Aktualności

[WYWIAD] Jakub Łukowski: Uwierzyłem, że jestem w stanie strzelać gole w ekstraklasie

Rozgrywki26.10.2018 

Radość i pech – tych dwóch jakże skrajnych stanów emocjonalnych doświadczył w ostatniej kolejce LOTTO Ekstraklasy Jakub Łukowski. Zaliczył swoje pierwsze trafienia na tym poziomie rozgrywek, ale doznał też kontuzji, która eliminuje go z gry na kilka tygodni. – Mecz w Lubinie miał być dla mnie impulsem. Uwierzyłem, że jestem w stanie strzelać gole w ekstraklasie. Może jeszcze przyjdzie mój czas – mówi piłkarz Wisły Płock w rozmowie z Łączy Nas Piłka.

Trener Kibu Vicuna przed meczem z Zagłębiem Lubin stwierdził, że pracę w Wiśle Płock chciałby rozpocząć od zwycięstwa. Nie pomogliście jemu i sobie.

Zremisowaliśmy 3:3, chociaż prowadziliśmy już 3:1. Można powiedzieć, że mieliśmy mecz pod kontrolą, ale w pewnym momencie sprawy wymknęły nam się z rąk. Niestety, wróciliśmy tylko z jednym punktem. Czy mamy do siebie pretensje? Tak. Być może za szybko poczuliśmy się pewni wygranej, bo nie wiem jaka jest inna przyczyna tego, że nie dowieźliśmy korzystnego wyniku do końca. Mamy powód być źli, że tak to się potoczyło.

Czy wyjście na pozycję to element, który można wypracować na treningu, czy po prostu ma już się ten zmysł?

Moje gole w ostatnim meczu wynikały z ustaleń, mieliśmy zmieniać się na stronie, a wyjścia w tempo na pozycję brały się właśnie z tych założeń. Dwa razy się udało, była też szansa na trzecie  trafienie. Myślę, że to sposób na to, jak zdobywać bramki z mojej pozycji. W ekstraklasie rozegrałem już ponad 30 meczów – 10 w barwach Zawiszy Bydgoszcz, resztę w Wiśle Płock – uważam, że w Lubinie zaliczyłem najlepszy występ w niej, jeśli chodzi o indywidualne statystyki. Jednak byłbym bardziej zadowolony gdybyśmy wygrali, a nie stracili punkty. Nie poprawiliśmy naszej sytuacji w tabeli, a jest ona nie najlepsza. Bardzo chciałbym pójść teraz za ciosem, ale muszę poczekać na kolejny mecz, bo w końcówce spotkania z Zagłębiem odniosłem kontuzję. Podawałem piłkę do kolegi, Filip Jagiełło chciał zablokować podanie i lekko zahaczył moją nogę, źle stanąłem, noga nie wytrzymała. Doznałem uszkodzenia piątej kości śródstopia i czekają mnie około 2-3 miesiące przerwy. Mecz w Lubinie miał być dla mnie impulsem. Uwierzyłem, że jestem w stanie strzelać gole w ekstraklasie. Może jeszcze przyjdzie mój czas.

Dlaczego do tej pory się nie udawało?

Może dlatego, że w większości spotkań wchodziłem z ławki. Z drugiej strony w tych meczach, w którym grałem od początku, miałem wystarczająco dużo sytuacji, żeby strzelić gola, a nawet kilka. Mam nadzieję, że teraz przyszło przełamanie i będę z czasem powiększał swój dorobek bramkowy.

Powiedziałeś, że styl gry, które preferuje trener Vicuna może być gwarantem twoich goli. Ale to chyba też szansa na poprawę wyników Wisły?

Nowy trener zawsze chce odcisnąć swoje piętno na drużynie. Trener Kibu ma taki, a nie inny styl, musimy się do niego szybko dostosować, a z czasem przyjadą i lepsze wyniki. Miałem okazję porozmawiać dłużej z nowym szkoleniowcem i określił swoje wymagania wobec mnie. Sam jednak wiem, że na mojej pozycji asysty i bramki są ważne, trzeba jak najwięcej dawać drużynie, w Wiśle jest kilku skrzydłowych, każdy zaciekle walczy o swoje.

Masz pomysł jak utrzymać dobrą formę?

Przede wszystkim mam świadomość ile w mojej grze jest do poprawy. Z Zagłębiem trafiłem dwa razy do siatki, po prostopadłym podaniu ze środka, ale nie mogę w ten sposób strzelać wszystkich goli. Muszę też szukać innych pomysłów na bramkę.

W poprzednim sezonie skrzydłowi byli siłą Wisły. Z bocznych sektorów boiska płynęło największe zagrożenie z waszej strony. Wisła Kibu Vicuny zamierza wrócić do swoich korzeni?

Tak, będziemy do tego dążyć. Może nie chodzi o podobny styl gry, ale konkrety z przodu, czyli bramki oraz punkty. Chcielibyśmy znów grać tak jak w poprzednim sezonie, który był dla nas bardzo udany. Zajęliśmy 5. miejsce, byliśmy blisko europejskich pucharów, teraz trzeba wrócić na właściwe tory. Trener Vicuna tym się wyróżnia, że ma dużą wiedzę taktyczną i na temat technicznego przygotowania piłkarzy. W końcu jest Hiszpanem. To widać w trakcie treningów. Jestem pewien, że sporo się od niego nauczymy. Z kolei trenerzy Brzęczek i Dźwigała mieli przeszłość piłkarską i też nakierunkowali mnie na pewne rzeczy.

Najważniejsze, że między wami, a trenerem Vicuną nie będzie bariery językowej.

Trener Vicuna bardzo dobrze mówi po polsku. Odprawy, treningi, analizy są w naszym języku.

Tak słaby początek sezonu może być efektem odejścia Jerzego Brzęczka? Chyba podupadliście na duchu, gdy okazało się, że nie będzie już was dłużej prowadził?

W pewnym sensie odbiło się to na nas. Z drugiej strony cieszyliśmy się jego szczęściem, w końcu przejmując reprezentację Polski, został najważniejszym trenerem w Polsce. Musieliśmy przejść obok tego do porządku dziennego. Tydzień przed startem ekstraklasy przyszedł nowy trener, to nigdy nie jest łatwa sytuacja. Choć w przypadku trenera Brzęczka było tak samo, tyle że z czasem ruszyliśmy z miejsca. Uważam, że duży wpływ na nieudany start miało to, że myślami byliśmy jeszcze przy poprzednim sezonie. Bo na pewno nie mamy gorszej jakości w drużynie niż w ubiegłych rozgrywkach.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. Regulamin portalu Regulamin portalu 25.05.2018 Regulamin sklepu Regulamin sklepu (2014) Polityka prywatności
Wzór odstąpienia od umowy sprzedaży