Aktualności

[WYWIAD] Dariusz Skrzypczak: Stal Mielec to dla mnie wielka szansa

Rozgrywki07.08.2020 
Dariusz Skrzypczak nie tak dawno opuścił Lecha Poznań, gdzie był asystentem Dariusza Żurawia. Siedmiokrotny reprezentant Polski, który wiele lat spędził w Szwajcarii, nie musiał długo czekać na nową pracę. Został bowiem pierwszym trenerem Stali Mielec, gdzie zastąpił Dariusza Marca, który wywalczył z klubem awans do ekstraklasy, lecz nie przedłużono współpracy. Przed Skrzypczakiem postawiono zaś w Mielcu kilka celów.

Jak potraktował pan ofertę z Mielca?
Stal to dla mnie wielka szansa, nie ma co się oszukiwać. Czuję się wyróżniony, że otrzymałem propozycję z tak zasłużonego klubu dla polskiego futbolu. Pamiętam, gdy jako zawodnik przyjeżdżałem do Mielca z Lechem Poznań i zawsze było nam bardzo ciężko o punkty. Z takimi piłkarzami jak Piotr Czachowski, Maciej Śliwowski czy Adam Fedoruk rywalizowało się niesłychanie trudno. Miałem w Stali wielu kolegów z różnych reprezentacji Polski, a grałem w kadrach od U-16 aż do seniorów. Stal to wspaniałe tradycje i gdy tylko usłyszałem o ofercie z Mielca, pomyślałem także o Grzegorzu Lato, Janie Domarskim, Henryku Kasperczaku, Andrzeju Szarmachu i innych zawodnikach, którzy pisali najpiękniejsze rozdziały w historii klubu z Podkarpacia.

Stal po 24 latach oczekiwania wróciła do ekstraklasy. Podstawowe zadanie dla pana to utrzymanie w elicie?
Mam wprowadzać do zespołu seniorów dużo młodzieży, ale przede wszystkim chcę, by cała drużyna czyniła postępy. Oczywiście muszą iść za tym wyniki, a Stal pragnie się zadomowić w ekstraklasie. Serdecznie gratuluję mojemu poprzednikowi, Dariuszowi Marcowi, wywalczenia awansu. Wierzę w to, że ze mnie w klubie również będą zadowoleni, chcemy kontynuować dobrą passę. Liczę, że popracuję tu dłużej, a w Mielcu podoba mi się ten entuzjazm. Kibice Stali czują głód futbolu na wysokim poziomie. Nieważne, czy przyjdzie ich na stadion siedem, pięć, czy trzy tysiące, możemy liczyć na ich wsparcie. Od razu znalazłem nić porozumienia z działaczami.

Nie mógł pan zostać na dłużej w Lechu Poznań?
Przede wszystkim cieszę się, że nadal jestem w Polsce. W Lechu byłem częścią bardzo ciekawego projektu, który już przynosi efekty. Klub, któremu tyle zawdzięczam, gdzie przeżyłem wspaniałe chwile jako piłkarz, postawił na młodzież i został wicemistrzem kraju. Chyba pozostawiłem po sobie dobre wrażenie i z optymizmem patrzę na pracę w Stali Mielec.



Pozytywnego podejścia do życia nauczył się pan w Szwajcarii?
Również, ale też mam mocne oparcie w rodzinie. Dokształcałem się w świadomości, że nawet niemożliwe jest możliwe. Zapału i chęci nie brakowało mi podczas kariery piłkarskiej, to się nie zmieniło, gdy postawiłem na trenerkę. Stal może pójść podobną drogą jak Lech, bo na pewno na Podkarpaciu nie brakuje zdolnej młodzieży. Widziałem jak w latach 90-tych tworzył się projekt szkolenia w Szwajcarii, który sprawił, że dziś tamtejsza reprezentacja należy do europejskiej czołówki i regularnie grywa w największych imprezach. Kluby też sobie radzą w pucharach i sprzedają ukształtowanych tam zawodników za duże pieniądze do najlepszych lig Europy. Doświadczenie zdobyte przeze mnie w klubach szwajcarskich w roli piłkarza i trenera już procentuje.

Podopieczni ze Stali Mielec wiedzą na jakim poziomie grał ich trener?
Myślę, że nie wszyscy muszą to wiedzieć, bo ja grałem w latach 80-tych, 90-tych. Ćwierć wieku to w futbolu jak wieczność, dziś realia są inne i trzeba się do nich dostosowywać. Jeżeli ktoś wie, że Dariusz Skrzypczak gdzieś kopał piłkę, to jest mi bardzo miło, a jak nie wie, to nic się nie dzieje.



Jest pan zadowolony z przebiegu swojej kariery piłkarskiej?
Warto pracować od podstaw, a ja jestem żywym przykładem harmonijnego rozwoju. W klubowej piłce powoli szedłem w górę, w reprezentacjach Polski zaliczałem szczebelek po szczebelku: U-16, U-17, U-18, U-21, olimpijska, pierwsza. Z Lechem zdobyłem trzy razy mistrzostwo kraju, dwa razy Superpuchar, raz puchar, przeżyłem też wspaniałe przygody w europejskich pucharach. Nie miałem problemu po wyjeździe do Szwajcarii z przestawieniem się na tamtejszą mentalność. Ba, nawet wybrano mnie kapitanem Aarau! Uważam, że moja kariera piłkarska była książkowa.

W pierwszej reprezentacji Polski zagrał pan jednak tylko siedem razy. Jest niedosyt?
Można spokojnie powiedzieć, że wystąpiłem aż siedem razy w kadrze Polski seniorów, co uważam za niesamowity zaszczyt. Na mojej pozycji nie brakowało konkurentów z najwyższej półki, więc naprawdę nie mam powodów do narzekań. Nauczyłem się, że w życiu i piłce trzeba się umieć cieszyć z tego, co się ma. To obecne wyzwanie, czyli Stal Mielec, też daje mi pole do popisu i wierzę w to, że piłkarskie doświadczenia, także reprezentacyjne, na pewno mi się przydadzą.

Rozmawiał Jaromir Kruk

Zobacz również

© PZPN 2014. Wszelkie prawa zastrzeżone. NOWY REGULAMIN ŁNP od 25.03.2019 REGULAMIN PROFILU UŻYTKOWNIKA PZPN Polityka prywatności