Aktualności

[WYWIAD] Dawid Szymonowicz: Nie chcę już skakać z kwiatka na kwiatek

Rozgrywki13.11.2020 

W ciągu ostatnich trzech lat Dawid Szymonowicz grał już w pięciu klubach, choć nadal jest zawodnikiem Jagiellonii Białystok. Liczy, że czwarte wypożyczenie do Cracovii będzie ostatnim i w krakowskim zespole zostanie na dłużej. – W 2016 roku trener Michał Probierz dał mi szansę debiut w ekstraklasie i mam nadzieję, że u tego szkoleniowca się rozwinę – mówi stoper Cracovii, która w sobotę (godz. 12:30) zagra zaległe spotkanie 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski ze Świtem Szczecin.  

Od 2017 roku był pan już cztery razy wypożyczany z Jagiellonii Białystok do różnych klubów. To raczej nie służy stabilizacji?

To prawda. W moim wieku najlepiej byłoby znaleźć klub, w którym mógłbym regularnie grać i mam nadzieję, że takim okaże się Cracovia. Takie życie na walizkach i częste zmiany drużyn temu nie służyły. Do tej pory w Jagiellonii nie miałem zbyt dużych szans na miejsce w podstawowym składzie i dlatego szukałem alternatywy. Klub z Białegostoku z jednej strony się na to godził, ale z drugiej strony pod warunkiem przedłużenia kontraktu. Wracałem do Jagiellonii, próbowałem wywalczyć miejsce składzie, ale miałem godnych rywali, najczęściej z zagranicy. Nie byłem stoperem pierwszego wyboru. Na początku Sebastian Madera i Igors Tarasovs byli podstawowymi zawodnikami. Potem dwa lata z rzędu Jagiellonia liczyła się w walce o mistrzostwo, kończyła sezon na drugim miejscu, a w obronie trudna do podważenia była pozycja Gutiego i Ivana Runje. Dlatego szukałem zespołów, w których mógłbym grać.

Jagiellonia nie widziała pana w składzie, ale do końca nie chciała się rozstać, bo wypożyczenie warunkowała przedłużeniem umowy?

Tak właśnie było. Nie chcą się mnie pozbyć, ale z drugiej strony szansy, by zaistnieć nie dostałem. Nie było też tak, że Jagiellonia na siłę wypychała mnie z klubu. Bardziej była chęć z mojej strony. To oczywiste, że do rozwoju piłkarza potrzebne są występy w meczach o stawkę, a nie tylko treningi. Za każdym razem, gdy wracałem do Białegostoku próbowałem pokazać się z jak najlepszej strony, ale do tanga trzeba dwojga. Być może nie pokazywałem tego, czego trenerzy ode mnie oczekują.



Cracovia będzie zespołem, w którym zostanie pan dłużej?

Od początku staram się pracować, by tak się właśnie stało. Mam nadzieję, że po tym sezonie Cracovia zdecyduje się, by mnie wykupić z Jagiellonii, ale nie jest tak, że na co dzień o tym myślę. Po zakończeniu poprzedniego sezonu skontaktowali się ze mną działacze z Krakowa i w ciągu około dwóch tygodni doszliśmy do porozumienia. Łatwiej mi było podjąć decyzję, bo trenerem Cracovii jest Michał Probierz, który w 2016 roku ściągnął mnie ze Stomilu Olsztyn do Jagiellonii i u niego zadebiutowałem w ekstraklasie. Sporo piłkarzy przekonało się, że u tego szkoleniowca można się rozwinąć i w przyszłości trafić do jeszcze lepszego klubu. Na razie zależy mi na tym, by regularnie występować i zbudować swoją pozycję w jednym miejscu. Skakanie z kwiatka na kwiatek nie wpływa pozytywnie na moją formę i karierę. Mam nadzieję, że moja postawa na boisku zadowoli trenerów i zostanę tu na dłużej.

W ekstraklasie rozegrano dziewięć kolejek. W defensywnie Cracovii wciąż są zmiany i brakuje stabilizacji. Cornel Rapa to jedyny obrońca, który zagrał we wszystkich meczach. Środek obrony jest zupełnie nowy, bo odszedł Michał Helik, David Jablonsky jest zawieszony, a Oleksij Dytiatjew kontuzjowany. To szansa dla pana.

Kontuzje i zawirowania z koronawirusem sprawiają, że trener musi zastanawiać się nad zestawieniem obrony. Między sezonami sporo zawodników doszło do Cracovii i potrzeba czasu, byśmy przyswoili sposób gry i to, czego szkoleniowiec od nas wymaga. Wydaje mi się, że ostatnio nasza gra jest coraz lepsza, zaczniemy piąć się w tabeli, bo stać nas na walkę w czołówce tabeli.



Cracovia rozpoczęła sezon z pięcioma ujemny punktami. Do tej pory, choć przegraliście tylko jeden mecz, to aż pięć zremisowaliście i w tabeli jesteście dopiero na jedenastej pozycji.

Każdy z nas wiedział, że będziemy startować z ujemnymi punktami. Po czwartej kolejce wyszliśmy na plus i powoli pniemy się w tabeli. Żal mi jednak tych spotkań, które zremisowaliśmy, bo w meczach ze Stalą Mielec, Podbeskidziem Bielsko–Biała czy też Lechem Poznań byliśmy w stanie sięgnąć po zwycięstwa.

W ostatniej kolejce PKO Ekstraklasy Cracovia wygrała Jagiellonią Białystok. Był pan specjalnie zmotywowany przed tym meczem?

A właśnie, że bardzo na chłodno podszedłem do tego spotkania. Nie chciałem kierować się emocjami i to mi się udało. Już wcześniej też grałem przeciwko Jagiellonii i takie podejście się sprawdziło.



Koronawirus sprawił, że część spotkań była przekładana. Z tego powodu w sobotę podczas przerwy na zgrupowanie reprezentacji zagracie zaległy mecz w 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski z trzecioligowym Świtem Szczecin.

Ta niepewność, czy mecz dojdzie do skutku nie jest komfortowa. Można przygotowywać się cały tydzień, a okazuje się, że spotkania nie ma. Powinniśmy robić wszystko, by jak najrzadziej przekładać mecz. Kadry zespołów ekstraklasy mają po 25 zawodników, a nawet więcej. Jest więc możliwość gry, nawet jak jest kilka zakażeń w zespole. Trzeba zrobić wszystko, by rozegrać cały sezon. Jeśli chodzi o Świt, szykujemy się bardzo poważnie do tego spotkania. Historia pokazuje, że trzecioligowcy są bardzo zmotywowani przed meczami z zespołami z ekstraklasy. Dlatego absolutnie nie lekceważymy rywala. Jesteśmy obrońcami trofeum i jedziemy do Szczecina po awans.

Rozmawiał Andrzej Klemba

Fot. Cyfrasport

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności