Gdy odniósł kontuzję wskoczyłem do składu i nic w tej kwestii się nie zmieniło. Trener Krzysztof Brede powtarzał, że oczekuje, iż dam odpowiednią jakość po awansie. Cieszę się, że go nie zawodzę.

Remis z Pogonią Szczecin to symptom poprawy wyników Podbeskidzia?
Tak, choć to nie był jakiś wybitny mecz w naszym wykonaniu. Szczęście, które wcześniej nie było sprzymierzeńcem Podbeskidzia, w Szczecinie nam pomogło. Pogoń na początku meczu nie wykorzystała dobrych okazji, ja z kolei w prostej sytuacji wyprowadziłem zespół na prowadzenie. Wykonaliśmy dobrą pracę w defensywie, wyprowadziliśmy kilka kontrataków, po których mogliśmy strzelić kolejne gole. Jest niedosyt z tego punktu, jednak z przebiegu spotkania szanujemy remis. Dostaliśmy impuls, że gra prostymi środkami może przynieść kolejne punkty, co da Podbeskidziu więcej spokoju.



Wróciłeś do ekstraklasy po dwóch latach. I?
Ligę dotknęły dwie rewolucje: VAR w dopracowanej formie. Kiedy odchodziłem to były tego początki. Druga to wymóg gry młodzieżowca, co jest fajne dla tych młodych chłopaków. Są tego plusy i minusy. Staram się nie myśleć w trakcie gry o VAR-ze. Kalkulacje pojawiają się przy stałych fragmentach gry. Wiesz, że musisz uważać, nie możesz popełnić nawet drobnego błędu. Musisz mieć się na baczności.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności