Aktualności

[WYWIAD] Jakub Łabojko: Wywodzę się ze szkoły taktycznej Marka Papszuna

Rozgrywki03.07.2020 
– Jako „szóstka” jestem przeważnie ustawiony między dwoma środkowymi napastnikami drużyny przeciwnej i dwoma pomocnikami. Żeby to zobrazować, wyobraźmy sobie kwadrat. Muszę tak znajdować wolną przestrzeń, żeby znaleźć się jak najdalej od swojego rywala, aby mieć czas na opanowanie piłki po przyjęciu – charakteryzuje swoją grę pomocnik Śląska Wrocław Jakub Łabojko, z którym rozmawialiśmy m.in. o przewidywaniu ruchów przeciwnika, postępie, jaki zrobił dzięki pracy z trenerem Markiem Papszunem oraz jego roli we wrocławskim zespole.

Przywiązujesz w ogóle wagę do bramek i asyst? Pytam dlatego, że twoja pozycja nie sprzyja „robieniu liczb”. Bardziej wymowna jest statystyka występów. Z niej wynika, że w tym sezonie więcej grałeś niż nie grałeś.
„Szóstka” to jednak inna specyfikacja niż „ósemka”, czy „dziesiątka”, gdzie pomocnika ocenia się przez pryzmat statystyk. Mnie rozlicza się za grę w destrukcji, rozbijanie ataków i rozpoczynanie akcji ofensywnych. Nie mam ani bardzo dobrych, ani tragicznych liczb. Co sezon notuje takie same statystyki, więc jest stała forma. Cieszyć może mnie za to klasyfikacja asyst drugiego stopnia. Tutaj zajmuję wysokie miejsce w lidze. W tym sezonie zaliczyłem siedem takich podań.



Zatem można by sądzić, że nie jesteś defensywnym pomocnikiem, a kimś więcej?
Chciałem ściągnąć z siebie łatkę „przecinaka”, typowego defensywnego pomocnika, który zajmuje się jedynie odbiorem piłek. W ostatnim czasie skupiłem się bardziej na kreowaniu, bo to charakteryzuje moją grę, a wypadkową tego są asysty drugiego stopnia. Widzę, że w tym elemencie zrobiłem duży postęp. To efekt pracy z trenerem Sławomirem Morawskim, z którym współpracuję na co dzień. To także zasługa moich trenerów klubowych na czele z Vitezslavem Lavicką. Udoskonalamy naszą taktykę pod kątem bardziej ofensywnej gry. Staram się unikać rozrzucania piłki na boki, ponieważ to zwalnia akcje. Granie środkiem jest często szybszym i skuteczniejszym rozwiązaniem, a na pewno stwarza więcej problemów przeciwnikowi. Ja staram się grać z głową, czyli rozumieć grę. W tym sensie, co zrobić, aby stworzyć przewagę. Czyli szukanie wolnej przestrzeni, skanowanie boiska, percepcja, patrzenie nie krótkofalowe, a długofalowe – podanie dalej niż do najbliższego kolegi – obserwacja ruchów przeciwnika. Do tego ustawienie ciała, mowa ciała. Samą mową ciała można wiele ugrać.



Co mówi twoja mowa ciała na boisku?
To zależy od konkretnej sytuacji. Na przykład swoim ustawieniem ciała sugeruję jedno, a podaję w innym kierunku. Przeciwnik jest wtedy o krok za mną.

Wolna przestrzeń – środkowy pomocnik musi mieć szerokokątny punkt widzenia?
Zdecydowanie. Jako „szóstka” jestem przeważnie ustawiony między dwoma środkowymi napastnikami drużyny przeciwnej i dwoma pomocnikami. Żeby to zobrazować, wyobraźmy sobie kwadrat. Muszę tak znajdować wolną przestrzeń, żeby znaleźć się jak najdalej od swojego rywala, aby mieć czas na opanowanie piłki po przyjęciu.

W taktyce Śląska jest w ogóle miejsce dla typowego defensywnego pomocnika? Igor Sapała w Rakowie Częstochowa nie jest włożony w jedne ramy taktyczne.
U nas są podzielone zadania. Inne mam ja, inne nasza ósemka – Krzysztof Mączyński. Krzysiek jest bardziej ofensywnym zawodnikiem. Ale te proporcje wyglądają 60 do 40 albo 40 do 60. Często wymieniamy się pozycjami. Akurat z Igorem Sapałą rywalizowałem o miejsce w Rakowie. Obaj staramy się grać ofensywnie, wywodzimy się z tej samej szkoły – trenera Marka Papszuna. Ten trener wymaga nieszablonowości. Jeśli grasz w jego zespole, to musisz być inteligentny taktycznie. Pamiętam, że każdemu nowemu zawodnikowi Rakowa zajmowało sporo czasu, zanim zrozumiał styl tego szkoleniowca. To inny sposób gry niż większości trenerów w Polsce. Struktura ta wygląda następująco: trzech obrońców, czterech pomocników, trzech napastników. Funkcje, które musi łączyć zawodnik na pozycji numer „sześć” i „osiem” są zgoła odmienne od tych w systemie z czterema pomocnikami. Pamiętam, że trener Papszun „wałkował” taktykę przez cały tydzień.



Pokusiłbyś się o określenie swojej roli w taktycznej układance Śląska?
Czytałem wywiad z Igorem na waszych łamach. Powiedział tam, że jest miksem „szóstki” i „ósemki”. Podpiszę się pod tym. Mam swój udział zarówno w destrukcji, jak i w ataku. Jestem rozliczany zwłaszcza z zadań defensywnych, ale rozegrać też potrafię.

Zbliża się wasz mecz z Piastem Gliwice. Piast, Gliwice to miejsca szczególne dla ciebie?
Urodziłem się co prawda w Tarnowskich Górach, ale w Gliwicach spędziłem 18 lat swojego życia. Można powiedzieć, że jestem rodowitym gliwiczaninem. Zaczynałem swoją karierę w klubie dzielnicowym – ŁTS Łabędy, potem przez dziewięć lat grałem w Piaście, w którym przeszedłem praktycznie wszystkie etapy szkolenia, wliczając w to rezerwy. Na końcu nasze drogi się rozeszły. Miałem trochę inny pomysł na siebie, zmieniłem więc klub na czwartoligowy Ruch Radzionków. W Piaście poznałem wiele świetnych osób. Kontakty są do dziś. Z trampkarzami Piasta zdobyłem mistrzostwo Śląska. Awansowaliśmy do Centralnej Ligi Juniorów. Mile wspominam występy w rezerwach, podawanie piłek przy ul. Okrzei zawodnikom, przeciwko którym teraz rywalizuję.

Szkoda tylko, że nie miałeś okazji zagrać w pierwszej drużynie.
Najbliżej tego byłem w meczu Pucharu Polski ze Stalą Stalowa Wola. Wyróżniający się młodzi zawodnicy ze swojego rocznika w nagrodę pojechali z pierwszym zespołem do Stalowej Woli. Cały mecz przesiedziałem na ławce rezerwowych. Nie były mi pisane mecze w barwach Piasta w ekstraklasie. W tamtym czasie żaden z nas z rezerw nie był gotowy na ekstraklasę. Dlatego kontynuowałem przygodę z piłką w innym zespole.



Zanim znalazłeś się w Śląsku, rozegrałeś półtora sezonu w Rakowie. Długo tam nie zagrzałeś miejsca.
To był dobry moment na zmianę. Wstępne zapytania z klubów ekstraklasy miałem już zimą. Wówczas grałem w reprezentacji Polski U-20. Na kadrze zaprezentowałem się bardzo dobrze, moje nazwisko pojawiło się w notesach przedstawicieli z wyższej klasy rozgrywkowej. Moja ostatnia runda w Rakowie nie była taka, jakiej bym oczekiwał. Grałem też wtedy na innej pozycji – byłem jednym z trzech obrońców. Dla mnie najważniejszy był rozwój, Raków występował jeszcze w pierwszej lidze, stąd decyzja o przenosinach do ekstraklasowego Śląska.



W ekstraklasie Śląsk mierzy wysoko. Walka o 2. miejsce rozegra się między wami, właśnie Piastem Gliwice, Lechem Poznań. Jak oceniasz wasze szanse na wicemistrzostwo?
Nie zapominajmy jeszcze o Lechii Gdańsk, która nie stoi na straconej pozycji. Ma tylko dwa punkty straty do drugiego miejsca. Najbliższe mecze, w tym nasz z Piastem, wiele wyjaśnią w kontekście miejsc na podium i gry w europejskich pucharach.

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 Regulamin portalu DO 25.03.2019 Polityka prywatności